„Żabek i Ropuch. Razem” – Arnold Lobel

Żabek i Ropuch. Razem, Arnold LobelNie tak dawno temu poznaliśmy książeczkę o Żabku i Ropuchu Arnolda Lobela, w przekładzie Wojciecha Manna. Choć historie wydawały nam się przeznaczona dla znacznie młodszych dzieci niż siedmio- i dziesięcioletnie, okazało się jednak, że opowieść trafiła w czytelniczy gust naszych pociech. Po pierwsze historie są zabawne, a po drugie łatwo się odszyfrowuje duże litery młodym osóbkom zaczynających przygodę z czytaniem. Autorem książki „Żabek i Ropuch” jest Arnold Lobel, który zyskał już miano klasyka literatury dziecięcej. Wspominam o tej serii, ponieważ jutro są mikołajki i będzie można wysłuchać jednego z opowiadań Lobela w radiowej Trójce, w audycji „Zagadkowa niedziela” – tylko wstać trzeba wcześnie, bo o siódmej rano… Czytaj dalej

„Żabek i Ropuch. Przyjaźń” – Arnold Lobel

Żabek i Ropuch. Przyjaźń, Arnold LobelAmerykański pisarz, Arnold Lobel, zasłynął dzięki książkom dla dzieci: „Żabek i Ropuch” oraz „Mouse Soup”. U nas był zupełnie nieznanym twórcą, do tej pory nietłumaczonym. W Stanach Zjednoczonych wydał niemal sto tytułów i zyskał miano pisarz kultowego. Arnold Lobel również własnoręcznie ilustrował swoje powieści. Teraz mamy możliwość sięgnięcia po pierwszą książkę tego autora,z serii „Żabek i Ropuch” w tłumaczeniu Wojciecha Manna. Nie zdziwi nas to, że patronat medialny nad tym tytułem objęła radiowa Trójka. Czytaj dalej

„Koniec punku w Helsinkach” – Jaroslav Rudiš

Koniec punku w Helsinkach, Jaroslav RudišJaroslav Rudiš zadebiutował w 2002 roku powieścią „Niebo nad Berlinem”. Zarówno pierwszy tytuł jak i „Grandhotel” doczekały się ekranizacji. W 2010 w Czechach pojawiła się kolejna jego książka: „Koniec punku w Helsinkach”. W Polsce została wydana trzy lata później. Autor cieszy się sławą nie tylko we własnym kraju, ale i u nas jego powieści są uznawane za warte uwagi.

Akcja powieści „Koniec punku w Helsinkach” rozgrywa się dwutorowo. Poznajemy dziennik młodej dziewczyny – miłośniczki punka. Jest 1987 rok, a dziewczyna ciągle cierpi na ból gardła. Wszystko wskazuje na to, że winę za to ponosi niedawny wybuch w elektrowni w Czarnobylu. Siedemnastolatka mieszka w Czechosłowacji i przeżywa swój młodzieńczy bunt. Słucha muzyki punkowej, jej ukochanym zespołami są Die Toten Hosen, Dezerter, Sex Pistols, Moskwa czy Siekiera. Może ich słuchać tylko dzięki polskiemu radiu – Trójce. Nastolatka buntuje się przeciwko systemowi. Tak jak inni punkowcy głosi hasło: no future. Nawet pisząc pamiętnik nie stosuje znaków interpunkcyjnych. Mieszka w Czechosłowacji, ale czuje się Niemką – po babci. Zresztą jedyna piątka jaką ma w szkole, jest właśnie taka ocena z języka niemieckiego. Czytaj dalej

„Beksińscy. Portret podwójny” – Magdalena Grzebałkowska

Beksińscy. Portret podwójnyPodczas Literackiego Sopotu, niektóre spotkania ze szwedzkimi pisarkami prowadziła znana dziennikarka – Magdalena Grzebałkowska. Potem jednak na jakiś czas zniknęła mi z oczu. Okazało się, że pisała biografię Beksińskich. Książkę, o której było głośno jeszcze na długo przed jej wydaniem. Przyczyną tego faktu są opisywane postacie, ale i pióro autorki, która zasłynęła również innym dziełem – „Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego”.

Magdalena Grzebałkowska nie pisze tej podwójnej biografii z pozycji na kolanach. Do Beksińskich ma dystans. Jak sama mówi, wiedziała kim są, ale dotąd zbytnio nie przykuwali jej uwagi. Słuchała tej samej muzyki co Tomasz Beksiński, ale nie była fanką jego audycji w radiowej Trójce. Znała obrazy Zbigniewa, jednak nie pochylała się do tej pory nad tymi pracami ze szczególnym uwielbieniem. Książka powstała na zlecenie, wszystko zostało jasno określone w wywiadach, których udzieliła do tej pory autorka.

Reporterka sięgnęła do licznych źródeł, by opowiedzieć tę historię. Opowiada o Beksińskich od początku do końca, choć nie zawsze w sposób chronologiczny. Dzięki temu, moim zdaniem jest bardziej interesująco. Przede wszystkim dowiadujemy się skąd się wywodzi rodzina. Jak wpłynęli na Zdzisława Beksińskiego jego przodkowie oraz dom. Żyjący na prowincji w Sanoku chłopczyk, który zostanie znanym malarzem traktowany jest po pańsku. Urodził się w 1929 roku, więc dane mu jeszcze było poznać życie, które po wojnie ma zostać całkowicie wymazane przez władze ludowe. Przed wojną w Sanoku żyją obok siebie Polacy, Żydzi i Ukraińcy. Dorosły Zdzisław będzie zawsze odcinał się od antysemityzmu, choćby dzięki zdarzeniu, które kiedyś obserwował. Widział obrzęd rzucania z wieży kukły Judasza. Chłopczyk Zdziś jest zafascynowany całą tą inscenizacją, jako dorosły zrozumie jej cel.

Dom, w którym dorasta Zdzisław, a potem Tomasz wychował pięć pokoleń Beksińskich. Miejsce to stanie się również przekleństwem obu mężczyzn, od którego spróbują się oderwać. W końcu przeniosą się do Warszawy, która może zaoferować im szersze perspektywy, niezależność. Ale czy na pewno? Chylący się ku upadkowi dom w Sanoku, pełen tajemniczych korytarzy, ukształtował ich, więc nigdy im się nie uda od niego odciąć. Kiedy czytamy opisy tego miejsca, zostajemy wrzuceni w sam środek lektury „Sklepów Cynamonowych” Brunona Schulza. Klimat jest zupełnie taki sam.

Po wojnie Zdzisław z woli ojca ma wybrać konkretny zawód. Zostaje więc inżynierem, który pracuje w Zakładach Autosanu, firmie należącej kiedyś do jego rodziny. Żyjąc w cieniu ojca, dopiero po jego śmierci mógł zacząć się rozwijać artystycznie, ale jako samouk. Praca w państwowym zakładzie służy do tego, by móc wynosić materiały potrzebne do działalności twórczej. Zdzisław nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.

W 1958 roku Beksińskim rodzi się syn. Dostaje na imię Tomasz – na cześć autora „Czarodziejskiej Góry”. Opiekę nad dzieckiem sprawuje żona Zdzisława. Zofia jest moim zdaniem najbardziej intrygującą postacią tej podwójnej biografii, ponieważ niewiele o niej wiadomo. Trudno niekiedy nawet wyobrazić sobie, co mogła czuć, czy myśleć. Kim była i jaka była? Całkowicie oddała się rodzinie i bliskim, nie zostawiając niczego dla siebie. Stała się duchem opiekuńczym Zdzisława i Tomasza. Bez niej żaden z nich by sobie nie poradził.

