Łatwo obarczać rodziców o wszystko, co nam się nie udaje. W końcu to oni nas wychowywali, dawali takie, a nie inne dzieciństwo. Co jednak myśleć o ojcu, jeśli porzucił własnego syna, kiedy ten był zaledwie trzylatkiem? Trudno znaleźć jakiekolwiek wytłumaczenie dla tej sytuacji, zwłaszcza jeśli matka nie za bardzo chce wracać do tematu. Dla niej również może być to niezwykle trudne doświadczenie. Mimo to nieobecny ojciec gdzieś w świecie pozostawia po sobie ślad. Główny bohater książki pt. „Korzenie” postanawia, go odnaleźć.
Mikka Nausiainen zabiera nas w miejsce, jakiego wolimy unikać na co dzień. Nikt nie chodzi do dentysty dla przyjemności. Chyba że posiada idealne zęby i chce się nimi pochwalić. Pekka z pewnością nie może tego powiedzieć o sobie. Kiedy trafia na fotel stomatologiczny, to tylko dlatego że musi. Mimo bólu, dostrzega jednak u dentysty podobieństwo do samego siebie, a może tylko to samo nazwisko każe mu wyobrazić sobie, że ma do czynienia z przyrodnim bratem. Tyle że mężczyzna nie ma ochoty z nim rozmawiać. Nie reaguje na pytania pacjenta.
Pekka mieszka w Finlandii. Pracuje jako copywriter w agencji reklamowej. Nie odnosi może spektakularnych sukcesów zawodowych, ale nie narzeka. Gorzej radzi sobie w sprawach rodzinnych. Rozstał się z matką jego dzieci, nie widzi maluchów co dzień, tylko zgodnie z harmonogramem, jaki wyznaczył mu sąd. Cierpi z tego powodu, ale nie wiemy, dlaczego tak się stało, że rozpadł się jego związek. Czy chodzi o to, że nie miał odpowiedniego wzoru w postaci obecnego ojca?
Po kilku wizytach u dentysty, Pekka wreszcie ustala, że rzeczywiście stomatolog może być jego bratem. Obaj jednak nic nie wiedzą o własnym ojcu. Dentysta jest starszy od Pekki, ale nie za bardzo pamięta biologicznych rodziców. Wychowywał się w rodzinie zastępczej. Obaj bracia są jak ogień i woda jeśli chodzi o charakter. Dentysta jest człowiekiem zamkniętym w sobie, który odseparował się od społeczeństwa, natomiast Pekka okazuje uczucia i chciałby nawiązywać bliskie relacje z ludźmi. Zwłaszcza z rodzeństwem.
Pekka i Esko postanawiają dowiedzieć się prawdy o swoim ojcu i odszukać go. Chcą wiedzieć, dlaczego porzucił ich obu. Wyruszają w drogę. Okaże się ona bardzo daleka. Trafią niemal na koniec świata do Australii, na Tajlandię, ale też trochę bliżej, bo do Szwecji. Każda z tych wypraw ma zbliżyć ich do ojca, ale bracia szybko zorientują się, że nie są na tym świecie jedynymi dziećmi swojego taty.
Książka „Korzenie” ma podtytuł „Powieść genealogiczno-stomatologiczna” i rzeczywiście jest dwuznaczna. Bohaterowie poszukują swoich korzeni, ale też ważne są tu zęby i zabiegi dentystyczne. Autor dokładnie opisuje zabiegi wykonywane przez Esko i niemal czujemy je na sobie. Natomiast to, co bracia przeżyją w trakcie wyprawy, pozwoli im zmienić siebie. Obaj mają pewne problemy, a Esko próbuje przejść przez życie samotnie, żeby nie zostać zranionym. Pekka wydaje się radzić trochę lepiej, ale i on ma swoje demony. Czy będzie w stanie zrozumieć ojca i mu wybaczyć?
Mikka Nousiainen zabiera czytelników w szaloną podróż. Bohaterowie wiele przeżyją podczas swojej wyprawy, ale też sporo się nauczą o samych sobie. Powieść została skonstruowana w taki sposób, że poznajemy narrację z perspektywy Pekki, albo Esko. Pozwala nam to lepiej ich poznać, ale też zobaczyć tę samą historię oczyma dwóch braci. Mają zupełnie różne temperamenty, ale obaj przekraczają strefę komfortu, by bardziej się zaangażować w coś, co do tej pory nie przyszło by im do głowy.
Pisarz posługuje się humorem i wiele sytuacji nas rozbawi. Pokaże nam też, że nie warto posługiwać się stereotypowymi ocenami innych ludzi. Najpierw trzeba ich poznać, a jeszcze lepiej razem zjeść beczkę soli. Wtedy okaże się, jacy są naprawdę. Czy o poszukiwaniu tożsamości można mówić w zabawny sposób? Oczywiście, a w tym przypadku nie będzie to spłycało tej opowieści.
PS Powieść na język polski przetłumaczył Sebastian Musielak.