Cenię sobie opowiadania, ponieważ uważam, że można zobaczyć w nich kunszt literacki autora. Dzięki nim delektuję się słowem podanym w małej dawce, ale pełnej smaku. Tak jak z czekoladą. Jej nadmiar może zemdlić, ale jedna kostka pozwala na kilka chwil przyjemności. Nie każdy dobry pisarz tworzył krótkie formy, ale wystarczy wymienić kilku: Sławomira Mrożka, Julio Cortázara, Rolanda Topora, Alice Munro po Stanisława Lema czy Tadeusza Borowskiego, których można zaliczyć do grona najlepszych.
Teraz miałam okazję poznać zbiór, który napisała Anna Sakowicz. Już od dawna czułam pewien niedosyt jej twórczości, gdyż „Żółta tabletka” została wydana cztery lata temu, a potem była niedostępna. Tylko tej książki brakowało mi do kolekcji, bo przeczytałam wszystkie powieści autorki. Na szczęście wydawnictwo Szara Godzina postanowiło wznowić debiut literacki Anny Sakowicz. Dodatkowo autorka wzbogaciła tę książkę, stąd mała zmiana w tytule: „Żółta tabletka plus”. Warto również zerknąć na jej blog Kura Pazurem. Dodam również, że Anna Sakowicz została Kociewianką z wyboru. Nieczęsto się zdarza, żeby moje okolice służyły za tło literackie, a dzięki autorce tak się dzieje.
W zbiorze „Żółta tabletka plus” umieszczono osiemnaście opowiadań. Każde z nich jest inne, ale wszystkie łączy to, że mogą wpłynąć na nasz nastrój, właśnie jak lekarstwo. Żółty kolor kojarzy nam się ze słońcem, czyli energią i radością. Warto pamiętać, że w naturze również może oznaczać ostrzeżenie. Tak właśnie będzie w pierwszym i jednocześnie tytułowym opowiadaniu. Główna bohaterka postanawia uratować ranne zwierzę, a przy okazji sięga po żółtą tabletkę, która leży obok tajemniczego stworzenia. Tak wierzy w słowo pisane, że połyka lekarstwo bez zastanowienia – wszak na karteczce obok zwierzęcia było takie polecenie. „A słowo ma moc. Trzeba mu ufać.” (s. 14) – czy na pewno? Czy z powodu tabletki postać zaczyna się komunikować z istotą. Jak zareaguje na sarkazm i złośliwości zwierzęcia?
Niektóre z opowiadań mają w sobie elementy groteski czy absurdu, często w połączeniu z humorem. W historii „Polubić czytanie” ojciec ma pewien plan wobec syna. Widoczny on jest w tytule opowiadania. Kiedy rodzic myśli, że osiągnął sukces, syn mu pokazuje, że zrozumiał lekcje ojca nieco inaczej. Tutaj Anna Sakowicz przywołuje Rolanda Topora. Okaże się że chłopiec traktuje twórczość tego pisarza dosłownie.
Wiele z tekstów podejmuje temat pisania oraz miłości do literatury. Tak jak w tekście przywoływanym wyżej, ale też w historii „Sponiewierane życie”, „Spotkanie”, „Głód” oraz „Larwa”. W opowiadaniu „Sodówka” autorka znalazła bardzo ciekawe rozwiązanie dla pisarzy, którym sława za bardzo uderzyła do głowy. Jednak nie radzę wypróbowywać tego sposobu bez konsultacji ze specjalistą. Wszak metody leczenia tu podane nie należą do konwencjonalnych. Jednak wywołują uśmiech na twarzy u osób, które to sobie odpowiednio wyobrażą.
Anna Sakowicz napisała historie zabawne, ale nie brakuje też takich z nutą nostalgii, jak w historii „Mój różowy pokój”. Tu mowa o niespełnionym marzeniu z dzieciństwa. Inna opowieść („Niespodzianka”) jest nieco brutalna, choć opowiada o miłości ojca do córki. „Starość”, „W nie swoim mieszkaniu” pokazują, że jesień życia nie zawsze jest tak barwna, jak listopadowy dywan z liści. Nie zabraknie zatem zadumy nad ulotnością i kruchością ludzkiego życia.
„Żółta tabletka plus” to zbiór niezwykle różnorodny. Wadę ma tylko jedną – za szybko się kończy. Na szczęście można go dawkować wielokrotnie i wracać do historii. W osiemnastu opowiadaniach i humoreskach dostajemy nietypowe lekarstwo. Takie, w którym nie brakuje zaskakujących puent, humoru, ale też refleksji. Na każdego te historie mogą zadziałać inaczej. Sama lubię opowieści z nutą groteski oraz absurdu. Nie stronię także od historii, które zmuszają do przemyśleń. Jedno jest pewne. Każda historia to lekarstwo o różnym działaniu, ale podczas lektury uśmiech na twarzy gości bardzo często.
Bardzo, bardzo dziękuję 😀😀
To ja dziękuję i czekam na drugi tom 🙂
Ha, ha 🙂 Dzięki. 🙂
O, kojarzę tę autorkę i słyszałam, że jest dobra, byłam jednak przekonana, że pisze głównie powieści obyczajowo-miłosne, nie zamierzałam więc sięgać po jej twórczość. Jednak skoro napisała też zbiór opowiadań, który chwalisz, nie pozostaje mi nic innego, jak kiedyś po niego sięgnąć, zwłaszcza że jest tam i absurd, i nostalgia i miłość do literatury. 🙂 A najbardziej zaś ze wszystkich opowiadań zainteresowało mnie tytułowe – rozmowy ze zwierzęciem, coś takiego! 😀
W „Żółtej tabletce” Anna Sakowicz pokazuje, że świetnie sobie radzi z inną formą. A do krótkich tekstów mam słabość zwłaszcza jeśli znajdę w nich coś, co zwróci moją uwagę. 🙂
Poznałam pióro autorki za sprawą trylogii kociewskiej, którą bardzo pozytywnie i przyjemnie wspominam. Na pewno sięgnę po kolejne publikacje pisarki.
Cieszę się, że trylogia kociewska wywarła na Tobie pozytywne wrażenie. Polecam pozostałe książki Anny Sakowicz. Sama niecierpliwie czekam na kolejne publikacje autorki. 🙂