Magdalena Grzebałkowska pisze, że biografia jest książką o miłości. Właściwie chciałoby się dodać, że jest to opowieść o braku umiejętności okazywania sobie uczuć. Zdzisław Beksiński nie pragnął dziecka, brzydził się niemowlakami. Tomek za to stał się odbiciem jego samego z dwudziestolecia międzywojennego. Równie samotny, ale bez służby, która mogłaby się nim zająć. Rósł bez żadnych ograniczeń, pozwalano mu właściwie  na wszystko, ale nigdy nie został przez ojca przytulony, nie czuł się przez niego akceptowany.

Tomek już jako dziecko ucieka do świata fikcji. Nawet gdy dorośnie, będzie czternastolatkiem w ciele mężczyzny. Jego uzależnienie od rodziców, brak samodzielności, jeszcze się pogłębi po tym, jak ojciec w latach siedemdziesiątych zacznie odnosić sukcesy. Wreszcie będą mieli pieniądze na płyty, jedyny obiekt pożądania Zdzisława, a wkrótce i Tomasza. Ojciec uwielbia muzykę, syn nie potrafi się bez niej obejść. Dlatego też może prowadzić niezwykłe audycje radiowe, bo posiada takie krążki, o których inni mogą tylko marzyć.

Między Beksińskimi istnieje zarówno uczucie miłości, jak i całkowity brak bliskości. Syn jest całkowicie skupiony na sobie, nie potrafi stworzyć prawdziwego związku z kobietą. Dzięki prowadzeniu audycji w radiu poznaje coraz to młodsze fanki, które jednocześnie się go wstydzą i uciekają od niego. Żadna nie wytrzymuje z człowiekiem, który nie wie nawet, gdzie kupić płyn do mycia naczyń. Psychiczna niedojrzałość Tomasza być może jest efektem tego, jak był traktowany przez rodziców. Kilkakrotnie próbuje odebrać sobie życie, ale czy chciał zwrócić na siebie uwagę ojca? Gdzie leży przyczyna takiego stanu psychicznego syna?

Dopiero po śmierci matki, Tomasz definitywnie kończy ze swoim życiem. Zdzisław Beksiński z jednej strony staje się wolny. Jednak jednocześnie całkowicie wyobcowany i samotny. Ginie z ręki Pawła Hendlera, którego rodzice zajmowali się mieszkaniem Beksińskiego. Autorka wyjaśnia również jak doszło do tego, że młody, zwyczajny chłopak stał się mordercą.

Magdalena Grzebałkowska wykonała niesamowitą robotę. Opowiedzieć o tak niezwykłych ludziach bez oceniania ich, jest niewyobrażalne. Czytelnik sam musi odpowiedzieć sobie na wiele pytań, które narzucają się same podczas lektury tej biografii. Jednak nie należy szukać w tej książce tanich chwytów. Przecież można się było skupić na tym, co obecnie jest na topie i poszukiwać sensacji. Wystarczyłoby zapłacić mordercy dwadzieścia tysięcy złotych, by dowiedzieć się czegoś więcej. Jednak nic z tego. Bowiem świadomy czytelnik wie, ile to byłoby warte. Samo zacytowanie listu Hendlera mówi o wiele więcej o mordercy, niż to, co powiedziałby za mamonę. Autorka pokazuje życie i śmierć swoich bohaterów, pokazuje, co ich ukształtowało, osadza ich w miejscu, czasie. Daje czytelnikowi karty, które należy samodzielnie interpretować i układać. Dzięki temu lektura książki pozwala nam naszkicować interesujący obraz Tomasza i Zdzisława Beksińskich. Przy okazji, jakby mimochodem, poznajemy epokę i czasy w których byli zmuszeni żyć oraz jaką cenę musieli za to zapłacić.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.

