Trudno sobie wyobrazić postać, która wywołuje bardziej negatywne skojarzenia. W „Boskiej komedii” Dantego w ostatnim kręgu piekła znajdują się Judasz, Brutus i Kasjusz. Współcześni by dodali tu jeszcze Hitlera, Stalina i… właśnie Dzierżyńskiego. Uważa się przecież Feliksa Edmundowicza za czerwonego kata Rosji, albo mordercę-psychopatę z kłami wampira. Skąd wziął się taki obraz Dzierżyńskiego? Otóż z plakatu propagandowego z okresu bitwy warszawskiej.
Sylwia Frołow w swojej biografii „Dzierżyński. Miłość i rewolucja” postanowiła oddzielić mity i legendy na temat szefa CzeKa, od faktów i przedstawić rzetelny obraz tego słynnego rewolucjonisty. Istnieją wprawdzie książki o Dzierżyńskim, tylko że powstawały w czasach ZSRR i PRL-u. Feliksa Edmundowicza przedstawiano tu jako „wieczny płomień”, czy „nieugiętego szermierza rewolucji”. Dzisiaj ta partyjna nowomowa jest już dla nas mało zrozumiała. W oficjalnych biografiach mało też mówiło się na tematy osobiste – jeśli już to tak, były przedstawiane żeby pasowały do ideologii.
Dlatego dzisiaj zaskoczyć czytelników może fakt, że Dzierżyński w młodości chciał zostać duchownym. Osoba wychowywana na Wileńszczyźnie, na szlacheckim dworku, otoczona była literaturą romantyczną. Feliks z pewnością słuchał opowieści o okropnych Moskalach, którzy krwawo stłumili powstanie styczniowe. Zwykła patriotyczna polska familia. Rodzina dbała też o to, by dzieci się kształciły – a mały Feliś mógł powiedzieć, że miał szczęśliwe dzieciństwo.
Pięcioletni Feliks traci ojca, który umiera na suchoty. Matka zostaje sama z ośmiorgiem dzieci. Dlaczego zatem człowiek, który mógł pójść taką drogą jak choćby Piłsudski, stał się symbolem bohatera dla ZSRR? Dzierżyński już jako nastoletni uczeń gimnazjum rozpoczyna drogę ku socjalizmowi. Jak romantyczny Gustaw zostaje Konradem.
Sylwia Frołow opisuje sytuację polityczną, jak panuje w Rosji na przełomie XIX i XX wieku.Trwają spory ideologiczne, a za swoje poglądy Feliks zostaje aresztowany. Pierwsze zesłanie trwa trzynaście miesięcy, pisuje też listy do ukochanej Margarity. Wreszcie ucieka z zesłania. To początek jego rewolucyjnej drogi. Trafia do więzienia, zakochuje się w Julii Goldman. Uważa, że człowiek taki jak on nie powinien się wiązać, ale w 1904 roku Julia umiera na suchoty.
Dzierżyński bierze udział w wydarzeniach z 1905 roku. Znowu trafia do więzienia, zostaje wywieziony na Syberię (1909r.), skąd ucieka. W 1910 poślubia Zofię Muszkat – w kościele św. Mikołaja (!) w Krakowie, chociaż wcześniej zakochują się w nim dwie siostry. Jedna z nich – Michalina – popełnia samobójstwo. Mimo to Feliks nie wiąże się z Sabiną. Jego wybranką okaże się Zofia, która urodzi mu jedynego syna – Jana.
Żona Feliksa nie miała łatwego życia. Urodziła dziecko w więzieniu. Wszystko wskazywało na to, że Jaś nie przeżyje. Ostatecznie pomaga Janusz Korczak, który załatwia opiekę dla dziecka w zakładzie dla niemowląt pani Sawickiej. Dzierżyński tymczasem przebywa w więzieniu, a potem zostaje skazany na katorgę.
Dopiero w 1917 roku może się wykazać jako bolszewik. Staje na czele Nadzwyczajnej Komisji ds. Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem – czyli słynnej CzeKa. Walczy z szeroko rozumianymi „wrogami ludu”. Znajduje się na samym szczycie, jako bliski współpracownik Lenina, a po jego śmierci opowiada się po stronie Stalina. Feliks Dzierżyński umiera na zawał serca w 1926 roku.
Sylwia Frołow pokazuje drogę Feliksa Dzierżyńskiego na sam szczyt. Ukazuje go jako człowieka, a nie demona. Nieco wybiela tę postać, udowadniając, na podstawie materiałów źródłowych, że szef CzeKa nie był potworem, żądnym krwi każdego. Jego wina polega na tym, że wpatrzony był w ideologię, której poświęcił w zasadzie wszystko. Rodzina była dopiero na drugim miejscu. Frołow nie umniejsza jego zbrodni, oddziela tylko prawdę od fałszu. Widzimy też rewolucjonistę z jego rozterkami, wyborami życiowymi. Osobę, która kochała syna, ale była gotowa poświecić go w imię zasad. Postać tak kontrowersyjna nie jest łatwa do opisania, ale biografka skupia się na tym, by przedstawić całościowy obraz czerwonego kata. Nie ma tu miejsca na stereotypy, ale na fakty. Dzierżyński przecież wierzył, że czyni dobro. Warto zobaczyć prawdziwe oblicze szefa CzeKa – dzisiaj już można…
Jak widać, z niespełnionymi duchownymi nie warto igrać – Stalin przecież też uczęszczał do seminarium. A sama biografia wydaje się niezwykle ciekawa – obraz Dzierżyńskiego jako kata, zwyrodnialca, dewianta, itd. jest b. niebezpieczny, ponieważ zwykli ludzie nie dostrzegają w takim osobniku żadnych elementów człowieczeństwa, stąd podświadomie przyjmowane jest założenie, że niezależnie od warunków, od sytuacji, ja nigdy kimś takim nie będę. Tymczasem pokłady bestialstwa mogą tkwić w każdym z nas i tylko czekać na sprzyjające okoliczności, aby w pełni się ujawnić.
A takie osoby zawsze mnie fascynują i lubię poznawać książki na ich temat.