„Pani Anglików”- Elizabeth Chadwick

Pani Anglików, Elizabeth ChadwickPowieści historyczne Elizabeth Chadwick, które czytałam do tej pory osadzone są w czasach średniowiecza, a ich głównymi bohaterkami są zazwyczaj kobiety. Nie takie zwyczajne, a władczynie lub pretendentki do tronu. Trudno sobie wyobrazić tamten świat, zwłaszcza że w kronikach opisywny był z perspektywy mężczyzn. Elizabeth Chadwick pokazuje, że nawet dziewięć wieków temu istniały silne jednostki płci żeńskiej, które potrafiły poradzić sobie w tym męskim świecie i chociaż nie było im łatwo, podejmowały ten wysiłek, przełamując stereotypy. Czytaj dalej

Wciągająca fabuła dla dzieci a Roald Dahl

MatyldaByła sobie dziewczynka, miłośniczka książek… Takie marzenie większości rodziców, zwłaszcza tych czytających dzieciom i sobie. Ale wracajmy do tematu…

Matylda mimo swych niewątpliwych zdolności nie została doceniona przez własnych rodziców. Wręcz przeciwnie: dziewczynka jest ich przeciwieństwem. Ona wrażliwa, inteligentna; oni – prymitywni, prości i bezmyślni. Mamusia i tatuś tak są zajęci swoimi sprawami, że niemal nie zauważają swojej cudownej córki. Dziewczynka szuka pocieszenia w lekturach – pochłania wszystkie, nawet najbardziej ambitne książki, Już jako trzylatka czyta walające się po mieszkaniu gazety, w wieku czterech lat ma już za sobą jedyną książkę dostępną w domu, tj. Łatwą kuchnię. Największym zaskoczeniem dla rodziców jest prośba ich córki – czy nie kupiliby jej książki. Pytają, czy telewizja to za mało, przecież maja taki wspaniały telewizor… Taka odwrócenie realnego świata.

Dziewczynka postanawia robić psikusy tym, którzy są dla niej niedobrzy. Pierwszy na listę trafia tato. Jedyną nadzieją dla Matyldy jest nauczycielka panna Miodek. Dostrzega zdolności dziewczynki, zaprzyjaźnia się z nią. Jednak panna Miodek też ma kłopoty i trzeba jej pomóc. Zdolności uczennicy – w tym telekineza – mogą się w czymś przydać. Historia kończy się szczęśliwie, co niekoniecznie znaczy, że rodzice nagle staną się dobrzy…

Roald Dahl w swej powiastce niczego nie ubarwia. Rodzice nie kochają, źle traktują swoje dziecko, nie potrafią się nim zająć. Mimo to książka tryska humorem, ciekawymi i zaskakującymi zwrotami akcji. Kto chce przeczytać Matyldę siedmiolatkowi, musi być przygotowany na ogromną ilość pytań, które padną z ust dziecka. Nie ukrywajmy jednak, że nie ma świata bez przemocy. Dlatego trzeba go też pokazywać, ale nie narzucać tego typu widzenia jako jedynej wizji. Dzięki Dahlowi świat przedstawiony jest  przerysowany, trochę absurdalny. Połaczony z zabawnymi sytuacjami, komizmem sytuacyjnym, zwrotami akcji daje ciekawą mieszankę. Autor nie oszukuje czytelnika, ale pozwala zaistnieć pozytywnemu zakończeniu, będącemu tym potrzebnym światełkiem w tunelu. Każdy, nie tylko dziecko, potrzebuje od czasu do czasu happy endu.