„My ludzie” – Eliza Piotrowska

My ludzieKiedy sięgnęliśmy po książkę Elizy Piotrowskiej: „My ludzie”, moje dzieci natychmiast zauważyły, że ten tytuł należy do tej samej serii co: „A ja jestem Polak mały”. Zapamiętały sobie lekcję patriotyzmu, ale też rozpoznały styl, w jakim wykonane zostały ilustracje do książki.

Eliza Piotrowska nie tylko pisze książki dla dzieci, ale też je ilustruje. Moje pociechy gdy były młodsze chętnie słuchały opowieści o „Tupciu Chrupciu”, do których ta właśnie artystka wykonywała rysunki. „My ludzie” to najnowsza książka Elizy Piotrowskiej”. Autorka pisze w niej o tym, jacy różni jesteśmy. Całość urozmaica przykładami w postaci zabawnych rysunków.

Ludzie są różni, czy może tacy sami? Za sprawą rysunków dzieci dowiedzą się, co by było gdybyśmy wyglądali identycznie – i wcale im się to nie spodobało. Co innego, gdy zobaczyły odmienność. Świat może być ciekawy i kolorowy, jeśli dostrzeżemy zalety inności. Spora ilość przykładów ukazujących różnorodność naszego gatunku, pokazuje, że ludzie mają prawo być inni niż pozostali, a na dodatek stanowi to wartość.

Książka „My ludzie” uczy tolerancji oraz szacunku do drugiego człowieka. Jednak Eliza Piotrowska nie skupiła się na tym, by arcypoważnie pouczać młodych odbiorców. Jej ilustracje są zabawne i ukazują świat z pewnym dystansem. Okaże się, że nawet ludzie pierwotni mogą być zabawni i różnić się od siebie poglądami, strojem, czy stylem żywienia. Autorka pokazała dzieciom, że możemy mieć inny kolor skóry, sylwetkę, czy język. Ukazała różnice religijne, kulinarne, a nawet światopoglądowe. Oprócz tego zasugerowała, co mogłoby się stać, gdyby ludzie nie tolerowali odmiennych poglądów.

Warto wspólnie z dziećmi zajrzeć do książki Elizy Piotrowskiej, by sprowokować maluchy do dyskusji. Jeśli pokażemy im jaką wartość stanowi tolerancja, nauczą się akceptować drugiego człowieka. Ilustracje stanowią tylko pretekst, podobnie krótkie zdania zastosowane w książce. Trzeba się przygotować na mnóstwo pytań i uzbroić w cierpliwość… U nas był potok słów i grad pytań, bo książka spełniła swoje zadanie. Lektura może być interesująca już dla czterolatka, jak się jednak okazało i dziewięciolatce przypadła do gustu.My ludzie

Dziękujemy Czarnej Owieczce za książkę.

Lekcja patriotyzmu dla najmłodszych: „A ja jestem Polak mały” – Eliza Piotrowska

A ja jestem Polak małyJak dziś uczyć patriotyzmu? Kiedyś było łatwiej. Wystarczyło rzucić hasło: Bóg, honor, ojczyzna i sprawa załatwiona. Bo jak być patriotą, kiedy nie trzeba umierać za ojczyznę? Dulce et decorum, est pro patria mori mówili starożytni. Kiedy chodziłam do liceum z tą sentencją spotykałam się codziennie. Na szczęście współcześni, póki co, nie muszą aż tak bardzo się poświęcać. Jednak uważam, że nie należy pomijać tego tematu w rozmowach z dziećmi. Zresztą już najmłodsi chcą wiedziec, kim są. Zaczynają od imienia, nazwiska, następnie dochodzi tożsamość miejsca. Najpierw ważna staje się rodzinna miejscowość, potem – na końcu, dociera do kilkulatka nazwa kraju, w którym rośnie, lub z którego pochodzi.

Eliza Piotrowska w książce: „A ja jestem Polak mały. Moim krajem jest świat cały” opowiada dzieciom o tym, czym jest ojczyzna. Posługuje się prostym językiem i ilustracjami, które wyjaśniają najważniejsze kwestie. Głównym bohaterem książki jest Krzyś, przedstawiony jako niemowlak. On dowiaduje się, co znaczy być patriotą. Piotrowska uczy, że warto być ciekawym świata i poznawać go. Nie ogranicza się do naszego kraju, ponieważ Polska jest częścią Europy, a potem świata.A ja jestem Polak mały

Autorka jest jednocześnie ilustratorką książeczki. Co ciekawe, można się zasugerować, oglądając ilustracje, że informacje przedstawione w tej książce przeznaczone są dla trzylatków. Nic bardziej mylnego. Otóż, jeśli spojrzycie na program nauczania, okaże się, że to o czym mowa w książce, powinno być znane czwartoklasistom. W praktyce niestety nie jest tak cudownie. Mnóstwo dziesięciolatków nie potrafi powiedzieć na jakim kontynencie mieszkają, a znaleźć Polskę na mapie świata stanowi dla wielu niewyobrażalny kłopot. Dlatego warto już najmłodsze pociechy uświadamiać, kim są, gdzie żyją. Książeczkę kończy zdanie: „Polskę tworzymy my sami. Od nas zależy jaka będzie”. Miło byłoby się tego trzymać.

„A ja jestem Polak mały” Elizy Piotrowskiej spodobała się moim dzieciom. Na początku kręciły nosem, że to pewnie taka opowieść dla maluszków, a one już są przecież takie duże. Potem jednak zaczęły zadawać mnóstwo pytań. Wiadomo – czasami jedno zdanie potrafi zasugerować temat do dyskusji. Na szczęście spodobała im się lekcja współczesnego patriotyzmu. Starsza, ośmioletnia córka, miała już świadomość istnienia „Mazurka Dąbrowskiego”; sześciolatek potrafił opisać godło i flagę. Jednak najbardziej cieszy mnie to, że w takich książeczkach dzieciaku uczą się tolerancji. Bo patriotyzm przecież tego nie wyklucza. Dzięki obrazkom młodsi czytelnicy mogą często wracać do książeczki i przypominać o czym jest ta opowieść. Dla starszych będzie to nauka bez nachalnego dydaktyzmu. Książkę łatwo się czyta, bo zastosowano duże litery oraz wzbogacono ją ogromem ilustracji. A przy okazji, rodzi się w dzieciakach świadomość tego, kim są.

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owieczka za książeczkę.