„Abonent chwilowo nieosiągalny” – ks. Adam Boniecki

Abonent chwilowo nieosiągalny, ks. Adam Boniecki„Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą/ zostaną po nich buty i telefon głuchy” pisał w jednych ze swoich wierszy ks Jan Twardowski. Jak ważni byli dla nas niektórzy okazuje się dopiero wtedy, gdy ich zabraknie. Zostaje numer telefonu, zapisany w notesie, albo w pamięci telefonu. Czy go usuwać, albo wykreślać? Każdy ma na to swoją metodę. Ksiądz Adam Boniecki w swojej książce „Abonent chwilowo nieosiągalny” postanowił zostawić sobie te nieaktualne notesy, choć zabrakło już adresatów.

Ksiądz Adam Boniecki jest dziennikarzem i publicystą, związanym przede wszystkim z „Tygodnikiem Powszechnym”. W 2011 roku otrzymał od prowincjała Zgromadzenia Księży Marianów ks. Naumowicza nakaz ograniczenia wystąpień publicznych. Ksiądz Boniecki mówił, że „Nergal nie jest satanistą, to taki szatan jasełkowy”. Te słowa nie spodobały się władzom kościelnym, więc zakazano mu się wypowiadać publicznie. Na szczęście może pisać książki oraz uczestniczyć w spotkaniach autorskich.

Za sprawą książki „Abonent chwilowo nieosiągalny” przez chwilę mamy możliwość obcowania z największymi umysłami. I choć oni już odeszli, ksiądz Adam przywołuje swoje wspomnienia z nimi związane. Pisze o prawie pięćdziesięciu osobach ze świata kultury, literatury, Kościoła, opozycji, z którymi było mu dane się zetknąć i, które wywarły na niego wpływ.

Ksiądz Adam Boniecki we wstępie pisze, że tych których odeszli jest coraz więcej. W jego notesie nie ma jednak wykreśleń, a w telefonie po wykręceniu numeru odzywa się głos: „abonent jest chwilowo nieosiągalny”. Dla osoby wierzącej wciąż jest nadzieja, że ta pustka, związana z odejściem, jest tylko czasowa. Jednak ksiądz postanowił dać i nam możliwość poznania tych ludzi, by pokazać, jak ważni byli dla niego. Jednocześnie ocala też wspomnienia, bo pamięć o nich też mogłaby się zatrzeć.

Redaktor senior „Tygodnika Powszechnego” spotkał na swej drodze naprawdę wybitne jednostki. Dlatego na łamach książki pojawiają się Jan Paweł II, ks. Jan Twardowski, Marek Edelman, Wisława Szymborska, Jacek Kuroń, ks. Józef Tischner, czy Czesław Miłosz. Nie zabraknie postaci mniej znanych, ale przecież bardzo ważnych dla autora wspomnień. Żeby jednak wszystko było jasne, przed tekstem właściwym pojawia się biogram osoby opisywanej.

Dla czytającego istotne jest to, że nie otrzymujemy hagiografii. Adam Boniecki wprawdzie pisze o spotykanych na swojej drodze osobach dobrze, ale bez niepotrzebnego patosu. Niektóre opowieści wywołują uśmiech na twarzy, np. kiedy sobie wyobrazimy Jana Pawła II czytającego krytyczny artykuł Kisiela na swój temat – pod stołem. Poznajemy charakter osób, którzy dla nas są często symbolami, czy ikonami, a teraz widzimy ich od ludzkiej strony. Niektóre wspomnienia wzruszają, inne pokazują na czym polega prawdziwa przyjaźń, wszystkie zmuszają do myślenia.

Książka „Abonent chwilowo nieosiągalny” uczy tolerancji oraz pokory. Człowiek Kościoła jakim jest Adam Boniecki, wspomina również tych, którzy nie byli katolikami, albo religia nie była dla nich tak istotna, jak inne wartości – np. wolność. Dzięki temu pokazuje, że jest prawdziwym pasterzem, dla którego ważna jest każda jednostka. Natomiast śmierć bliskich zmienia nas, nawet jeśli wierzymy w życie pozagrobowe. Autor pisze: „Po ich odejściu świat jest inny i ja jestem inny. W miarę upływu lat przybywa ich, a świat jest inny coraz bardziej. Z ich śmiercią i ja trochę umarłem” (s. 313). Portrety, które kreśli ks. Adam Boniecki są pewnego rodzaju przypomnieniem dla nas, że warto ocalić to, co pamiętamy o ważnych dla nas osobach, bo: „odejście rodziców, kardynała Wyszyńskiego, księdza Bozowskiego, Jerzego Giedroycia, Jerzego Turowicza, Jana Nowaka-Jeziorańskiego – przemieniło kształt mojego świata. Na zawsze” (s. 315)

  1. Ha, bardzo podoba mi się tytuł dzieła – świetne nawiązanie do religii chrześcijańskiej. Podkreślenie wiary w życie wieczne, a więc nadzieję na ponowne spotkanie tych, którzy odeszli. Książka sprawia wrażenie bardzo interesującej i wartościowej – szacunek dla innych, otwarcie także na tych, którzy nie podzielają wszystkich naszych poglądów czy pokora to przymioty, które wg mnie zawsze warto promować.

    • Cenię sobie ludzi, którzy prezentują właśnie taką postawę o jakiej piszesz. Każdy z nas jest inny, może mieć inne zdanie na jakiś temat, co nie znaczy, że nie można go akceptować.

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *