Niemal dwie dekady temu zaczęły się moje pierwsze doświadczenia z prozą Johna Irvinga. Przez przypadek sięgnęłam po „Świat według Garpa” i przeżyłam szok, bo ludzie o których pisał, byli niezwykle kolorowi i w naszej, dopiero nabierającej kolorów rzeczywistości, zupełnie niespotykani. Potem był „Regulamin tłoczni win”, „Modlitwa za Owena”. Oczywiście porównywałam książki z ekranizacjami. W ubiegłym roku John Irving wydał długo wyczekiwaną przez wielbicieli jego prozy „Aleję tajemnic”, w księgarniach można już nabyć polskie tłumaczenie.
Akcja powieści rozpoczyna się w Meksyku. Na wysypisku śmieci w Oaxaca mieszkały niezwykłe dzieci: czternastoletni Juan Diego oraz jego młodsza siostra Lupe. Oboje mieli matkę, która w dzień sprzątała u jezuitów, a w nocy… prowadziła nieco inne życie. Rodzeństwo nie znało swojego biologicznego ojca. Wychowywał je Rivera – el jefe – szef wysypiska. Niezwykłość tej pary polegała na tym, że chłopak był samoukiem, zapalonym czytelnikiem, a jak łatwo się domyślić, na wysypiskach śmieci to niezbyt częsta umiejętność. Natomiast Lupe posiadała dar czytania w myślach, ale mówiła w sposób bełkotliwy, że tylko brat ją rozumiał, więc był tłumaczem („dla świata”) młodszej siostry.
Dziewczynka znała przyszłość, choć jak sama twierdziła, nie zawsze dokładnie. Znała przeznaczenie brata, ale postanowiła je zmienić. Czy jej się to uda i co trzeba w związku z tym poświęcić? Lupe nie wszystko chce powiedzieć najdroższej sobie osobie, ale przeznaczenie samo o sobie przypomni, kiedy na wysypisko przyjedzie jezuita, brat Pepe. Zakonnik był przygotowany na ich inność, ale dopiero kiedy ich spotkał, zrozumiał jak są wyjątkowe.
Przez zdolności Lupe widzimy, że dzieci obciążone są fatum. Zdajemy sobie sprawę, że od początku wszystko zmierza ku tragicznemu końcu. Może dlatego tak istotna dla tych postaci jest wiara w cud? Po czterdziestu latach Juan Diego, znany w pewnych kręgach pisarz, wyjeżdża na Filipiny. Mężczyzna cierpi z powodu problemów z sercem, więc zażywa beta-blokery, oprócz tego nie jest w pełni sprawny, przez wypadek z dzieciństwa. Podróż stanie się niezwykła, nie do końca wiemy, czy to z powodu leków, czy też z jakiegoś innego. Zaciera się granica między jawą i snem, a Juan Diego najbardziej realistycznie widzi swoją przeszłość. Rzeczywistość się rozmywa, nie jesteśmy do końca pewni, czy to co spotyka pisarza naprawdę ma miejsce.
W „Alei tajemnic” nie zabraknie tego, co charakterystyczne w twórczości Johna Irvinga. Będą transwestyci, epidemia AIDS, cyrk, aborcje. Pisarz wyraźnie też nawiązuje do swoich poprzednich książek – nie trzeba się za bardzo wysilać, by je odnaleźć. Trzeba jednak uważać doszukując się wątków autobiograficznych w historii Diego, który przecież jest pisarzem. Główny bohater „Alei tajemnic” to melancholijny typ, naznaczony i doświadczony przez los. To co go spotkało, gdy był nastolatkiem, miało wielki wpływ na jego dalsze życie.
Najnowsza książka Johna Irvinga dotyka również problemu katolicyzmu. Para głównych bohaterów wychowuje się w Meksyku i widzi jak wygląda kult maryjny. Lupe doświadcza rzeczy niezwykłych, czytając w ludzkich umysłach, ale to nie wszystko. W książce będzie mowa o jezuitach, którzy chcą mieć wpływ na wychowanie dzieci, a w pewnym momencie zgodzą się na to, by Juan Diego wychowywany był w USA przez niezwykłą parę: transwestytę i byłego zakonnika-biczownika. Bohater choć wierzy, krytykuje pewne poczynania Kościoła, nie zabraknie też cierpkich słów na temat pontyfikatu Jana Pawła II. Cud jednak też będzie miał miejsce, ponieważ figura Maryi Dziewicy roni łzy.
„Aleja tajemnic” łączy skrajne doświadczenia bohaterów z komizmem w sposób typowy dla Johna Irvinga. Mimo podejmowania poważnych i trudnych tematów, nie brakuje zabawnych sytuacji. Pisarz jak zwykle prowokuje czytelników, ponieważ jest niepoprawny pod każdym względem. Dla wielu czytających ważne będą również refleksje autora na temat pisarstwa. Na ile może być ono autobiograficzne? Juan Diego uważa, że jego życie jest za mało interesujące, by można je było wykorzystać w powieści. Najważniejsza staje się pamięć, bo tylko dzięki niej istnieją bliscy mu ludzie. „Aleja tajemnic” opowiada również o miłości i poświęceniu oraz niezwykłym przywiązaniu. Fatalistyczna, pełna emocji i nieco melancholijna, choć przetkana humorem – tak najkrócej można scharakteryzować najnowszą powieść Johna Irvinga.
Dla mnie proza Irvinga to ciągle ziemia nieznana, aczkolwiek nazwisko tego autora widnieje w moich czytelniczych planach. W prezentowanej pozycji bardzo ciekawe wydaje się środowisko, w którym mieszkają dzieci – wysypisko śmieci to raczej niezwykłe miejsce do dorastania 🙂
John Irving jest specjalistą od niezwykłych środowisk i miejsc dla dorastania. Tym razem akcja dzieje się w Meksyku, a nie tylko w USA. A kiedy bohater dorośnie również na Filipinach i na Łotwie.
Nie jest to moja irvingowa czołówka, ale z pewnością będę miło wspominać lekturę. I na pewno wyczekiwać będę kolejnej powieści Irvinga – od jego książek można się uzależnić 🙂
Nic nie przebije „Świata według Garpa”, zwłaszcza jeśli od tej powieści zaczynało się przygodę z Irvingiem. Natomiast odnoszę wrażenie, ze „Aleja tajemnic” jest znacznie bardziej refleksyjna niż pierwsze książki tego autora.
Książki Irvinga należą do moich ulubionych, trzeba będzie zatem sięgnąć po ,,Aleję tajemnic”.
Widzę, jak wiele straciłam przez to, że nie znam prozy Irvinga. Bardzo mi z tym źle, bo widzę po Twojej recenzji, że jego powieści są mocne i dają dużo do myślenia, a takie właśnie lubię i cenię. Dzięki za nawrócenie! 😉
A to ciekawe. Ostatnie zdanie recenzje jest całkiem niezłym podsumowaniem mojej osoby 😉 Choć nie zawsze.
Dawno, dawno czytałem „Świat według Garpa” i bardzo mi się podobało, ale potem jakoś nie sięgnąłem po nic więcej. I nie wiem nawet, dlaczego.