„Zaledwie moment” – Liane Moriarty

Zaledwie moment, Liane MoriartyLiane Moriarty znana jest przede wszystkim jako autorka bestsellerowych „Wielkich kłamstewek”. Po sukcesie powieści doczekaliśmy się równie świetnego serialu. Od tego momentu pojawiło się kilka innych książek australijskiej pisarki, a niedawno premierę miała powieść „Zaledwie moment”. Poznamy historię, którą trudno przyporządkować do jakiegoś konkretnego gatunku. Każdy czytelnik zwrócić może na inne elementy, ponieważ znajdziemy tu elementy powieści obyczajowej, psychologicznej, ale będzie też intryga i zagadka do rozwiązania. Ważny okaże się temat książki. W „Zaledwie moment” zobaczymy, jak długo trwa nasze życie.

Powieść rozpisana została na wiele głosów, ale akcja zaczyna się od pewnej podróży. W samolocie pasażerskim lecącym do Sydney przebywa wiele osób. Właściwie wszystkie miejsca są zajęte. Ludzie się denerwują, gdyż lot jest opóźniony. W jego trakcie pewna niczym niewyróżniająca się starsza pani zaczyna każdemu z pasażerów przepowiadać przyszłość. Określa dwie kwestie: podaje wiek i sposób śmierci. Pasażerowie na tę wiadomość reagują w różny sposób: jedni nie dowierzają, inni są przestraszeni, jeszcze inni robią sobie  tego żarty.

Oczywiście każdy z nas byłby zaskoczony taką informacją, jednak mało kto wierzy w przepowiednie. Wiele osób z racjonalnym podejściem do życia nigdy by się tym nie przejęło. Inni może tylko odrobinę. Wszystko do momentu, gdyby słowa przepowiedni nie zaczęły się sprawdzać. Wtedy u wielu pojawić się może myśl: „czy da się oszukać przeznaczenie”?

Bohaterami książki są osoby, które usłyszały wróżbę. Pasażerowie lotu zaczynają nieco się niepokoić, gdy dochodzi do pierwszej z przepowiedzianych śmierci. Kolejne sprawiają, że o locie robi się głośno w mediach społecznościowych i nie tylko. Młode małżeństwo podczas podróży poślubnej dowiedziało się, że panna młoda zginie z ręki partnera. Z kolei matka niemowlęcia usłyszała, że jej maleństwo utopi się w wieku siedmiu lat. Natomiast piękna stewardesa ma umrzeć śmiercią z własnej ręki.

Jak postąpi każda z opisanych postaci? Czy uwierzy w przepowiednię, czy zacznie walczyć z przeznaczeniem? Kim była tajemnicza kobieta, nazwana w mediach społecznościowych „Pani Śmierć”? Przede wszystkim trzymamy kciuki za ulubione postacie, żeby przypadkiem nic złego się im nie stało. Liane Moriarty w „Zaledwie moment” opowiada o wielu bohaterach. Do tego dzieli opowieść na rozdziały tak, by zaciekawić czytelnika, przerywając opowieść w najciekawszym momencie: przechodzi do następnej postaci i kolejnego rozdziału.

Mamy do czynienia na zmianę z narracją trzecioosobową i pierwszoosobową. Stopniowo odkrywamy tajemnice najważniejszej pasażerki lotu do Sydney. Każdy chce wiedzieć, kim była „wróżka”, ale tylko my, czytelnicy, dowiadujemy się o niej nieco więcej, choć i tak musimy czekać z odkryciem wszystkich tajemnic do finału powieści.

Po autorce „Wielkich kłamstewek” spodziewam się książki w stylu domestic noir, a tymczasem Liane Moriarty mnie zaskoczyła. „Zaledwie moment” zaliczymy do literatury obyczajowej. Nie brakuje tu charakterów z krwi i kości, a oprócz tego obecna jest ironia i humor. Pisarka świetnie oddaje tok myślenia opisywanych postaci. Matka Tima po usłyszeniu przepowiedni od razu zapisuje półroczne dziecko na naukę pływania do kilku przybasenowych szkółek, a lęk o dziecko spędza jej sen z powiek. Z jednej strony historia jest pełna humoru, a z drugiej pojawia się w naszych głowach myśl, co byśmy zrobili w podobnej sytuacji? Czy rozważamy w swoich głowach sprawy ostateczne? Czy każdy dzień przeżywamy w świadomy sposób, czy życie przelatuje nam przez palce? Liane Moriarty świetnie skonstruowała tę historię, tak by wszystko do siebie pasowało. Przerywanie rozdziału w kluczowym momencie także pobudza naszą ciekawość. Autorka jest bardzo dobrą obserwatorką, a także mistrzynią  w konstruowaniu literackiej intrygi. Podczas lektury tej obszernej książki nie zabraknie nam także emocji, a sama historia jest tak wciągająca, że 650 stron wchłania się w zawrotnym tempie.

PS Książkę na język polski przełożyła Dominika Kardaś.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *