Tajemnice dla dziewczynek i nie tylko

Tajemnica MatyldyPozory mylą – banalne zdania, ale czasami w ten sposób najłatwiej opisać rzeczywistość. Córeczka dostała książkę Anny Czerwińskiej-Rydel Tajemnica Matyldy. Jak sam tytuł wskazuje pozycja raczej przeznaczona jest dla dziewczynek. A kto słucha powieści z wypiekami na twarzy – czteroletni synek. Tytułowa bohaterka, to mała dziewczynka, która nie może porozumieć się z mamą. Podczas pewnej samotnej soboty – mama wtedy musi iść do banku do pracy – zauważa przechadzającego się po ulicy kota. Ten czarny zwierz doprowadza Matyldę do starszej pani, instruktorki gry na skrzypcach.

Wtedy rodzi się tajemnica, bo dziewczynka zaczyna odwiedzać regularnie starszą panią i uczyć się  gry na tym trudnym instrumencie. Radzi sobie doskonale, jednak przez to, że nie chce powiedzieć  mamie co robi po drodze ze szkoły, nie może dość intensywnie ćwiczyć.

Nauczycielka zaczyna nawet szukać w okolicznych bankach mamę Matyldy. Ma jednak utrudnione zadanie. Wie o niej tylko, że jest piękna i ma jasne włosy. I tym razem pomaga przypadek – a może zrządzenie losu. Starsza pani zwierza się samotnej kobiecie, siedzącej na ławce – i okazuje się, że to jest właśnie mama Matyldy.

Powieść kończy się happy endem, w końcu to edukacyjno-umoralniająca historia. Chociaż dorosłemu trudno się łyka takie morały, dla dzieci jest to do zaakceptowania. W pewnym momencie synek przerwał czytanie książki, bo musiał dorzucić swoje trzy grosze. Mama Matyldy mówi, że ciężko pracuje, żeby córka miała zabawki, które pragnie. No i wtedy w naszym domu rozpętało się piekło…:  Mamo, ale pseciez zabafki nie są najwzniejse, najwazniejsa jest miłość… A skąd synku to wiesz? – Ucyliśmy się w pszeczkolu, mamusiu.

Tajemnica Matyldy doskonale nadaje się jako prezent. Jest ładnie wydana, w twardej oprawie. Podobają mi się ilustracje do książki. Odwołują się do tyłu, mają w sobie pewną tajemniczość, element niedopowiedzenia, nie gryzą nadmiarem barw. Książka odnosi się również do zmysłu słuchu. W książce można dowiedzieć się paru podstawowych rzeczy na temat muzyki, czy skrzypiec oraz dzięki kotu, który ma na imię Gawot.

1 komentarz do “Tajemnice dla dziewczynek i nie tylko

  1. Pingback: „W szarym habicie i czarnym kapturze czyli jak cystersi Pelplin budowali” – Anna Czerwińska-Rydel | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *