„Dzień po dniu” to niedawno wydana, czwarta a zarazem ostatnia część z serii o Żabku i Ropuchu, autorstwa Arnolda Lobela. Po raz kolejny w świetnym przekładzie Wojciecha Manna. Pisałam o poprzednich częściach, które spodobały się zarówno młodszemu synowi, jak i prawie jedenastoletniej córce. Okazuje się bowiem, że parę płazich przyjaciół, polubić można niezależnie od metryki. Dorośli też znajdą tu coś dla siebie.
Tym razem otrzymujemy pięć opowiadań. Pierwsze może być doskonałą podpowiedzią, co zrobić, by jutro mieć dzień wolny? Wystarczy tylko wykonać jutrzejsze obowiązki dziś. Następnego dnia można odpoczywać. Wprawdzie Ropuch nie ma ochoty na nic, choć Żabek pokazuje mu, że czas podlać kwiaty, czy posprzątać. W końcu dociera do niego ta niezbyt przyjemna myśl, że trzeba zabrać się za robotę. Ropuch zmienia się o 180 stopni. Z leniucha bez energii, w niezwykle pracowitego płaza. A jaki będzie efekt?
Z książki dowiemy się, że puszczanie latawców nie jest łatwe. Jednak nie należy się poddawać, nawet jeśli inni nam mówią, że się nie uda. Dzięki determinacji i licznym próbom, latawiec w końcu poleci. A satysfakcja i podziwianie jego podniebnego lotu, okażą się przyjemnymi uczuciami.
Co zrobić, kiedy nie trafimy z prezentem urodzinowym? Żabek podarował Ropuchowi zbyt duży kapelusz. Solenizant nie chce go zdjąć, ale się przewraca, ponieważ nic nie widzi. Żabek wymyśla podstęp. Każe przyjacielowi dużo myśleć, żeby urosła mu głowa. Przez noc natomiast polewa kapelusz wodą, by się zmniejszył. Akcja okazuje się udana, a Ropuch cieszy się, że jego myślenie odniosło odpowiedni skutek.
W opowiadaniach „Dzień po dniu” nie zabraknie też elementów grozy, bo kompani opowiadają sobie historię z dreszczykiem. Napięcie rośnie, kiedy okazuje się, że Żabek chce być sam. Czy to znaczy, że przyjaźń się skończyła? Zrozpaczony Ropuch postanawia dotrzeć do kuma, by dowiedzieć się, że potrzeba samotności nie wyklucza innej – chęci posiadania bliskiego przyjaciela.
Historie Żabka i Ropucha są niezwykle zabawne. Uśmiech często gościł na twarzach słuchających. Nawet jeśli wydawać by się mogło, że książka przeznaczona jest dla młodszych odbiorców (choćby przez duże litery oraz ilustracje). Tak naprawdę czytać może ją każdy. Sama również nie mogłam się doczekać, by poznać kolejne przygody przyjaciół, a dzieciaki, jak tylko zobaczyły czwarty tom książki, zaraz domagały się lektury. Okazuje się, że rozumiały zabawne i nieco przekorne puenty. Tutaj nie ma prostego dydaktyzmu, choć szybko dostrzeżemy na czym polega prawdziwa przyjaźń. Szkoda, że tom „Dzień po dniu” zamyka serię, bo Żabek i Ropuch stali się również naszymi kumplami z podwórka.
Pingback: „Wielbłądzica baletnica i inne bajki” – Arnold Lobel | Czytam, bo chcę i już