„Syd Barrett i Pink Floyd. Mroczny świat” – Julian Palacios

Syd Barrett & Pink Floyd, Julian PalaciosBez Syda Barretta nie byłoby tego fenomenu, jakim jest grupa Pink Floyd. Choć muzyk wcale nie nagrał zbyt wielu piosenek w tym zespole, to nadał mu kształt i wpłynął na pozostałych muzyków. Nawet wtedy, gdy ich drogi się rozeszły. O grupie wiele się dowiedziałam za sprawą książki „Pink Floyd. Prędzej świnie zaczną latać” Marka Blake’a. Jednak ta biografia dotyczyła wszystkich muzyków słynnego zespołu. Natomiast Julian Palacios skupił się tylko i wyłącznie na jednej postaci – Sydzie Barrettcie. Czytaj dalej

Święta z Pink Floyd

Pink Floyd. Prędzej świnie zaczną lataćKsiążka Marka Blake’a „Pink Floyd. Prędzej świnie zaczną latać”, stanowi nielada gratkę dla fanów tej grupy muzycznej. Tym bardziej jest widoczne, że to wartościowa lektura, skoro patronuje jej medialnie radiowa Trójka – jak dla mnie autorytet w kwestii muzyki. Posłowie napisał Piotr Metz, który przybliżył czytelnikom związki członków tej grupy z Polską.

Aby w pełni zrozumieć sens książki najlepiej czytać ją w towarzystwie muzyki Pink Floyd. Autor biografii na ponad 500 stronach, w niemal benedyktyński sposób, opisuje każde dzieło stworzone przez członków tej grupy – zarówno w zespole, jak i solowo. Oczywiście, znawcy Pink Floyd doskonale będą się orientowali. Jednak zwykły wielbiciel muzyki, który najlepiej kojarzy The Wall i The Dark Side of the Moon, ma okazję dowiedzieć się czegoś więcej.

Mark Blake – pisarz i dziennikarz muzyczny – stworzył swe dzieło na podstawie stu wywiadów. Niestety, grupa nie lubiła prasy, więc zadanie należało do trudnych, by rzetelnie przedstawić historię Pink Floyd. Myślę jednak, że autorowi się udało.

Najbardziej lubię wczytywać się w  historie z dzieciństwa przyszłych geniuszy muzycznych. Co powoduje, że zaczynają tworzyć? Cóż takiego ich kształtuje i jakie okoliczności sprawiają, że trafiają na siebie?

Na początku postacią dominującą jest Syd Barrett. Jednak bez pozostałych członków grupy niewiele by zwojował. Pierwszy skład zespołu tworzył bez Davida Gilmoura, który w tym czasie grał w innej grupie muzycznej. Roger Waters z kolei wcale nie był wielbicielem rocka, miał zostać architektem. Nick Mason wybrał granie na perkusji a Richard Wright został klawiszowcem.

Wspominam nazwiska członków Pink Floyd z ważnego powodu. Muzycy tak starannie chcieli się ukrywać przed publicznością, a zwłaszcza reporterami, że stali się niemal anonimowi. Wszyscy znali nazwę zespołu, muzykę, a tylko fani wiedzieli coś więcej o artystach. Sam pomysł stworzenia muru i odgrodzenia się od publiki, też o czymś świadczy.

Książka „Pink Floyd” pokazuje czytelnikowi jak wyglądało staczanie się Syda Barretha, który zaczął przesadzać z narkotykami. Mimo swego geniuszu, w pewnym momencie pozostali członkowie zespołu musieli zerwać z nim kontakt, ponieważ nie można już było z nim normalnie pracować. Wtedy do grupy dołączył Gilmour. Pozostali Floydowcy również sięgali po narkotyki, znaleźli jednak siły, by zachować pewien umiar – choć nie było to z pewnością  łatwe.

Dzięki temu, że Pink Floyd grało od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, czytając książkę, podążamy w podróż w przeszłość. Nie tylko poznajemy historię zespołu. Obserwujemy lato miłości w 1967, oglądamy bohaterów na tle wydarzeń tamtych czasów. Ważne są dla mnie te momenty w książce pokazujące jak tworzyli artyści – ich żmudną pracę, konflikty w trakcie decydowania, jakie utwory mają zostać nagrane na daną płytę. Autor pokazuje nawet, w jaki sposób dokonywano wyborów okładek płyt.

Mark Blake starał się w dużym stopniu odtworzyć losy Syda Barrettha, które do dziś są owiane legendą. Niestety, niektórych spraw nie da się dziś potwierdzić, czy uprawdopodobnić. Dla wielu ludzi jest on nadal legendą. Gwiazdą, która błyszczała niezwykle jasno, choć tak krótko…

Pisarz przekonał mnie swą opowieścią. Pokazując, jak powstawałay kolejne wspaniałe kawałki, odsłonił rąbek pewnej tajemnicy. Uzmysłowił mi, jak charakter artystów wpływał na powstawanie dzieł, jak bardzo byli od siebie zależni – choć i konfliktowi. Dotąd znałam utwory, ale nie zdawałam sobie sprawy, co kształtowało muzyków. Ważny jest też dla mnie obraz epoki, którą przedstawił Mark Blake biografią Pink Floyd. Dla fana najważniejsze będą ciekawostki muzyczne, natomiast o sprawach osobistych wspomina się tu typowo po angielsku – w sposób dżentelmeński, choć i z typowym dla tego kraju poczuciem humoru. Warto się zapomnieć w muzyce Pink Floyd, czytając biografię zespołu. Będzie to niezwykła podróż w czasie.

Dziękuję SQN za biografię Pink Floyd.