Debiut prozatorski: „Gry losowe” – Joanna Dziwak

Gry losoweUff. Wracam do pisania o książkach. Ostatnie dni były  gorące pod względem zawodowym, ale teraz postaram się poprawić. Czy mi się uda, czas pokaże…

W czerwcu Joanna Dziwak opublikowała  w Korporacji Ha!art swoją debiutancką książkę. Do tej pory zdążyła się zapisać w świecie kultury jako poetka. Jej wiersze publikowano w pismach literackich, a w 2010 roku wydała tomik „sturm & drang”. Prowadzi też popularną stronę hipsterski-maoizm.pl z politycznymi memami.

„Gry losowe” Joanny Dziwak to opowieść o ludziach niespełnionych. Każdy z bohaterów ponosi klęskę, niezależnie jaką obierze drogę. Czy to będzie piosenkarka starająca się wybić w Las Vegas, czy autorka bloga, czy może poeta żyjący w Bytomiu. Każde z nich szuka lepszego miejsca, próbuje chwytać los w własne ręce, ale zwyczajnie w świecie, nic z tego nie wychodzi.

Przez moment bohaterom się wydaje, że nadchodzi ich chwila chwały. Czas, kiedy właśnie mogą ujawnić swój talent i pokazać go światu. Przez ułamek sekundy myślą, że  są  prawie artystami: zarówno szansonistka Jo, Arkadiusz Pszczoła, Janusz L.L. Czereśniewski. Każde z nich wierzy, że talent poprawi ich mdłą egzystencję. Szybko jednak muszą się pogodzić z rzeczywistością. Nawet Czereśniewski, autor „Opuszczeni@ w necie” w głębi duszy zazdrości dziewczynie, która napisała książkę „Wyprowadzałam psy Tomasza Lisa” i marzy o pojawieniu się w programie „Taniec z pisarzami”.

Przegrane życie najlepiej celebrować przy sentymentalnej, kiczowatej muzyce. Znacie Annę Jantar? No to może udać się na festiwal postpiosenki zachodniosłowiańskiej jej imienia w Orono w stanie Maine. Zdążyła jedynie zaśpiewać postpiosenkę Tyle mroku w całym mieście, bo śpieszyła się na samolot. A to dopiero początek. Następnym odkryciem jest: „Milczenie Czarnych Owiec Jest Złotem”. Zespół, który na koncercie napawa się ciszą. Do wyboru mamy ponadto „Tam Gdzie Kończy się Ironia a Zaczyna Powaga”, których sława gaśnie za sprawą „The Metaforze Nie”. Jakby komuś było mało, to może się udać na wakacje do Tunezji, pod warunkiem, że zrobi to ironicznie. Trzeba przecież być hipsterem, choć nikt nie wie kim on jest, ale należy iść z duchem czasu i być modnym. Wyjątkowym, ale jednocześnie takim jak inni.

W książce Joanny Dziwak bohaterowie igrają z losem, ale z góry są skazani na klęskę. Ich przekonanie o własnej wyjątkowości okazuje się być zwykłą mrzonką. A może szukają zbyt wysoko, a przez to upadek staje się niezwykle bolesny? Z drugiej strony bohaterowie kreowani przez autorkę, nie zawsze mają świadomość własnego prostactwa oraz głupoty. Dziwak wyśmiała w niezwykle cięty sposób przede wszystkim pokolenie dwudziestolatków, przekonane, że wiedzą wszystko, a tak naprawdę nic nie wnoszące do świata. Bo marzenie o chwili sławy nie ma szansy się spełnić, to tylko gra, w której karty są już dawno rozdane.

Autorka w swej książce posługuje się ironią. W sposób niezwykle zabawny kreśli obraz współczesnej klasy średniej. Jednak trzeba uważać, czy nie jest to śmiech przez łzy. W każdej chwili może się okazać, że śmiejemy się z samych siebie.

Joanna Dziwak świetnie sobie radzi z językiem. Potrafi sparodiować styl Masłowskiej, czy Coelho, podejmując w ten sposób swojego rodzaju grę. Jednak w przeciwieństwie do swoich bohaterów, autorka wychodzi z niej zwycięsko. Taka dawka ciętego języka może zawrócić nieco w głowie, ale niewątpliwie dostarcza wielu przyjemnych chwil podczas lektury.

Dziękuję Korporacji Ha!art za książkę.