Julia Hartwig napisała książkę „Zguba Michałka” dla swojej córki. Młodzi czytelnicy mogli poznać tę historię już w 1969 roku. Teraz sięgnęliśmy po nowe wydanie „Zguby Michałka” z ilustracjami Gabrieli Cichowskiej. Ta artystka jest też autorką szaty graficznej „Ostatniego przedstawienia panny Esterki”. Publikacja wzbudziła nasz zachwyt, ale została też doceniona przez znawców, ponieważ otrzymała nagrodę Gustava Heinemanna. Ilustracje w książce o sierocińcu kierowanym przez Janusza Korczaka bardzo poruszyły moje dzieci, ale czy historia Michałka również trafi do młodych odbiorców?
Wiele rzeczy udaje się nam zgubić, ale jak można zawieruszyć humor? Okazuje się, że Michałkowi, głównemu bohaterowi książki Julii Hartwig, coś takiego się przytrafia. Kiedy naburmuszony i niezadowolony chłopczyk nie potrafi w żaden sposób się rozchmurzyć, mama go prosi, by przyszedł do niej wtedy, gdy wróci do niego humor. Czy nadąsany Michałek utraci dobre samopoczucie na zawsze? Bohater za sprawą malutkiej Biedronki rusza na wyprawę w poszukiwaniu humoru. Co spotka na swojej drodze?
W tym baśniowym świecie wszystko jest możliwe. Biedronka zmniejsza chłopca do swoich rozmiarów i zaczyna się przygoda. Michałek spotka na swojej drodze Mrówkę Praculińską, białego Królika, Srokę oraz wiele innych zwierzątek. Swój dobry humor zgubiła też Sowa, która opryskliwie odnosi się do chłopczyka. Najbardziej wesoła okazuje się Wiewiórka. Dopiero wtedy okaże się, gdzie znajduje się dobry humor Michałka.
Historia bohatera nie jest skomplikowana. Dziecko odbywa podróż, by odnaleźć to, co utraciło. Dzięki przyrodzie i naturze udaje mu się odnaleźć radość. Baśniowy i fantastyczny świat nie jest niczym ograniczony, podobnie jak wyobraźnia dziecka. „Zguba Michałka” została napisana pięknym językiem, ale dostosowanym do dziecięcych możliwości. I choć historia wydaje się być skierowana do młodszych dzieci, takich w wieku przedszkolnym, to i starsze dają się porwać tej opowieści. Okazało się, że moje pociechy z niepokojem i w napięciu śledziły wydarzenia, bo chciały wiedzieć, czy Michałkowi uda się znaleźć humor. Natomiast sama opowieść jest nastrojowa i – jak każda baśń – kończy się dobrze.
Ilustracje Gabrieli Cichowskiej zabierają nas do świata dziecięcej wyobraźni. Artystka zastosowała w książce stonowane kolory. Najbardziej przykuwa naszą uwagę Biedronka, przez czerwień swoich skrzydeł. Ilustratorka zastosowała w książce technikę kolażu. Główny bohater jest naszkicowany na wyciętej brązowej tekturze, podobnie Biedronka. Tło zostało albo naszkicowane, albo wycięte z papieru. Dzięki temu świat nabiera trójwymiarowości i staje się jeszcze bardziej magiczny oraz pobudza wyobraźnię. Nabiera barw w momencie, kiedy chłopiec odnajduje zgubę, ale nawet wtedy kolory są stonowane i nie przytłaczają. Gabriela Cichocka poprzez szatę graficzną sprawiła, że potrafimy odebrać uczucia bohatera i zobaczyć historię z perspektywy dziecka (ale bez infantylizacji). „Zguba Michałka” nie jest książką tylko i wyłącznie do czytania, ale również do zachwycania się ilustracjami.
Książka Juli Hartwig to dzieło sztuki, zarówno słowa jak i obrazu. Historia, która zabiera w świat dziecięcych marzeń, nie tylko dla najmłodszych 🙂
Lubię sięgać po poezję Julii Hartwig, dlatego chciałam poznać tę książkę. Do tej pory nie miałam do czynienia z jej twórczością skierowaną do dzieci.
Chętnie obejrzałabym ilustracje. 🙂
Naprawdę warto. 🙂
O, będę miał na uwadze przy następnych zakupach dla potomków.
A motyw zgubionego humoru w opowieściach dla dzieci wraca czasem. W anglojęzycznych wersjach często chodzi o szukanie tzw. „funny bone”.
Nie znałam tego angielskiego określenia, ale rzeczywiście ten motyw często się powtarza. Natomiast jeśli chodzi o książki dla własnych potomków, ta zdecydowanie jest warta uwagi – piękne ilustracje przyciągające wzrok i wspaniały tekst.