Trudno sobie wyobrazić postać, która wywołuje bardziej negatywne skojarzenia. W „Boskiej komedii” Dantego w ostatnim kręgu piekła znajdują się Judasz, Brutus i Kasjusz. Współcześni by dodali tu jeszcze Hitlera, Stalina i… właśnie Dzierżyńskiego. Uważa się przecież Feliksa Edmundowicza za czerwonego kata Rosji, albo mordercę-psychopatę z kłami wampira. Skąd wziął się taki obraz Dzierżyńskiego? Otóż z plakatu propagandowego z okresu bitwy warszawskiej.
Sylwia Frołow w swojej biografii „Dzierżyński. Miłość i rewolucja” postanowiła oddzielić mity i legendy na temat szefa CzeKa, od faktów i przedstawić rzetelny obraz tego słynnego rewolucjonisty. Istnieją wprawdzie książki o Dzierżyńskim, tylko że powstawały w czasach ZSRR i PRL-u. Feliksa Edmundowicza przedstawiano tu jako „wieczny płomień”, czy „nieugiętego szermierza rewolucji”. Dzisiaj ta partyjna nowomowa jest już dla nas mało zrozumiała. W oficjalnych biografiach mało też mówiło się na tematy osobiste – jeśli już to tak, były przedstawiane żeby pasowały do ideologii. Czytaj dalej