Ernst Theodor Amadeus Hoffmann, niemiecki pisarz, poeta, kompozytor, karykaturzysta, krytyk muzyczny, żył w latach 1776 – 1822. Tworzył w epoce romantyzmu i choć dziś znany jest nam przede wszystkim jako autor baśni dla dzieci „Dziadek do Orzechów i Król Myszy” oraz „Tajemniczego dziecka”, to przecież można go nazwać prekursorem fantastyki grozy. Wywarł wpływ na takich twórców jak Edgar Allan Poe, czy H. P. Lovercraft.
Zbiór opowiadań „Złoty garnek” E. T. A. Hoffmanna nie jest publikacją dla dzieci, choć okładka mogłaby sugerować coś innego (moje pociechy były bardzo zawiedzione, że nie chcę im przeczytać tej książki). Tym razem otrzymujemy równie starannie wydaną pozycję, wzbogaconą ilustracjami, podobnie jak było to w przypadku „Tajemniczego dziecka”. Tłumaczka Eliza Pieciul-Karmińska i Aleksandra Kucharska-Cybuch po raz trzeci podjęły współpracę, której owocem jest właśnie „Złoty garnek”. Wcześniej wydały baśnie Hoffmanna pt. „Dziadek do Orzechów i Król Myszy” oraz „Tajemnicze dziecko”. Nowe tłumaczenie trzech opowiadań, wzbogacone zostało o posłowie i przypisy, co w przypadku tekstów, które powstały dwieście lat temu, moim zdaniem staje się koniecznością. W innym przypadku odbiór tych historii byłby nieco utrudniony.
Najbardziej obszerne jest opowiadanie tytułowe. Co ciekawe, tłumaczka podaje, że jest to jedyna historia autorstwa Hoffmanna, której akcja dzieje się w określonym miejscu. „Złoty garnek” przenosi nas do Drezna z 1813 roku. Możemy poznać autentyczne widoki, które autor znał doskonale. Wprawdzie jest to czas działań napoleońskich, ale echa wojny nie odbijają się w tym dziele. Główny bohater, student Anzelm, otrzymuje posadę kopisty u tajemniczego archiwariusza Lindhorsta. Los zetknie go z wiedźmą sprzedającą jabłka, bohater zakocha się w niezwykłej córce pracodawcy. By jednak zdobyć szczęście, będzie musiał zmierzyć się ze złymi mocami.
Kolejne opowiadanie pt. „Piaskun”, nawiązuje do tradycji ludowej. Sama pamiętam z dzieciństwa serial animowany o sympatycznym „Piaskowym dziadku”, który usypiał dzieci, sypiąc im piasek w oczy. U Hoffmanna ta postać jest demoniczna – złowrogi adwokat Coppelius przyczynia się do śmierci ojca Nataniela, a następnie doprowadza bohatera do obłędu. W tym opowiadaniu pojawia się motyw automatycznej lalki. Nataniel zakochuje się w Olimpii, która wszystkim wydaje się sztuczna i nienaturalna. Potem okazuje się być czymś w rodzaju robota – jak widać wizja Hoffmanna mocno wybiegała w przyszłość.
Z kolei opowiadanie „Don Juan” może być potraktowane jako coś w rodzaju interpretacji opery Mozarta. Jednak, kiedy ten tekst powstawał, genialny muzyk jeszcze nie miał takiej opinii, jak dziś. Z jednej strony otrzymujemy analizę postaci Don Juana, a z drugiej widzimy jego związek z Donną Anną, która chce ocalić duszę kochanka. Aktorka wciela się w rolę Anny tak bardzo, że zaczyna się z nią utożsamiać. Jak bardzo, dowiemy się z zaskakującego zakończenia.
W zbiorze opowiadań „Złoty garnek” można odnaleźć elementy typowe dla romantyzmu. Oprócz tego odnajdziemy wątki, które dziś kojarzą nam się z twórczością E. A. Poe oraz H. P. Lovercrafta. Groza, napięcie, fantastyka – tych elementów tu nie zabraknie. Bohaterowie trzech różnych historii łączy miłość – taka, która kończy się w różny sposób. Niezwykle wrażliwe postacie, żyją w na granicy dwóch światów – fantastycznego i realistycznego. Takie rozdarcie grozi szaleństwem. Jeśli chodzi o uczucie, tutaj również pojawia się podział. Bohaterowie muszą zdecydować, czy wybrać kobietę zwyczajną, czy też idealną.
Opowiadania zaspokoją potrzeby najbardziej wymagającego czytelnika zarówno pod względem treści zbioru, jak i formy w jakiej książka została wydana. Dzięki nowemu tłumaczeniu otrzymaliśmy tekst, który w zamierzeniu miał oddać styl autora. Wcześniej do oryginału podchodzono swobodnie. Teraz dzięki tłumaczce Elizie Pieciul-Karmińskiej wyczuwamy takie niuanse jak elementy ironii, czy humoru, wczuwamy się w nastrój dzieła. Natomiast przypisy bardzo ułatwiają odbiór opowiadań. Nie można też zapomnieć o wspaniałych ilustracjach Aleksandry Kucharskiej-Cybuch, które pomagają nam wkroczyć w ten niesamowity świat wykreowany przez E. T. A. Hoffmanna.
Przepiękne!!!! Oddaje tajemniczość i grozę epoki.
Ilustratorka dała popis swoich możliwości…
Chętnie sięgnę po te książki. Ilustracje kreują niezwykłą atmosferę, są piękne.
Lubię wracać co jakiś czas do takich klimatów. A tutaj widać, że autor potrafił budować atmosferę grozy.
Ha, w sumie to i niejedna baśń nie zawsze jest odpowiednią lekturą dla dzieci. Pamiętam, że kiedy sam byłem dzieckiem, mieliśmy z siostra zbiór baśni, w którym zamieszczono tak groźne i przerażające historie, że chyba nigdy nie dosłuchaliśmy ich w całości 🙂
A prezentowany zbiór sprawia wrażenie bardzo interesującej pozycji, szczególnie dla miłośników literatury grozy – możliwość śledzenia narodzin gatunku to wspaniała rzecz!
Oj też pamiętam te lektury nieodpowiednie dla wieku. Bo niby baśń, a potem człowiek ze strachem kładł się spać…
Chociaż podobnie miałam z filmami animowanymi. Nawet „Pszczółka Maja” była chwilami przerażająca – zwłaszcza Tekla. 🙂