Riley Sager z powodzeniem wkroczył na nasz rynek wydawniczy. Jego poprzednie powieści „Zamknij wszystkie drzwi” oraz „Wróć przed zmrokiem” zyskały spore uznanie wśród czytelników. Po trzeciej książce tego autora spodziewałam się kolejnej historii o mrocznych rezydencjach, skrywających wiele tajemnic. Tymczasem otrzymałam powieść drogi… Choć nie tak naprawdę, ponieważ „Tylko przetrwaj noc” jednak ze słynną powieścią Jacka Kerouaca niewiele ma wspólnego. Otrzymujemy thriller, w którym nie zabraknie nawiązań do dziesiątej muzy.
Jesteśmy istotami dla których zmysł wzroku ma wielkie znaczenie. Jedni uwielbiają malarstwo, inni fotografię, ale spora część z nas ceni film. Charlie, główna bohaterka powieści „Tylko przetrwaj noc”, należy do tej ostatniej grupy. Do tego stopnia pokochała kino, że postanowiła zająć się nim na poważnie. Studia na filmoznawstwie pozwalają dziewczynie łączyć pasję z wiedzą. Jednak w połowie semestru Charlie postanawia wyjechać z kampusu. Daje ogłoszenie, na które odpowiada Josh. W ten sposób bohaterka ma szansę na podwózkę do domu.
Jest 1991 rok. Nie istnieją jeszcze smartfony, ani metody na podróżowanie takie jak BlaBlaCar. Można za to wywiesić w miasteczku akademickim zwykłe ogłoszenie, zwykłą kartkę z numerami telefonu do oderwania. Dlaczego Charlie chce wyjechać? Czuje, że nie wytrzyma w miejscu, które kojarzy jej się ze śmiercią najbliższej przyjaciółki. Maddy została brutalnie zamordowana przez Kampusowego Zabójcę. Charlie czuje wyrzuty sumienia z powodu śmierci współlokatorki. Podczas lektury zobaczymy, co takiego zrobiła, że czuje się odpowiedzialna za to, co się stało. Nic nie jest w stanie zatrzymać Charlie, nawet świadomość, że na campusie został jej ukochany, Robbie.
Podróż w środku nocy z całkiem obcą osobą kojarzy się z wielkim aktem desperacji. Zastanawiamy się także, z jakiego powodu Josh opuszcza miasteczko uniwersyteckie. Choć kierowca początkowo wzbudzał zaufanie, z czasem Charlie zaczyna odkrywać, że mężczyzna nie jest tym, za kogo się podawał. Stopniowo łapie go na drobnych kłamstewkach. Z czasem okaże się, że Josh wie więcej na temat zabójstwa Maddy, niż pojawiło się w mediach. Jak to możliwe?
Charlie zaczyna się bać. Problemem jest jeszcze jedna kwestia, która dręczy dziewczynę. Po tym, jak odstawiła leki od psychiatry, zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością. Zastanawia się nad tym, czy przypadkiem nie wyobraziła sobie pewnych rzeczy. A co jeśli popada w psychozę?
Riley Sager w powieści „Tylko przetrwaj noc” posłużył się podobną metodą w konstruowaniu historii, jaką znamy z poprzednich jego książek. Zastosował wątki znane z popkultury, by dać nam rozwiązania fabularne niekoniecznie takie, których byśmy się spodziewali. Posiadamy w swojej świadomości wiele obrazów, które pochodzą z filmów i potrafimy wyobrazić sobie konsekwencje wyborów, jakich dokonujemy. Riley Sager wykorzystał to wszystko, choć mnie najbardziej narzucały się nawiązania do twórczości Alfreda Hitchcocka. Pisarz zastosował w powieści również to, co się kojarzy z filmami Hitchocka, czyli suspens. Główna bohaterka powieści poznała klasykę filmową do tego stopnia, że świetnie operuje tymi obrazami. Zobaczymy, że znane nam wątki i motywy sprowadzą nas na manowce, a Sager wie, jak wywieść nas w pole. „Tylko przetrwaj noc” wciąga przez budowanie napięcia, zwroty akcji. Trudno odłożyć powieść na bok, gdyż podczas lektury czujemy się zaintrygowani. Chcemy jak najszybciej poznać finał, by dowiedzieć się dokąd nas ta podróż zaprowadzi.
PS Na język polski powieść przełożył Ryszard Oślizło.