Ucieczka. Taki motyw bardzo często pojawia się w literaturze, a związany jest z ludzką potrzebą wolności. Kiedy nie czujemy się swobodni, niekiedy jedynym wyjściem jest odejście. Tak przecież zrobił słynny Lew Tołstoj, choć skończyło się to dla niego tragicznie (można przeczytać o tym zrealizowanym marzeniu w książce Pawła Basińskiego „Lew Tołstoj. Ucieczka z raju”). Również w najnowszej powieści Wita Szostaka pt. „Wróżenie z wnętrzności” owa potrzeba ucieczki się pojawia i staje się tematem powieści.
Wyobraźmy sobie raj na ziemi. Miejsce całkowicie odludne, piękne, położone z daleka od cywilizacji. Kawałek świata, który pozwala nam samym decydować o sobie (ile książek o tym napisano, chyba nikt nie jest w stanie policzyć). Bohater najnowszej powieści Szostaka, Mateusz postanowił zaszyć się gdzieś na południu Polski. Kupił sobie stary dworzec i tam zamieszkał razem z żoną, dziećmi i niepełnosprawnym bratem. Poświatowo, w którym osiedli, miało być kiedyś atrakcją turystyczną. Tak się nie stało. Został dworzec, który można było zamienić na dom. Tu zaczął się nowy rozdział w życiu Mateusza.
Mężczyzna wcześniej był wspaniałym artystą, rzeźbiarzem uwielbianym przez tłumy. Stał się celebrytą. Jednak pewnego dnia porzuca ten wielki świat i ucieka do Poświatowa. Jego żona Marta też jest artystką i tam w górach również tworzy, ale też opiekuje się mężem, jego bratem i dziećmi.
Całą historię poznajemy z opowieści snutej przez Błażeja. Mężczyzna przez dwadzieścia lat nie wypowiedział ani słowa. Teraz zaczyna „wróżyć z wnętrzności”, czyli opowiadać wydarzenia przez pryzmat swojego wnętrza. Co takiego się wydarzyło, że student, który mógł osiągnąć wszystko, nagle popadł w ten dziwny stan? Stał się niemal przezroczysty, niezauważalny dla innych. Jednak właśnie dzięki temu mógł bez problemu obserwować to, co się dzieje między pozostałymi bohaterami. Za to sposób, w jaki opowiada, jest niezwykły. Nic nie jest oczywiste, a zostaje wyrwanie niejako prosto z trzewi. Błażej wciąż jest we własnym wnętrzu. Przemawia do nas, ale szeptem, nikt inny go nie słyszy.
Błażej widzi świat inaczej, a dzięki ucieczce przed słowami (one według niego się zużywają), staje się wspaniałym obserwatorem. Uważa się za głupiego brata mądrego Mateusza. Jednak sposób, w jaki pokazuje relacje między ludźmi jest zaskakujący. Potrafi być blisko bohaterów i wczuć się w ich emocje.
Głównych bohaterów łączą wspomniane wcześniej ucieczki. Najpierw ojciec braci, prawdziwy bohater, który działa w podziemiu, musi się ukrywać. Opuszcza dom i dzieci, a one potem otrzymują pocztówki z dalekich krajów. Jednak, czy rzeczywiście jest tak, jak matka opowiedziała synom? Okazuje się, że wiele zostało zmyślone, a prawdę o ojcu odkrywa jego synowa – Marta. Błażej po pierwszym roku studiów udaje się z bratem w podróż do Włoch. Mają spotkać ojca, ale właśnie tam coś się dzieje takiego, że jeden z bliźniaków zamknie się w sobie tak bardzo, że nikt nie będzie miał do niego dostępu.
Natomiast ucieczka Mateusza będzie odbywała się na raty. Kiedy rzeźbiarz znajdzie się na samym szczycie sławy, ucieknie do Poświatowa. Kiedy odwiedzać go będą dawni przyjaciele, po prostu uda się w wędrówkę w góry, bo nie chce mieć z dawnym życiem nic wspólnego. Co zrobi na koniec, nie będę wyjawiała, by nie odbierać przyjemności ze stopniowego odkrywania historii.
