Nie wszystkie książki, które czytam latem, są łatwe w odbiorze i pozwalają mi na oderwanie się od codzienności. Trafiam również na takie, które zmuszają do myślenia i kierują uwagę ku sprawom natury egzystencjalnej. Brzmi poważnie? Cóż, niekiedy i takie refleksje pojawiają się w głowie, zwłaszcza kiedy czujemy, że w naszym życiu trafiliśmy na moment nazywany często kryzysem. Taki właśnie tytuł nosi debiutancka powieść Radosława Dąbrowskiego.
Andrzej, główny bohater książki, nie jest już człowiekiem młodym. Dotarł do tego momentu w życiu, w którym nie patrzy się tak bardzo do przodu, a coraz częściej zagląda w lusterko wsteczne. Odpowiedź na pytanie, kim jest ów mężczyzna, znajdziemy na kartach powieści. Będzie je sobie zadawał również Andrzej. Do tych refleksji skłania go ważne wydarzenie, a mianowicie wiadomość o śmierci ojca. Przez trzy dekady nie miał z nim kontaktu, ale teraz chce się pożegnać z człowiekiem, któremu zawdzięcza życie.
Wyjazd w rodzinne strony pozwala Andrzejowi na spokojne zaglądanie we własne wnętrze. Widzimy, że mamy do czynienia z osobą, która doskonale zna się na kulturze, przede wszystkim na kinie oraz fotografii. Mężczyzna wykłada na uczelni i uważany jest przez studentów za autorytet. Z racji wieku jego poglądy powinny być już twarde jak skała, wyrobione przez lata doświadczeń. Rzeczywiście tak jest, ale kiedy rozpoczynamy lekturę, odkrywamy, że Andrzej znalazł się w sytuacji, którą najłatwiej nazwać owym tytułowym kryzysem.
Śmierć ojca powoduje, że bohater może jeszcze raz przemyśleć wszystko, co do tej pory było dla niego ważne. Czytelnik towarzyszy Andrzejowi w jego rozważaniach. Część ze swoich poglądów mężczyzna wypowiada na głos, prowadząc rozmowy z ludźmi spotykanymi głównie w rodzinnej miejscowości. Wiele z tych przemyśleń odbywa się w świadomości bohatera. Niektóre z nich pojawiają się na jawie, inne we śnie. Niekiedy trudno je oddzielić, więc trzeba uważać, żeby nie dać się zwieść.
Radosław Dąbrowski postąpił ryzykownie w powieści „Kryzys”, tworząc bohatera, który przechodzi kryzys wieku średniego, choć potem dostrzeżemy, że chodzi o coś więcej. Dodatkowo akcja powieści nie rozgrywa się współcześnie, a dzieje się pół wieku temu. Jednak tło historyczne jest mało widoczne, nie stanowi aż tak istotnego elementu, jak światopogląd bohatera. Na tym skupia się czytelnik, a dopiero z czasem orientuje się, że powieść nie rozgrywa się w teraźniejszości. Niekiedy można odnieść wrażenie, że bohater myśli gotowymi wykładami, czy esejami. Śledzimy tok jego rozważań, ale poznajemy też przeżycia. Bohater znajduje się na rozdrożu. Śmierć ojca stanie się momentem zwrotnym, który wprowadzi jego rozważania w te miejsca, jakich się nie spodziewał, zmieniając dotychczasowe poglądy.
„Kryzys” Radosława Dąbrowskiego z pewnością nie jest lekturą, w której znajdziemy niesamowite przygody i zwroty akcji. To książka dla osób, które wraz z głównym bohaterem chcą pomyśleć o kwestiach egzystencjalnych, o stosunku do wiary, o kulturze, pięknie i sztuce. Podczas lektury zauważamy, że sami zwracamy się ku własnemu wnętrzu. Czasami wręcz chciałoby się podyskutować z Andrzejem, ale te dialogi można poprowadzić we własnej głowie. Bohater posiada ogromną wiedzę, opowie nam o swoich zainteresowaniach. Najbardziej wciągnęły mnie jego rozważania o filmie oraz fotografii. Andrzej nie jest natomiast osobą, którą łatwo polubić. Poznajemy melancholijnego samotnika, który z jakiegoś powodu miał trudną relację z ojcem. Powieść Radosława Dąbrowskiego zmusza nas do refleksji, wczuwania w emocje bohatera i konfrontowaniu jego poglądów z własnymi – a tego nam trzeba w tym świecie pędzącym nie wiadomo dokąd.