„Szwedzi. Ciepło na Północy” – Katarzyna Molęda

Szwedzi. Ciepło na Północy, Katarzyna MolędaZa oknem zimno, wietrznie i deszczowo. Listopad? Nie, już grudzień. Przydałaby się wycieczka do ciepłych krajów. Albo lektura na ten temat. Tymczasem przeczytałam książkę o cieple, ale na północy. Katarzyna Molęda, dziennikarka i skandynawistka, przez kilka lat była Konsulem RP w Sztokholmie. Niedawno opublikowała książkę pt. „Szwedzi. Ciepło na Północy”. Tytuł wydaje się być sprzecznością, ale autorka postara się nam udowodnić, że wbrew pozorom i wszelkim stereotypom, Szwedzi to naród wcale nie taki zdystansowany, jak nam się wydaje.

Pisząc książkę o Szwedach, łatwo popaść w generalizowanie. Katarzyna Molęda ma pełną świadomość tego, że kategoryzowanie może być niebezpieczne. Trudno całemu narodowi przypisać wspólne cechy, skoro każdy człowiek jest inny. Dlatego autorka już na samym początku wspomina, że jej książka nie jest ani doskonała, ani pełna. Za to nie zabrakło w niej kwestii, które dotyczą tego, jak zorganizowane jest życie Szwedów. Wpływ na to kim jesteśmy, jak się zachowujemy, często ma państwo, w którym dane jest nam żyć.

Szwecja nie tylko kryminałem stoi. Gdybyśmy oparli swą wiedzę o tym kraju i jego mieszkańcach na popularnych powieściach, mogłoby nam się wydawać, że nigdzie na świecie nie dokonuje się tylu zbrodni, co na północy. To oczywiście bzdura, bo okazuje się, że więzienia w Szwecji dla osób, które popełniają poważne przestępstwa, świecą pustkami, choć prawo jest tu dosyć surowe. Za to zakłady karne o najmniejszym rygorze wydają się być całkiem swobodne, choć trzeba pracować, ale można też się uczyć. Szwedzi potrafią zaufać dawnym przestępcom, ponieważ osoby karane, szybciej znajdują pracę niż w Polsce.

Katarzyna Molęda opisując to, jacy są Szwedzi, skupia się na ludziach, którzy najczęściej należą do klasy średniej. Jednocześnie zaznacza, że nasi północni sąsiedzi mają mniejsze różnice w dochodach, ale nie wstydzą się swojego robotniczego pochodzenia. Sprawili, że nawet język ma walczyć z nierównościami i do każdego, oprócz króla, mówi się na „ty”. Wprowadzili po prostu taki przepis i sprawa załatwiona. Owe nierówności oczywiście istnieją, ale są bardziej subtelne. Robotnik i biznesmen ubierają się podobnie, ale ten ostatni wybiera markową odzież, pierwszy korzysta z sieciówek.

Państwo opiekuńcze powstało zanim Szwecja stała się bogatym krajem. Obywatele tego państwa chcą płacić nawet wysokie podatki, ponieważ wiedzą, że dzięki temu otrzymują dużo świadczeń. Ufają, że państwo o nich się troszczy, dba o ich indywidualizm. Szwedzi inaczej niż Polacy podchodzą do własności. Nie posiadają mieszkań na własność, a wynajmują gminne lub należące do prywatnych firm. Mimo to dbają o nie, choć większość napraw i remontów dokonuje administracja. Czy są zatem jakieś problemy? Tak. W pralniach, do których się trzeba zapisywać w kolejkę, bo w mieszkaniu nie ma pralek. Konflikty mieszkańców domu prowadzą czasami do bójek, a można też dostać niemiły liścik, jeśli ktoś nas podejrzewa o pralaniane oszustwo.

Książka Katarzyny Molędy „Szwedzi. Ciepło na Północy” jest publikacją ciekawą i wartościową, ponieważ autorka nie ucieka się do stereotypów, a pokazuje również źródła opisywanych problemów. Poznajemy całą istotę szwedzkości. To jacy są wynika z wielu aspektów. Większość z nich opisuje autorka. Bo nie wystarczy opisać ludzi, pokazać jakimi są naprawdę. Katarzyna Molęda wraca również do przyczyn opisywanych zjawisk. Szwedzi zorganizowali sobie państwo opiekuńcze, co wcale nie sprawiło, że stali się tacy sami. Są równi, lecz mają prawo do indywidualności. Autorka również nie zapomina o wadach Szwedów, z naszej – polskiej perspektywy. Jakoś jednak plusów życia w Szwecji znajdziemy znacznie więcej. Opisane historie nas zaskoczą, ale przybliżą ów naród i wiele wyjaśnią. Książka z pewnością powinna być polecana wszystkim, którzy się udają do tego kraju. Wszyscy pozostali podczas lektury będą musieli walczyć z grzechem zazdrości…

    • Znam wielu Polaków, którzy mieszkają tam od wielu lat i są zadowoleni – chociaż wynika to też z tego, że traktują Szwecję jako miejsce pracy, ale domem jest dla nich Polska.

  1. Z reguły szerokim łukiem omijam pozycje na temat danego kraju, pisane przez obcokrajowców, którzy w nim goszczą. Łatwo o uproszczenia, przekłamania czy tworzenie pod z góry przyjętą tezę. Zdaję sobie jednak sprawę, że moje uprzedzenia nie są do końca racjonalne, bowiem osobnikowi z zewnątrz łatwiej jest spojrzeć na wiele kwestii z większego dystansu, który zapewnia rozleglejszą perspektywę. Prezentowana pozycja sprawia wrażenie dość interesującej – najbardziej ciekawią mnie kwestie poprawności politycznej i walki z nierównościami.

      • Właśnie o tych uprzedzeniach, czy uproszczeniach na samym wstępie pisała autorka. Przecież wciąż się oburzamy jak wrzucają nas do jednego worka. Za to można pisać o zasadach, jakie obowiązują w kraju i jak to wygląda w praktyce. Tego trzyma się K. Molęda – pisze np. o tym jak Szwedzi walczą z nierównością płciową, a potem jak to wygląda w praktyce (często opiera się na danych statystycznych). Jak się dowiemy ile osób przebywa w więzieniu w Szwecji, ile w Polsce i porównamy ilość obywateli w obu krajach, to otrzymujemy informację, gdzie popełnia się mniej przestępstw.

    • Niby niemal raj, ale zawsze coś jeszcze można poprawić – choć wierzyć się nie chce, że to możliwe. Szwedzi są czasami według autorki za mało komunikatywni, a za bardzo wstydliwi. Nadal ciężko pracują nad tym, by kobiety nie miały gorszej pozycji niż mężczyźni. Katarzyna Molęda pisała również, że jeśli chodzi o imigrantów, to wciąż sporo jest do zrobienia – bo Szwedzi chcą asymilować przybyszy, a nie zawsze im się to udaje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *