Sprzedawca broni – Hugh Laurie

Sprzedawca broniWiadomo, że łatwiej wydać książkę, kiedy jest się znaną osobą. Z takim faktem trudno dyskutować. Oczywiście, można też spojrzeć z drugiej strony – od kogoś popularnego więcej się wymaga. Istnieją biografie pisane przez celebrytów. Ludzie w poszukiwaniu plotek chętnie kupują takie książki. Co innego, kiedy znani tworzą literaturę. Efekty bywają różne.

Pisałam już o „Zezi i Gilerze” Agnieszki Chylińskiej. Teraz przyjrzałam się pewnej kisążce, wydanej już dosyć dawno temu. Autorem „Sprzedawcy broni” jest Hugh Laurie, który zawdzięcza swą popularność serialowi „Dr House”. Oprócz sztuki aktorskiej nieobca jest mu muzyka, wydał kilka płyt, ale mnie zainteresowała powieść sensacyjna jego autorstwa.

Były żołnierz – Thomas Lang – staje się ochroniarzem do wynajęcia. Dostaje zlecenie zamordowania pewnej osoby. Jednak bohater odrzuca tę ofertę. Postanawia jednak przyjrzeć się bliżej tej sprawie. Efekt będzie taki, ze wplącze się w niezłą aferę. Początkowo myśli, że chodzi o handel narkotykami, jednak prawdziwym powodem kłopotów będzie nielegalny handel bronią.

W książce będą pościgi, akcje terrorystyczne i antyterrorystyczne. Wątki szpiegowskie łączą sę z kryminalnymi. Na dodatek Lang okaże się bohaterem romantycznym, bo wiele rzeczy będzie robił dla kobiety. Zakocha się w Sarze – córce swej niedoszłej ofiary. Jej ojciec Woolf, popadnie w niezłe tarapaty. Thomas zrobi wszystko, by ratować ukochaną. Przez tę kobietę będzie musiał zmienić swoje poglądy etyczne. Więcej nie zdradzę.

H. Laurie wydał „Sprzedawcę broni” w 1996, zanim stał się tak niezwykle popularny. Książka jest powieścią sensacyjną. Z reguły nie przepadam za takimi historiami, jednak ciekawa byłam jak autor sobie poradzi. Otóż, największym plusem książki jest jej sardoniczny i ironiczny język. Trochę to może sztuczne, bo mało kto w sytuacji zagrożenia życia potrafi sobie pozwolić na cięte riposty i olbrzymi dystans. W „Sprzedawcy broni” natychmiast rzuca się w oczy angielski humor. Kto tego typu żartów nie lubi, tego nie przekona język, choć może bardziej przypadną mu do gustu wątki sensacyjne.

Autor zastosował taką metodę w kompozycji, by w najistotniejszym momencie przerwać wątek. Wracamy do niego po chwili, kiedy już jest po fakcie. Dostajemy potem retrospektywę, część musimy dopowiedzieć sobie sami – główny bohater będzie naszym przewodnikiem po fabule. Jego żarty będą rozładowywały napięcie. Byśmy, podobnie jak Thomas Lang, nabierali do wszystkiego dystansu.

Przyznam, że ostatnio czytałam bardziej wciągające thrillery sensacyjne – chodzi mi o „Geim” oraz „Buzz” A. de la Motte. Przez te wcześniejsze lektury powieść Hugh Lauriego trąciła  myszką – brakuje w niej komputerów, komórek, najnowszych technologii. Co do handlu bronią – owszem, łatwo można dać się złapać na tym, że uwierzymy w kolejny globalny spisek – tym razem w wykonaniu amerykańskim. Lepiej wypada pierwsza część „Sprzedawcy broni”. W drugiej widoczne są już pewne powtórzenia językowe. Najbardziej interesujący jest właśnie humor słowny w powieści. Imponuje też spora ilość odniesień literackich przywoływanych w „Sprzedawcy broni”. Nie jest to może najbardziej ambitna lektura, to nie zawiedzie się na tej powieści miłośnik książek sensacyjnych, a wielbiciele angielskiego humoru powinni być usatysfakcjonowani. Czyta się ją z przyjemnością.

Rozwiązła – Jarosław Kamiński

RozwiązłaPowieść po którą sięgnęłam obecnie, została uznana za jedną z najciekawszych w 2012 roku. Jej autor – urodzony w 1968 r. – zadebiutował książką ”Rozwiązła”, choć wcześniej pisał, ale jako publicysta i dramaturg. Rok, w którym urodził się Jarosław Kamiński, podałam celowo, gdyż główna bohaterka książki jest rówieśniczką pisarza. Data ta odegra ważną rolę w książce.

