„Please kill me. Punkowa historia punka” – Legs McNeil, Gillian McCain

Please kill me. Punkowa historia punka, Gillian McCain, Legs McNeil Kiedy zechcemy przyjrzeć się bliżej temu, jak zmieniała się kultura, a w tym muzyka w drugiej połowie XX wieku, prędzej czy później będziemy mieli do czynienia z pukiem. Skąd się wziął? Gdzie się narodził? Czy miał wpływ na politykę, na modę, albo sztukę? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź w książce „Please kill me. Punkowa historia punka”. Jej autorami są Legs McNeil oraz Gillian McCain. Pierwsza osoba, którą wymieniłam, to amerykański dziennikarz muzyczny. Właśnie on jest jednym z trzech z założycieli kultowego pisma „Punk”, od tego magazynu wywodzi się nazwa subkultury punkowej. Natomiast Gillian McCain jest kanadyjską poetką, która koordynowała programy poetyckie w nowojorskim kościele św. Marka, w którym występowała choćby Patti Smith. Czytaj dalej

„Syd Barrett i Pink Floyd. Mroczny świat” – Julian Palacios

Syd Barrett & Pink Floyd, Julian PalaciosBez Syda Barretta nie byłoby tego fenomenu, jakim jest grupa Pink Floyd. Choć muzyk wcale nie nagrał zbyt wielu piosenek w tym zespole, to nadał mu kształt i wpłynął na pozostałych muzyków. Nawet wtedy, gdy ich drogi się rozeszły. O grupie wiele się dowiedziałam za sprawą książki „Pink Floyd. Prędzej świnie zaczną latać” Marka Blake’a. Jednak ta biografia dotyczyła wszystkich muzyków słynnego zespołu. Natomiast Julian Palacios skupił się tylko i wyłącznie na jednej postaci – Sydzie Barrettcie. Czytaj dalej

„A hipopotamy żywcem się ugotowały” – William S. Burroughs, Jack Kerouac

A hipopotamy żywcem się ugotowały, William S. Burroughs, Jack KerouacKsiążka „A hipopotamy żywcem się ugotowały”  Williama S. Burroughsa oraz Jacka Kerouaca czekała ponad sześćdziesiąt lat na wydanie. Została napisana przez słynnych przedstawicieli pokolenia bitników. Zresztą  William S. Burroughs i Jack Kerouac nigdy więcej nie napisali niczego razem. Tu otrzymujemy możliwość przyjrzenia się narodzinom talentu dwóch pisarzy, ale też całej generacji.

Pewnego upalnego lata młody i przystojny Lucien Carr śmiertelnie rani o dziesięć lat starszego Davida Kammerera. Jest 1944 rok, a wydarzenie to wywołuje skandal w Nowym Jorku. Sprawcę zbrodni oraz ofiarę znali autorzy książki „A hipopotamy żywcem się ugotowały”. Morderstwo zainspirowało ich do napisania powieść, jednak skupili się w niej na wydarzeniach, które miały miejsce przed dokonaniem zabójstwa. Czytaj dalej

Od pornografii do kontrkultury – „Wspomnienia bitniczki” Diane di Prima

Wspomnienia bitniczki - Diane di PrimaJeśli ktoś zapytałby mnie o znanych bitników, wymieniłabym trzy osoby: Allena Ginsberga, Jacka Kerouaca i Williama S. Burroughsa. Po dłuższym zastanowieniu dodałabym jeszcze Kena Keseya. To, co najbardziej uderza w tym wszystkim, to brak kobiet.

A jednak istniały bitniczki. Diane di Prima jest najsłynniejszą z nich. W tym męskim towarzystwie nie miała łatwo, ponieważ beat generation kojarzy się ze zmaskulinizowanym modelem życia na krawędzi, bez żadnych zobowiązań, seksistowskim. Gdzie tu miejsce dla kobiet? One raczej miały pełnić drugoplanowe role i pozwalać mężczyznom być takimi, jacy sobie wymarzą.

Diane di Prima udowodniła, że potrafi dorównać bitnikom pod każdym względem. Skoro żeńska płeć nie umie napisać książki erotycznej, ona stworzy powieść pornograficzną. Na dodatek zatytułuje ją „Wspomnienia bitniczki” dając nam poczucie, że czytamy biografię. Ale czy jesteśmy w stanie we wszystko co pisze di Prima uwierzyć? Jedno nam się uda – zobaczyć świat bitników z punktu widzenia kobiety.

W książce towarzyszymy głównej bohaterce od momentu utraty przez nią dziewictwa do zajścia w ciążę. Kpi sobie z purytańskich obyczajów i pokazuje, że tak naprawdę są one fikcją. Kiedy obserwujemy typowy mieszczański dom, okazuje się on być siedliskiem aktów kazirodczych oraz zdrad. Cóż przeszkadza ojcu rodziny, nieszczęśliwie zakochanemu we własnej żonie, dokonywać gwałtu na przyjaciółce córki? A my oglądamy te sceny przez dziurkę od klucza.

Diane de Prima nie boi się żadnych konfiguracji seksualnych. Opisuje sceny erotyczne o charakterze hetero-, czy homoseksualnym, seks grupowy oraz z nieletnimi. Daje też gratkę fanom Ginsberga i Krouaca – pisze o orgii sztandarowych bitników, która zresztą potwierdzona jest we wspomnieniach autora „Skowytu”. Na ile jest to jednak prawdziwy obraz bitników? Według autora posłowia – Jerzego Jarniewicza – wszystko jest tu prawdziwe, tylko nie seks.

W takim razie w jakim celu książka aż ocieka erotyką? Z jednej strony jest dowodem na to, że kobieta potrafi napisać powieść pornograficzną, a z drugiej stanowi formę sprzeciwu na purytańską mentalność Amerykanów. Di Prima stara się udowodnić, że ma prawo czerpać przyjemność z kontaktu cielesnego. Nawet popadając w skrajny hedonizm, uznając, że wszystko co przyjemne, jest dobre.

Najważniejsze we „Wspomnieniach bitniczki” było autentyczne ukazanie życia bohemy lat pięćdziesiątych. Tego, w jakich warunkach egzystowali początkujący pisarze. Często byli bezdomnymi. Różnili się od kloszardów jedynie tym, że zaczytywali się w dziełach, które pozwalały doświadczyć czegoś więcej. Narkotyki, muzyka, książki i czysty hedonizm pozwalały im jakoś przetrwać w tej skrajnej nędzy.

Może dlatego do beat generation woleli przyłączać się mężczyźni? Kobietom było trudniej wieść takie życie. Di Primie się udało. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że utorowała drogę innym słynnym kobietom. Zaraz przypomniała mi się Patti Smith. W jej wspomnieniach pt. „Poniedziałkowe dzieci” widzę pewne podobieństwa. Można też mówić o feminizmie Diane di Primy. Pokazała przecież, że kobiety też mogą odważnie walczyć z zastanymi normami. Utorowała drogę żeńskiej kontrkulturze. Nadchodzące zmiany już się zaczynają rodzić i zmieniać oblicze Ameryki.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Officyna.