Najnowsza książka Sylwii Chutnik pt. „Tyłem do kierunku jazdy” niedawno miała swoją premierę. Autorka powieści należy do osób bardzo pracowitych, więc trzeba było troszkę poczekać na ten tytuł. Ostatnią powieścią Sylwii Chutnik jaką czytałam, był „Smutek cinkciarza”, wydany w 2016 roku. Oczywiście pisarka cały czas działała aktywnie na różnych polach, ale nie zapomniała o tworzeniu prozy. Ze spotkania podczas festiwalu Literacki Sopot, dowiedziałam się, że część powieści powstało właśnie tu, nad morzem. Czytaj dalej
Archiwa tagu: L. Tyrmand
Cywilizacja komunizmu – Leopold Tyrmand
Z Tyrmandem sprawa jest trudna. Znają go głównie poloniści, bo zasłynął jako autor „Złego” i „Dziennika 1954”. Jeszcze parę osób kojarzy go jako bikiniarza z lat pięćdziesiątych w kolorowych skarpetkach. Inni w ogóle o nim nie słyszeli.
Autor „Cywilizacji komunizmu” żył w latach, kiedy własne zdanie nie było zbyt dobrze widziane. Po 1958 roku, gdy zaostrzono represje wobec pisarzy, Tyrmand nie cieszył się popularnością ze strony władz. Wyjechał w 1965 do kolebki swego ukochanego jazzu – do Stanów Zjednoczonych.
Mimo, że był polskim pisarzem, dobrze sobie poradził w USA, jako publicysta. Właśnie „Cywilizacja komunizmu” stanowi tego doskonały przykład. Niestety, na polskie wydanie książka musiała czekać wiele lat – aż upadnie system komunistyczny.
Leopold Tyrmand pisząc „Cywilizację komunizmu” posługuje się specyficzną formą literacką. Mianowicie tworzy coś w rodzaju poradnika. Jest naszym przewodnikiem i nauczycielem po ideologii zwanej komunizmem. Zaczyna od narodzin człowieka w komunizmie, a kończy na jego śmierci. Odsłania wszystkie absurdy tej ideologii. Bo skoro najlepiej, żeby noworodek wywodził się z rodziny robotniczej, to dlaczego musi liczyć się z brakiem luksusów? W praktyce najlepiej było dla dziecka, by urodziło się w domu dygnitarza partyjnego.
Autor opowiada o każdym aspekcie życia. Coś, co dzisiaj wydaje się niemożliwe – brak paszportów, żywności w sklepach – w latach sześćdziesiątych było na porządku dziennym. Pisarz wytyka po kolei wszystkie wady systemu. Przecież na Zachodzie w tamtych czasach wielu fascynowało się tą ideologią. Tyrmand przestrzega przed tym zaślepieniem. Wręcz porównuje komunizm i hitleryzm, by dojść do wniosku, że ideologia Marksa poszła krok dalej od nazimu:
„Komunizm stwarza POZORY możliwych porozumień z człowiekiem, po czym człowieka, który uwierzył, już bezbronnego, unicestwia za to, co w nim dobre, za niezależność myśli, za poczucie godności, za sprzeciw wobec kłamstwu. Pomoc bliźniemu w komunizmie to taki sam wybór moralny, jak za Hitlera – kara za odruch miedzyludzkiej solidarności jest nieunikniona. Tylko czasem czeka się na nią latami i dlatego świat jej nie zauważa” (s. 147).
Język jakim posługuje się Tyrmand nie należy do najłatwiejszych, bo i temat nie jest prosty. Wystarczy sobie przypomnieć komunistyczną nowomowę. Książka powinna trafić do osób, które albo nie pamiętają, czym jest ideologia marksitowska, albo chciałyby pogłębić swoją wiedzę na ten temat. „Cywilizacja komunizmu” została wydana w serii „Biblioteka wykształciucha”, ale błyskotliwy styl pisarza z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom historii i formy literackiej, jaką jest pamflet, gdzie ironia ściga się z satyrą i ciętymi sformułowaniami.
Wiele osób dzisiaj już nie pamięta o złych stronach komunizmu. O lęku przed drugim człowiekiem, braku zaufania. Kolejki w sklepach, kartki na żywność mogą wydawać się śmieszne, ale lepiej niech pozostaną przeszłością. Wspominanie z nostalgią tamtych czasów przez poprzednie pokolenia dotyczy raczej ich młodości, niż tęsknoty za systemem. Kogo kusiłby komunizm, nich sięgnie po książkę Tyrmanda. Dzięki niej pozbawi się złudzeń. Ideologia zła została tutaj obnażona i pokazana w całej swej istocie.
Dziękuję za książkę Wydawnictwu MG