„Zabawka Boga” – Tadeusz Biedzki

Zabawka BogaKsiążka Tadeusza Biedzkiego, podróżnika i przedsiębiorcy wydana została pod patronatem medialnym Polskiego Radia Trójka. Postanowiłam po nią sięgnąć, ponieważ kusiły mnie w niej przede wszystkim zdjęcia. Zastanawiałam się jak autor zdoła pogodzić to, co widoczne na fotografiach z wątkami, które przewijają się w tej powieści.

„Zabawka Boga” nie jest reportażem podróżniczym, jak by można sądzić, po pierwszych oględzinach, choć wcześniejsza książka Tadeusza Biedzkiego „Sen pod baobabem” zyskała miano „Podróżniczej książki 2012 roku”. Tym razem mamy do czynienia z powieścią historyczno-sensacyjną, dzięki której czytelnik odbędzie inną podróż: przez trzy epoki historyczne oraz trzy kontynenty.

Historia zaczyna się od tajemniczego listu, który dostaje główny bohater. Akcja tego wątku rozgrywa się w czasach współczesnych. Autor otrzymuje wiadomość od przyjaciela, w której pojawia się prośba o odnalezienie tajemniczego przedmiotu, związanego z Jezusem. Główny bohater wraz z żoną Wandą podejmuje wyzwanie i wyrusza w trudną i skomplikowaną podróż z Polski do klasztoru na górze Synaj, gdzie przyjaciel Autora zostawił im tajemniczą wskazówkę. Z niej wynika, że muszą przebyć drogę z Jerozolimy do Efezu. Czy uda im się przejść kolejne etapy podróży we właściwy sposób i rozwikłać zagadkę?

Kolejna część książki przenosi nas do czasów pierwszych chrześcijan. Tu również istotna jest  podróż, odbywa ją Jan wraz z Miriam – matką Jezusa. Ten wątek zakończy się w 96 roku naszej ery. Dalsze losy tajemniczego przedmiotu związane będą z templariuszami. Główny bohater trzeciej części książki – zakonnik Rajmund – żyjący na przełomie XII i XIII wieku, zabierze nas  między innymi do Akki, Prowansji, czy Etiopii.

Tadeusz Biedzki w „Zabawce Boga” postarał się, by jego historia została uprawdopodobniona. Zastosował pewien chwyt, a mianowicie: głównym bohaterem uczynił samego siebie. W ten sposób odbiorca ma wrażenie, że czyta książkę opartą na faktach. Dodatkowo autor zadbał o to, by wiarygodnie zrekonstruować czasy pierwszych chrześcijan, burzliwą historię Ziemi Świętej z XII i XIII wieku. Widać, że templariusze nadal niesamowicie pobudzają wyobraźnię pisarzy. Oprócz tego Tadeusz Biedzki wzbogacił opowieść poprzez przeniesienie czytelników na dwór Saladyna do Damaszku, czy do średniowiecznej Etiopii.

Książka, jako że jest powieścią historyczno-sensacyjną, będzie porównywana do powieści Dana Browna, czy „Imienia róży” Umberto Eco. „Zabawka Boga” znajduje się gdzieś pośrodku. Jest bardziej wiarygodna, mocniej oparta na faktach historycznych, niż „Kod Leonarda da Vinci”. Powieść Biedzkiego kojarzyła mi się nieco z ulubionym filmem  z dzieciństwa: „Poszukiwacze zaginionej Arki”. Jednak sensacyjność książki nie była dla mnie aż tak istotna, jak warstwa historyczna. Dzięki „Zabawce Boga” przypomniałam sobie sporo faktów i inaczej ze sobą powiązałam. Wątek tajemniczej zabawki trzyma w napięciu do samego końca. Nie będę zdradzać zakończenia, choć muszę przyznać, że może zaskoczyć. A podróż, którą odbywa czytelnik, jest niezwykle barwna i warta podjęcia.

Dziękuję Wydawnictwu Bernardinum za możliwość przeczytania książki.