Świetnie wydana powieść, zwraca uwagę już samą okładką, która intryguje i powoduje, że w głowie rodzi się mnóstwo pytań. Sugeruje, że tytuł może dotyczyć głównej bohaterki. Jednak Rozwiązła jest nazwą miejscowości, do której udają się Zofia i Adam.

Para, którą poznajemy, nie wpisuje się w typowy schemat związków. Zofia Rogala jest starsza od ukochanego o osiemnaście lat. Jak sama żartuje, uratowała chłopaka przed homoseksualizmem i wyrwała z rąk zniewieściałego fotografa. Kobieta pracuje jako makijażystka dla fotografów, albo na planie filmowym. Tam poznaje świetnie zapowiadającego się malarza, Adama Zarembę.

Za namową chłopaka, narzeczeni udają się na Mazury – do miejscowości Rozwiązła, gdzie rodzina Adama ma poznać jego wybrankę. Zofia spodziewa się najgorszego. Rzeczywiście, matka chłopaka – Alicja – nie kryje wrogości wobec ukochanej syna. Sporą zagadkę stanowi dziadek Edward, który wpatruje się w dziewczynę jak w obraz. Atmosfera jest napięta i po chwili wybucha jak wiosenna burza.

Po tym spotkaniu nic już nie będzie takie samo, gdyż otworzy ono stare rany. Narodzą się pewne pytania, które nie dadzą Adamowi i Zofii spokoju. Zmierzenie się z nimi okaże się trudniejsze, niż mogłoby się wydawać na początku.

Problem będzie dotyczył Edwarda Czerskiego. Osoby najbardziej tajemniczej w tej powieści. Adam uważa go za kobieciarza, zdrajcę, choć oficjalnie był ważnym intelektualistą w latach sześćdziesątych i siedemdziesiątych. Przez niego Zofia musi poszukać odpowiedzi na pytanie: kim jest? Wychowana w domu dziecka, wie tylko, jakie nosiła nazwisko jej matka i gdzie była zameldowana. Co ciekawe, miejsce zamieszkania Hanny Rogali, okaże się zakonem.

Bohaterka, podczas własnego śledztwa, będzie musiałą się zmierzyć z religią katolicką, żydowską, ale też historią drugiej wojny światowej i PRL-u. Jedna odpowiedź wywoła lawinę kolejnych pytań. Kim była matka? A jej rodzice, co się z nimi stało? Jakie znaczenie miał rok 1968 i 1969 dla Hanny Rogali. Co łączyło Czerskiego z matką Zofii?

Jarosław Kamiński napisał powieść o odkrywaniu tożsamości, która połączona zostanie z historią powojenną. Jej nierozliczonymi sprawami związanymi z komunizmem. Alicja Zaremba i Edward Czerski mają skrajne poglądy na ten temat. Matka Adama chciałaby rozliczenia tych kwestii. Co do dziadka, rodzi się pytanie, czy był zdrajcą, czy ofiarą systemu?

Sam autor pisze, że „Rozwiązła” jest powieścią religijną. W pewnym sensie ma rację. Bohaterka musi przecież rozważyć ten problem, kiedy szuka informacji o matce. Ważniejsza w książce zdaje się być historia. Kamiński pokazuje wpływ komunizmu na losy zwykłych obywateli.

Można zarzucić książce, że o przeszłości autor pisze w sposób zbyt edukacyjny, jak z Wikipedii – zresztą bohaterowie właśnie z niej czerpią swą wiedzę. Pewne wywody są podawane wprost na tacy, żeby każdy czytelnik zrozumiał wszystkie trudne kwestie. Największym plusem powieści, jest sama fabuła, tak skonstruowana, by pokazać zawiłe losy ludzi w powiązaniu z dwudziestowieczną historią.

Kolejnym zaskoczeniem była dla mnie narracja. Żadnych dialogów zaznaczonych myślnikiem. W jednym zdaniu mogły się znaleźć wypowiedzi trzech osób, co – moim zdaniem – uwiarygodniło wypowiedzi. Po chwili jednak przystosowałam się do tej formy. Sprawiała ona, ze czytelnik patrzy na świat powieści z pewnym dystansem – stoi jakby z boku. Przyglądanie się ciekawym postaciom, to nie lada gratka w powieści. Kamiński pokazuje, że nie można być białą kartą, za którą się uważała Zofia Rogala. Jej portret psychologiczny przekonał mnie i zachwycił.  Pytanie: kim jest bohaterka, zostało połączone z kolejnym: kim byli jej przodkowie i co ukształtowało kobietę? Jaki wpływ będzie miało to, co odkryje Zofia Rogala, na jej związek z Adamem? Według Kamińskiego historia zostawia na nas piętno, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.