Książka Tadeusza Biedzkiego, podróżnika i przedsiębiorcy wydana została pod patronatem medialnym Polskiego Radia Trójka. Postanowiłam po nią sięgnąć, ponieważ kusiły mnie w niej przede wszystkim zdjęcia. Zastanawiałam się jak autor zdoła pogodzić to, co widoczne na fotografiach z wątkami, które przewijają się w tej powieści.
„Zabawka Boga” nie jest reportażem podróżniczym, jak by można sądzić, po pierwszych oględzinach, choć wcześniejsza książka Tadeusza Biedzkiego „Sen pod baobabem” zyskała miano „Podróżniczej książki 2012 roku”. Tym razem mamy do czynienia z powieścią historyczno-sensacyjną, dzięki której czytelnik odbędzie inną podróż: przez trzy epoki historyczne oraz trzy kontynenty.
Historia zaczyna się od tajemniczego listu, który dostaje główny bohater. Akcja tego wątku rozgrywa się w czasach współczesnych. Autor otrzymuje wiadomość od przyjaciela, w której pojawia się prośba o odnalezienie tajemniczego przedmiotu, związanego z Jezusem. Główny bohater wraz z żoną Wandą podejmuje wyzwanie i wyrusza w trudną i skomplikowaną podróż z Polski do klasztoru na górze Synaj, gdzie przyjaciel Autora zostawił im tajemniczą wskazówkę. Z niej wynika, że muszą przebyć drogę z Jerozolimy do Efezu. Czy uda im się przejść kolejne etapy podróży we właściwy sposób i rozwikłać zagadkę?
Kolejna część książki przenosi nas do czasów pierwszych chrześcijan. Tu również istotna jest podróż, odbywa ją Jan wraz z Miriam – matką Jezusa. Ten wątek zakończy się w 96 roku naszej ery. Dalsze losy tajemniczego przedmiotu związane będą z templariuszami. Główny bohater trzeciej części książki – zakonnik Rajmund – żyjący na przełomie XII i XIII wieku, zabierze nas między innymi do Akki, Prowansji, czy Etiopii.
Tadeusz Biedzki w „Zabawce Boga” postarał się, by jego historia została uprawdopodobniona. Zastosował pewien chwyt, a mianowicie: głównym bohaterem uczynił samego siebie. W ten sposób odbiorca ma wrażenie, że czyta książkę opartą na faktach. Dodatkowo autor zadbał o to, by wiarygodnie zrekonstruować czasy pierwszych chrześcijan, burzliwą historię Ziemi Świętej z XII i XIII wieku. Widać, że templariusze nadal niesamowicie pobudzają wyobraźnię pisarzy. Oprócz tego Tadeusz Biedzki wzbogacił opowieść poprzez przeniesienie czytelników na dwór Saladyna do Damaszku, czy do średniowiecznej Etiopii.
Książka, jako że jest powieścią historyczno-sensacyjną, będzie porównywana do powieści Dana Browna, czy „Imienia róży” Umberto Eco. „Zabawka Boga” znajduje się gdzieś pośrodku. Jest bardziej wiarygodna, mocniej oparta na faktach historycznych, niż „Kod Leonarda da Vinci”. Powieść Biedzkiego kojarzyła mi się nieco z ulubionym filmem z dzieciństwa: „Poszukiwacze zaginionej Arki”. Jednak sensacyjność książki nie była dla mnie aż tak istotna, jak warstwa historyczna. Dzięki „Zabawce Boga” przypomniałam sobie sporo faktów i inaczej ze sobą powiązałam. Wątek tajemniczej zabawki trzyma w napięciu do samego końca. Nie będę zdradzać zakończenia, choć muszę przyznać, że może zaskoczyć. A podróż, którą odbywa czytelnik, jest niezwykle barwna i warta podjęcia.
Dziękuję Wydawnictwu Bernardinum za możliwość przeczytania książki.