Mężczyźni ucieczki mają we krwi, tak jakby dziedziczyli to brzemię w genach. Zostaje jeszcze jedna bardzo ważna bohaterka – Marta. Zmysłowa kobieta, która jako jedyna może być nazwana opoką. Ona króluje na dawnym dworcu. Na kartach książki poznamy pewną tajemnicę, którą skrywa. Jednak mogę zdradzić, że właśnie ona jest kimś pewnym, w oczach Błażeja to niemal boginka ziemi. Jej relacja z Mateuszem jest trudna, ale właśnie ona najlepiej rozumie męża, choć nie oznacza to dla niej nic dobrego.
Wit Szostak w książce „Wróżenie z wnętrzności” pokazuje, że człowiek często próbuje dokonać rzeczy niemożliwej: uciec od siebie. Bohaterowie chcą się też uwolnić od własnej przeszłości, ale z góry są skazani na niepowodzenie. Sama historia staje się oryginalna dzięki temu, że ukazano ją z perspektywy Błażeja, człowieka, który zamknął swoją tożsamość we własnym wnętrzu, z którego nie wychodził. Dlatego, kiedy po dwudziestu latach zaczyna przemawiać, robi to tak, jak dziecko stawiające pierwsze kroki – nieporadnie. Czytelnik zostaje zmuszony do tego, by sobie dopowiedzieć resztę. W ten sposób otrzymujemy melancholijną opowieść o tym, jak wędrując przez życie, stopniowo siebie gubimy.
Wit Szostak to jeden z wielu autorów, o którym sporo słyszałem i który szczerze mnie zainteresował, a którego nie miałem jeszcze okazji poznać. Do tej pory najbardziej korciło mnie „Sto dni bez słońca”, ale po Twojej lekturze widzę, że „Wróżenie z wnętrzności” to także dobra propozycja rozpoczęcia znajomości z panem Szostakiem. Bardzo cenię sobie literaturę, która porusza takie wątki jak wspomniana próba ucieczki od własnej osoby, chęć odcięcia się od przeszłości, itd. – szalenie mnie to intryguje : )
„Wróżeń…” jeszcze nie czytałem, ale „Sto dni bez słońca” owszem i gorąco polecam, to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałem w tym roku.
Sporo pozytywnych opinii słyszałam o książce „Sto dni bez słońca”, ale jak się okazało szybciej udało mi się sięgnąć po „Wróżenie z wnętrzności”. Przyznam, że chętnie bym się przyjrzała temu pierwszemu tytułowi.
Już słyszałam o tym nazwisku, ale nie czytałam jeszcze. Z tego co piszesz, książka wydaje się podobna do tych Myśliwskiego. Więc będę czytać.
Ta recenzja obudziła podobne skojarzenia (zwłaszcza zdanie o zużywających się słowach). Zresztą lektura „Oberków do końca świata” też Myśliwskiego do myśli przyciągnęła. Jest to literatura zdecydowanie inne, ale duch podobny.
U obu autorów widzę podobną nastrojowość, choć styl pisarzy jest różny.
Porównania do Myśliwskiego są jak najbardziej na miejscu, przynajmniej takiego przekonania nabrałem po lekturze „Oberków”. Ale w żadnym wypadku nie można mówić o naśladownictwie, Szostak wypracował swój indywidualny styl.
Ta książka kusi, zwłaszcza że bohater to mój imiennik. I też często chcę uciec od siebie i innych, więc powinienem znaleźć w niej coś dla siebie.
Książka „Wróżenie z wnętrzności” nie jest literaturą moralizatorską, czy dydaktyczną. Jednak sporo można z tej powieści wyciągnąć, zobaczyć samych siebie oraz pewną krytykę współczesnego świata.
Pięknie to opisałaś. Również czytałam niedawno tę książkę i mnie zachwyciła, ale kompletnie nie potrafiłam ubrać moich odczuć w słowa. Czasem tak mam, gdy coś mi się bardzo spodoba.