„Spica” – Tomasz Białkowski

Spica, Tomasz BiałkowskiNiedawno premierę miała powieść pt. „Spica”, której autorem jest Tomasz Białkowski. Po raz pierwszy miałam okazję sięgnąć po książkę tego pisarza. Intryguje przyciągająca wzrok okładka. Widzimy na niej fragment obrazu Paulusa Pottera. Dzieło holenderskiego malarza jest niezwykle intrygujące. Całą praca to czternaście scen przedstawiających polowanie. Tutaj myśliwy okaże się zwierzyną i zostaje ukarany za swoje działania. Trzeba przyznać, że przesłanie kojarzy mi się ze współczesnością, a nie siedemnastym wiekiem, kiedy żył i tworzył holenderski artysta.
Historia opowiedziana w powieści „Spica” zaczyna się od sceny w kościele. Dziecko, które ruszyło na poszukiwania mamy, odnajduje ją właśnie w świątyni. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie scena, która rozgrywa się przed oczyma kilkulatka. Chłopczyk widzi obraz wyświetlany przez projektor, a przed ołtarzem kilka nagich kobiecych ciał, Jest przekonany, że jego matka nie żyje.

Iga Spica, główna bohaterka powieści, przyjeżdża do hotelu położonego w jakiejś małej podolsztyńskiej wsi. Jako tłumaczka przysięgła ma uczestniczyć w rozmowach biznesowych. Pewien niemiecki bogacz, chce nabyć wyspę położoną niedaleko wsi Herta. Iga ulega namowom przyjaciółki z Argentyny. Po tym co spotkało ją w przeszłości chce ułożyć sobie życie. Nie jest to łatwe, ponieważ wszystkim, którzy mają z nią do czynienia, od razu rzuca się w oczy blizna na jej szyi. Zadzierzgnięcie, tak nazywa się fachowo to, czego dopuścił się człowiek, który zamierzał odebrać kobiecie życie.

Tytułowa postać wiele przeszła, choć nie jeszcze nie ma pojęcia, że wiele jeszcze przed nią. Kiedy trafia z biznesmenami na wyspę, okazuje się, że powieszono tam psy. Kobieta domaga się zawiezienia martwych zwierząt do weterynarza. Mężczyźni nie rozumieją jej postępowania. Nie wiedzą, że Spica spotkała się z jasnowidzem. Broniewski miał skomunikować się z jej nieżyjącym synem. Komunikat, jaki otrzymała, wydawał się nielogiczny, dopóki nie trafiła na psy. Dodatkowo scena, jaką zobaczyła na wyspie, wyglądała jak z  reprodukcji obrazu Pottera, który wisiał w jej pokoju w hotelu. 

W historii, którą śledzimy, oprócz kobiety z blizną na szyi, drugą, ważną rolę odgrywa dzielnicowy Antoni Styczeń. Jego syn był tym chłopcem, który zobaczył nagie kobiety w kościele. Policjant żyjący z żoną w separacji, bardzo chciałby naprawić swój związek. Konflikt, w jaki popada z podkomisarzem Karolem Adamczykiem, sprawia, że zostaje zawieszony w obowiązkach. Ponad dwumetrowy olbrzym wybucha, gdy wyższy stopniem policjant obraża jego żonę. 

Historia się komplikuje, narasta napięcie, gdy okazuje się, że niemiecki biznesmen zostaje zamordowany. Został powieszony w swoim pokoju hotelowym. Znika Iga, ale też deweloper. Intryga okazuje się bardzo mroczna. Już same retrospekcje wprowadzają nas w niełatwą przeszłość bohaterów. Poznajemy historię tłumaczki. Widzimy, jak wiele doświadczyła. To powoduje, że unika fizycznych kontaktów z innymi, nie podaje nikomu ręki na przywitanie. Tajemnice Karola Adamczyka pokażą, z jakim typem człowieka mamy do czynienia.

Tomasz Białkowski zabiera nas do brutalnego świata. Takiego, w którym niezwykle ważnym motywem działania jest zemsta. Jednak nie od razu dowiemy się, kto i z jakiego powodu planuje odwet. Zagrożenie czyha na bohaterów, niebezpieczeństwo pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Pisarz tak prowadzi narrację, że mimo napięcia i  niepokoju, trudno nam się oderwać od powieści. Chcemy odkryć zarówno przeszłość trzech najważniejszych postaci, jak i dowiedzieć się, co odkryją i co ich spotka. Czekamy w napięciu na rozwiązanie, choć zwroty akcji powodują, że czujemy się zwodzeni. Tomasz Białkowski długo nie pokazuje wszystkich powiązań, za to zabiera nas w podróż do dusznej rzeczywistości, w której przeszłość i teraźniejszość łączy motyw zemsty, a czytelnik długo się zastanawia, kto jest łowczym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *