Reportaż „Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne w Auschwitz” Hansa Joachima Langa to nowe, rozszerzone wydanie książki dotyczącej eksperymentów medycznych, dokonywanych na kobietach w Auschwitz. Osiemset więźniarek poddano pseudomedycznym badaniom. Przeżyło zaledwie trzysta. Autor opisuje eksperymenty o charakterze ginekologicznym, bo własnie takim poddawano kobiety. Nawet jeśli udało im się przeżyć, to działania nazistowskich zbrodniarzy, zostawiły trwały ślad nie tylko na ciele kobiet, ale również na duszy. Dotykały również istotnej kwestii, jaką jest poczucie własnej wartości. Nieludzkie traktowanie sprawiło, że nawet po wojnie kobiety nie zawsze czuły się w pełni kobietami.
Eksperymenty medyczne w Auschwitz stanowią zaprzeczenie tego, czego oczekuje się od lekarzy składających przysięgę Hipokratesa. Trudno jednak podejrzewać ludzi, którzy dokonywali doświadczeń na kobietach, by istotna dla nich była słynna sentencja: „Primum non nocere”. Kobiety, które przeszły przez blok 10, często wolały najtrudniejsze prace fizyczne, niż doświadczenia pseudomedyczne na ich własnych ciałach. Jednak nie miały zbyt wiele do powiedzenia. Za odmowę współpracy groziła śmierć. W reportażu „Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne w Auschwitz” Hansa Joachima Langa przyjrzymy się samemu obozowi, by potem przejść do tego, jak skonstruowany został blok 10, miejsce, w którym przeprowadzano zbrodnicze eksperymenty.
Autor książki oddaje głos niektórym z kobiet, które przeżyły. Jako króliki doświadczalne mogły obserwować działania takich oprawców, jak Carl Clauberg, Horst Schumann, Eduard Wirths, ale nic z tego nie rozumiały. Carl Clauberg był profesorem dążącym do tego, by znaleźć łatwy i trwały sposób na sterylizację kobiet. W tym celu aplikował więźniarkom bolesne zastrzyki. Oczywiście oprawcy nie zastanawiali się nad tym co czuje poddawana eksperymentowi kobieta i czy zgadza się na taką sterylizację. Do pomocy w swoich eksperymentach oprawcy niekiedy wybierali przypadkowe osoby, bez doświadczenia medycznego, które jeszcze bardziej szkodzili kobietom. A może któryś ze zbrodniarzy pokazywał ludzkie oblicze? Przecież nie wszyscy zapłacili najwyższą cenę, za swoje działania w obozie.
Inny badacz, Horst Schumann, poddawał wybrane więźniarki promieniowaniu. Używał do tego aparatów rentgenowskich. Tyle, że promienie X miały wywołać niepłodność. Część ofiar eksperymentu cierpiała na chorobę popromienną, część zmarła. Natomiast Eduard Wirths pobierał od kobiet z bloku 10 wycinki z szyjki macicy, by potem wysłać materiały do badań laboratoryjnych. Te eksperymenty wykonywane były na chybił trafił, miały pomóc w ratowaniu chorych na raka, ale oczywiście tylko szkodziły.
Autor książki opisuje nieludzkie eksperymenty pseudonaukowców i pokazuje, jak traktowano więźniarki. W bloku 10 nie dostrzegano w nich istot ludzkich. Nikt nie pytał kobiet o zdanie, nie zastanawiano się nad cierpieniem, jakie się im zadaje. Trudno wyobrazić sobie ten nieustanny lęk i samotność. Hans Joachim Lang skupia się na relacjach osób, które przetrwały, a przecież niełatwo się mówi o tym, co najbardziej intymne. Więźniarkom odebrano godność, nawet po uwolnieniu nie pozbyły się traumy. Doznały tak wielu cierpień, że nie dało się zapomnieć. Autor reportażu oddaje hołd tym kobietom i podkreśla, że wiele więźniarek nie przeżyło i pozostało bezimiennymi ofiarami. Widzimy, że po wojnie, te które miały szczęście i przeszły całe to piekło, nie otrzymały właściwych rekompensat za swoje cierpienia. Dzięki książce mamy szansę nie tylko dowiedzieć się, czego doświadczyły kobiety poddane eksperymentom, ale również poznać ich uczucia. Naziści nie liczyli się z etyką lekarską. Nie dostrzegali w kobietach z bloku 10 ludzi. Hans Joachim Lang oddaje im podmiotowość i skupia się właśnie na uczuciach więźniarek poddanym eksperymentom.
Brr…, już sam tytuł sprawia, że przechodzą mnie dreszcze. Ale przyznaję, że książkę chciałbym przeczytać – wydaje mi się, że warto wiedzieć do jakich bestialstw zdolni są ludzie, jeśli tylko stworzyć im odpowiednie ku temu warunki. O tym, co może kierować oprawcami bardzo ciekawie pisał Shūsaku Endō w swojej powieści „Morze i trucizna„.
Mam tak samo jak Ty.
Niemniej gdzieś czytałam, że Hitler inspirował się tym, co podczas wojen przeszłych robili Japończycy. Wiesz coś o tym?
O proszę, ciekawe czy są na ten temat jakieś książki historyczne?
Nie, nie słyszałem o tym, ale brzmi bardzo ciekawie. Postaram się poszperać w poszukiwaniu jakichś informacji.