Miłośnikom serii „Małe Licho” nie trzeba przedstawiać bohaterów najnowszej książki Marty Kisiel. Chodzi mi o nieco młodszych czytelników, niż ja sama, ponieważ powieści przeznaczone są dla dzieci. Ci starsi, jeśli zdecydują się poczytać dzieciakom na głos opowiadania „Bazyl i Licho”, również nie będą zawiedzeni. Tym razem jednak zamiast tradycyjnej książki, wybrałam audiobook. Lubię czytać, ale miło kiedy ktoś robi to dla mnie. Zwłaszcza, gdy jest to Janusz Zadura, ten sam lektor, który niezwykle brawurowo nadał głosy postaciom z „Baśnioboru” Brandona Mulla.
W zbiorze opowiadań znajdziemy osiem niezależnych historii. Ich bohaterami są tytułowi Bazyl oraz Licho, choć nigdy nie spotykają się ze sobą na kartach tej książki. Kim są? Bazyl jest dobro dusznym czortem z wadą wymowy. Zamiast wodzić na pokuszenie skupia się na jedzeniu, a w związku z tym, że ma wielkie serce, potrafi pomagać. Nie lubi tylko, gdy myli się go z kozą. No bo jak można?
Z kolei Licho to anioł stróż, który ma alergię na pierze – oczywiście swoje własne też i mieszka w pensjonacie dla nadprzyrodzonych istot. Są tam również ludzie, którym można pomóc, gdy się przeziębią. A to właśnie Licho bardzo lubi. Oprócz tego uwielbia sprzątać. Oj, chciałoby się go przygarnąć do siebie. Kiedy są kłopoty, zawsze można na niego liczyć, choć będzie to związane z piciem dużej ilości kakao, czy raczej kakałka.
W każdym z opowiadań Bazyl, albo Licho spotykają jakieś postacie z mitologii słowiańskiej. Aż wstyd przyznać, że lepiej znamy Atenę i Zeusa, niż rodzimego jaroszka, ankluza czy domownika. Kim są te nadprzyrodzone istoty? Dowiemy się podczas lektury, a na koniec jeszcze znajdziemy przewodnik po mitologicznych postaciach z naszych dawnych, bo przedchrześcijańskich wierzeń.
Opowiadania, jakie poznamy, są utrzymane w bardzo podobnym stylu, co pozostałe książki z cyklu. Oznacza to, że jest zabawnie, z małą dozą melancholii, a ogromną ilością ciepła. Bohaterowie będą zachwycali się pięknem otaczającego nas świata, choć nauczyć się muszą, co robić z papierkami od cukierków, by go nie zaśmiecać. Motywy ekologiczne wiążą się z mitologicznymi i dają nam mądre przesłanie. Dowiemy się, jak sprawić, by święta były magiczne i czy zając znosi wielkanocne pisanki. Bazyl i Licho pokażą też, jak ważne jest wzajemne wsparcie i że warto wyciągnąć rękę po pomocną dłoń. Licho bardzo takiego utulenia potrzebuje. Natomiast jeśli pamiętacie, że romantycy zwrócili się ku słowiańskim wierzeniom, to z pewnością rozumiecie, iż Marta Kisiel, co jakiś czas nawiązuje do ich twórczości, choć tym razem Bazyl nieco z przekorą pyta ankluza, który rzuca cytatami, jak z rękawa, czy jest duchem minionych rymów. Dzięki audiobookowi świetnie się słuchało opowiadań, a jeden lektor, wcielił się we wszystkie postacie nadając im własnym głosem odpowiedniego charakteru i tworząc odpowiedni klimat. Dlatego warto wysłuchać audiobooka, nawet jeśli już posiadacie papierowy egzemplarz. Idealnie się sprawdzi w podróży i wciągnie każdego słuchacza. Podział na rozdziały natomiast sprawi, że można sobie dawkować przygody bohaterów, a także często do nich wracać. Myślę, że dzieciaki będą robiły to z przyjemnością.