„Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą/ zostaną po nich buty i telefon głuchy” pisał w jednych ze swoich wierszy ks Jan Twardowski. Jak ważni byli dla nas niektórzy okazuje się dopiero wtedy, gdy ich zabraknie. Zostaje numer telefonu, zapisany w notesie, albo w pamięci telefonu. Czy go usuwać, albo wykreślać? Każdy ma na to swoją metodę. Ksiądz Adam Boniecki w swojej książce „Abonent chwilowo nieosiągalny” postanowił zostawić sobie te nieaktualne notesy, choć zabrakło już adresatów. Czytaj dalej
„Abonent chwilowo nieosiągalny” – ks. Adam Boniecki
4
O księdzu Janie Kaczkowskim po raz pierwszy usłyszałam w radio. Był to wywiad w radiowej Trójce. Słuchając go, nie mogłam wyjść z podziwu, że ludzie z taką pasją jeszcze istnieją. Ksiądz Jan jest teologiem, bioetykiem oraz twórcą Puckiego Hospicjum pw. Świętego Ojca Pio. Siebie nazywa – z pewną dozą autoironii – onkocelebrytą. Dlaczego? W 2012 roku zachorował na guza mózgu, glejaka. Lekarze dawali mu zaledwie pół roku życia. Jednak jak sam mówi, darowano mu trochę więcej czasu. Piotr Żyłka na przełomie 2014 i 2015 roku przeprowadził z księdzem Janem Kaczkowskim wywiad Dzięki tej rozmowie powstała książka „Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość”.