Książka „To wszystko pyszne” A. Maxeiner i A. Kuhl ma bardzo długi podtytuł: „O ulubionych daniach i potrawach, na które patrzymy z obrzydzeniem, o zapachu ciasta i bąków puszczanych po grochu, o drugich śniadaniach i innycg smakołykach”. Zaraz przypomniały mi się barokowe tytuły dzieł przeróżnych…
Trudno niekiedy zachęcić dzieci, by próbowały nowych potraw. Mają kilka ulubionych i koniec. Żadne namowy ani prośby nie działają. Jednocześnie lubią poznawać świat, więc często pytają o to, co jedzą ludzie na innych kontynentach. Właśnie w „To wszystko pyszne” na zaledwie 30 stronach – choć całkiem sporego formatu, pokazano młodym odbiorcom, jak wyglądają posiłki w różnych częściach świata.
Autorki posłużyły się przede wszystkim obrazkami, by pokazać dzieciom w zabawny sposób, jak różnie ludzkość traktuje jedzenie. Zaczyna się od rozróżnienia, kim są mięsożercy, roślinożercy, wszystkożercy. Potem jest troszkę historii, jak zdobywali żywność ludzie z epoki kamienia. Pokazano również różnice w hodowli ekologicznej zwierząt, a masowej.
Do dzieci bardzo przemówiły ciekawostki z tej książki. Głównie z nich składa się ta pozycja. Jednak nie są to wyrywkowe informacje, a w przemyślany sposób podana wiedza. Co ciekawe, wiadomości i ilustracje tak przedstawiono, że kiedy dziecko zadaje pytanie, odpowiedź jest pod następnym obrazkiem.
W książce nie ma tematów tabu. Skoro jest o jedzeniu, wspomina się o wydalaniu, ale tak by bawić i uczyć jednocześnie. Zaspokojona została ciekawość dziecięca, bez tworzenia mitów, na tyle subtelnie, by nie przerazić. Autorki pokazały również zachowania rodziców w stosunku do dzieci, kiedy podają swym pociechom posiłki. Tu rumieniec wstydu może pojawić się na twarzach dorosłych, bo i nas trochę wyśmiano.
Dzięki książce „To jest pyszne” dzieci mają szansę wyruszyć w podróż po świecie, bez ruszania się z domu. Dowiedzą się, w jakich krajach jada się mrówki, w których szczury, czy świersze. Trzeba było tylko zaopatrzyć się w atlas i zabawa gotowa… A na koniec efekt był taki, że żadnego stresu moje domowe niejadki zaczynają próbować nowości. Bo skoro ludzie jedzą pająki, to może ogórek nie jest taki straszny? Dzięki tej książce bawiliśmy się świetnie. Poznawanie świata może być przecież zabawne. „To wszystko pyszne” tak się spodobało pięcioletniemu synkowi, że cichcem wyniósł książkę z pokoju siostry i teraz należy do niego. Ciekawe jak długo mu się uda utrzymać tę aneksję w tajemnicy?
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca
Bardzo mi się podoba, że piszesz również o takich książkach; nie tylko dla dorosłych i nie tylko dla dzieci. Tak trzymaj! 🙂
Też się lubię bawić, a przy okazji czegoś dowiedzieć 🙂
Pingback: „To wszystko rodzina!” – A. Maxeiner i A. Kuhl | Czytam, bo chcę i już