„Wilk zwany Romeo” – Nick Jans

Wilk zwany Romeo, Nick JansDlaczego wilki wciąż budzą w nas pierwotne lęki? Jak wygląda sytuacja tych zwierząt w naszym kraju, wystarczy sięgnąć po książkę Adama Wajraka pt. „Wilki”. Czy gdzieś na świecie te inteligentne dzikie stworzenia znajdują się w lepszej sytuacji? Nick Jans, amerykański podróżnik i fotograf, w książce „Wilk zwany Romeo”, postanowił opisać historię niezwykłego wilka z Alaski. Czarny kolor sierści tytułowego bohatera od razu rzuca się w oczy. Czy wiedzieliście, że istnieją wilki o takim umaszczeniu?

Na odludnej Alasce znacznie częściej można spotkać wilki, niż choćby w Polsce. Dlatego mieszkańców Juneau nie dziwił widok dzikiego kuzyna psa. Jak postępować, gdy taki wilk znajdzie się blisko nas i zacznie się zbliżać? Jak zachować wtedy zimną krew? Kiedy Nick Jans po raz pierwszy zobaczył Romeo z bliska, nie miał pojęcia, jak ważne okaże się dla niego to zwierzę. Na jaw wyszedł właśnie ów pierwotny lęk, który tkwi w nas bardzo głęboko. Tyle, że był on uzasadniony, gdyż autor najbardziej obawiał się o psa, swojego towarzysza.

Autor książki jest miłośnikiem przyrody. Choć dzieciństwo spędził w rodzinie dyplomatów i odwiedzał egzotyczne miejsca, to przede wszystkim pragnął bliskiego kontaktu z naturą. Dlatego postanowił zamieszkać na Alasce, tam wędrował po dziczy, pływał w kanu, czy przebywał wśród Innuitów. Osiadł ostatecznie w południowo-wschodniej części Alaski. Zajął się pisaniem książek i fotografowaniem, co jest istotne, jeśli chodzi o spotkania Nicka Jansa z tytułowym wilkiem, bo przecież każdy kto zamienił strzelbę na aparat, marzy o tym, by zrobić wyjątkowe zdjęcie zwierzętom w naturze.

Spotkanie z Romeo oznacza dla przyrodnika szansę na bliski kontakt z dziką przyrodą, ale wilk okazuje się zwierzęciem wyjątkowym. Pretekst dla bliższego kontaktu wilka z Nickiem Jensem stanowiły psy, z którymi autor książki wychodził na spacer. Czy jednak bestia potraktowała czworonożnych przyjaciół człowieka jak łatwą ofiarę? Bynajmniej. Podczas pierwszych kontaktów szybko okazuje się, że wilk pragnie zaprzyjaźnić się z psami. Przez to również dochodzi do kontaktów z ludźmi, bo Romeo czasami zapominał o tym, że jest wilkiem i przyłączał się do psów, by z nimi się bawić.

Dlaczego zwierzę potrzebowało właśnie takiego, a nie innego towarzystwa? Nick Jans snuje przypuszczenia, ale czytelnikom każe postawić kropkę nad i. Przyrodnik zastanawia się również, dlaczego Romeo wybrał jako swój teren okolice Juneau. Miejsce, które nie chroniło go całkowicie przed ludzkim okiem. A największym zagrożeniem dla tego cudu natury był właśnie człowiek. Na łamach miejscowej gazety pisano o wilku i nie zabrakło głosów, które przedstawiały Romeo jako zagrożenia dla mieszkańców miasteczka. Choć większość ludzi była pozytywnie nastawiona do wilka, wystarczył przecież tylko jeden skuteczny myśliwy, by zwierzę zostało zgładzone.

Podczas lektury książki poznajemy historię Romeo, ale pokazaną z perspektywy ludzi, którzy mieli z nim kontakt. Zwierzę lubiło towarzyszyć osobom wędrującym po okolicy. I choć większość była świadoma, by nie dopuszczać do zbyt bliskich spotkań, na przykład poprzez dokarmianie wilka, zawsze mógł się trafić ktoś nieodpowiedzialny. Widzimy jak przez kilka lat zwierzę pojawia się na swoim terenie, a jednocześnie podczas lektury odczuwamy pewien niepokój, czy ta sielanka nie skończy się zbyt wcześnie. Oprócz tego autor opisuje ekosystem wilków na Alasce. Jak radzą sobie tam watahy, a jak pojedyncze osobniki? Czym się odżywiają, jakie tereny przemierzają, z jakimi problemami mają do czynienia?

„Wilk zwany Romeo” to opowieść o przyjaźni, która może zaistnieć między istotami różnych gatunków. Nawet tymi rywalizującymi ze sobą. Kontakt inicjuje wilk, pragnący towarzystwa. Kiedy czytałam książkę, towarzyszyły mi różne emocje, wzruszeń też nie zabrakło. Książkę można czytać wraz z dziećmi, by potem porozmawiać z nimi o naturze wilków, ale też o odpowiedzialności, czy przyjaźni. Zobaczymy, że możliwa jest nietypowa bliskość. Natomiast sam Romeo mógłby zostać wilczym ambasadorem zbliżającym do siebie ludzi i zwierzęta. Refleksji w trakcie lektury nie zabraknie, zwłaszcza na temat tego, jak groźny jest… człowiek.

  1. Ostatnie zdanie jak najbardziej trafne – boimy się wielu zwierząt, lubując się w opisach ich rzekomych okrucieństw, ale bolesna prawda jest tak, że najniebezpieczniejszą istotą jest człowiek, który potrafi zabijać dla własnej satysfakcji czy przyjemności. Opisywana historia niezwykle ciekawa – najbardziej intrygujące jest to, że to sam wilk szukał towarzystwa. Ja, gdybym miał się pokusić o przyczyny takiej sytuacji, wskazałbym motyw odrzucenia – podejrzewam, że wataha, podobnie jak ludzka społeczność, odczuwa podświadomą niechęć wobec odmieńców.

    • Tutaj autor doszedł do wniosku, że te psy, z którymi wilk chciał się przyjaźnić, były właśnie taką zastępczą watahą. Jedną z teorii Janasa prócz odrzucenia jest jeszcze taka, że grupa wilków została rozbita przez śmieć samicy alfa, którą najprawdopodobniej śmiertelnie potrącił samochód.

    • Dzięki tym pierwotnym lękom ludzkość przez wiele wieków mogła przetrwać. Natomiast dzisiaj wielu się wydaje, że nic nie jest w stanie wzbudzić w nich strachu, ale kiedy zobaczą wilka czy węża, to okazuje się, że te instynkty wciąż w nas są.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *