„Tylko góry będą ci przyjaciółmi” – Behrouz Boochani

Tylko góry będą ci przyjaciółmi, Behrouz BoochaniTytuł książki „Tylko góry będą ci przyjaciółmi” może czytelnika zwieść na manowce, ale trzeba przyznać, że intryguje. Nie sugeruje jednak za wiele i zastanawiamy się, co się za nim kryje. Dopiero kiedy dowiemy się nieco więcej o autorze książki i samym dziele, lepiej go zrozumiemy. Tytuł wzięty został ze starego kurdyjskiego porzekadła, które sugeruje, żeby nie ufać nikomu. Podtytuł mówi znacznie więcej: „Słowa z więzienia Manus”. Druga część wiele wyjaśnia.

Behrouz Boochani jest kurdyjskim pisarzem, dziennikarzem i producentem filmowym. Mieszkał w Iranie, założył prokurdyjskie pismo „Werya”, ale z obawy przed aresztowaniem, postanowił się ukrywać, a następnie opuścił kraj. O swoim pobycie w rodzinnym kraju niewiele pisze w autobiograficznej książce „Tylko góry będą ci przyjaciółmi”. Okazało się bowiem, że wyjazd z Iranu był dopiero początkiem cierpień. Kiedy pisarz chciał się dostać do ziemi obiecanej, jaką miała być Australia, szybko popadł w tarapaty. Stracił wolność, ponieważ został umieszczony w obozie dla uchodźców na wyspie Manus.

Zanim jednak trafił do „Manus Regional Processing Centre” chciał się dostać na inną wyspę. Do Australii miał się udać drogą morską. Tak jak inni uchodźcy czekał na odpowiednią okazję. Trafił na statek, który był w tak kiepskim stanie technicznym, że pojawiła się obawa  o własne życie i współpasażerów. Na łodzi płynącej z Indonezji Behrouz nic już nie posiadał, zresztą rzeczy materialne są niczym w porównaniu ze zbliżającą się katastrofą. Statek nabierał wody, a sytuacja stałą się tragiczna. Kiedy przybyła pomoc, pasażerom wciąż groziło utonięcie. By się uratować, musieli dostać się do łodzi ratunkowej, a to wcale nie było takie łatwe zadanie.

Dramatyczna walka z falami o życie wywołała u Behrouza lęk przed wodą. Ratunek nie oznaczał szczęśliwego finału. Uchodźcy zostali zawiezieni do obozu na wyspie Manus. Otrzymali numer, trzymano ich w kiepskich warunkach, nie dostawali odpowiedniej ilości jedzenia. Pisarz został uwięziony w miejscu, z którego trudno się wydostać, ale po jakimś czasie zaczął spisywać swoją historię w telefonie komórkowym i przesyłać tekst do osób, które złożyły test w całość. W taki sposób powstała ta książka.

Do Australijskiego Terenowego Ośrodka Przesiedleńczego trafiają ludzie tacy jak Behrouz. Osoby, z którymi nie wiadomo, co zrobić. Opowieść pisarza przywołuje skojarzenia z literaturą obozową. Tymczasem jest 20013 rok, a władze australijskie pozwalają na działanie takiego miejsca, w którym opresja kojarzy się z okrucieństwem znanym nam z czasów Hitlera i Stalina. Żeby nie zostać uwięzionym we własnym kraju Boochani trafił na sześć lat do więzienia w innym.

W książce „Tylko góry będą ci przyjaciółmi” znajdujemy wstrząsającą opowieść o tym, co działo się na wyspie. Autor opisuje sytuacje, w których widzimy, jak odbierano ludziom ich podstawowe prawa. Relacja człowieka, który trafił do miejsca tak odległego od domu, budzi w nim również skojarzenia z narodem kurdyjskim, który również cierpi prześladowania. Dlatego autor nawiązuje do tradycji poetyckiej tego kraju, a jego reporterskie relacje przeplatane są wypowiedziami poetyckimi.

Terenowy Ośrodek Przesiedleńczy otrzymał od Boochaniego nową nazwę. Mówi na to miejsce więzienie i pokazuje, że taki właśnie był ten obóz. Autor opowiada o ludziach, którzy stracili własną tożsamość, ale nie poznamy ich z imion i nazwisk. Niekiedy nawet nie wiemy, czy mowa o faktach, czy marzeniach sennych bohatera książki. Skupiamy się na zjawisku i opresji, jaką tym ludziom zapewnił chory system, w państwie uznanym za demokratyczne.  Boochani nazywa to zjawisko kyriarchatem. Tłumaczy owo pojęcie jako: „splot systemów społecznych, wzmacniających się nawzajem i rozrastających w celu karania”.

„Tylko góry będą ci przyjaciółmi” to książka, w której istotna jest siła przekazu. Wielu ludzi w tej części świata nigdy nie słyszało o Manus. Jednak właśnie dzięki działalności ludzi takich jak Behrouz Boochani i pod wpływem protestów społecznych w 2017 roku zamknięto ośrodek. Okazuje się, że słowa mają znaczenie. Te, które pisze autor książki nie należą do najłatwiejszych i wywołują w czytelniku poczucie zaskoczenia, nie tylko pod względem tego co poznajemy, ale również stylu jakim posłużył się autor.

PS Książkę z języka angielskiego przełożył Tomasz S.Gałązka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *