„Antidotum” – Karen Russell

Antidotum, Karen RussellAmerykańska pisarka, Karen Russell, po kilkunastu latach powróciła z powieścią „Antidotum”. Długo kazała nam czekać na następną książkę, gdyż „Swamplandia!” na polskim rynku czytelniczym pojawiła się w 2013 roku, a w 2012 nominowana była do Nagrody Pulitzera pt. „Swamplandia!”. Teraz możemy sięgnąć po następne dzieło cenionej pisarki. Zaskoczyć nas może również to, że choć akcja najnowszej powieści Karen Russell rozgrywa się w USA w latach trzydziestych, będą tu obecne polskie wątki.

Główna oś wydarzeń w powieści rozgrywa się w 1935 roku w fikcyjnym miasteczku Uz w Nebrasce, w samym sercu ekologicznej katastrofy znanej jako „Dust Bowl”. Do jej apogeum doszło w „Czarną Niedzielę” 14 kwietnia tegoż roku. Przez USA od Oklahomy aż do Kanady przeszła ogromna chmura pyłu pozbawiając domów i upraw wielu rolników. Dołączyli oni do osób, których dotknął kryzys ekonomiczny. Centralną postacią w powieści będzie „preriowa wiedźma” posługująca się imieniem Antidotum.

Do Antoniny, bo tak naprawdę ma na imię kobieta, przez lata przybywali ludzie pragnący pozbyć się wspomnień. Wiedźma wchodziła w trans, a jej klienci zwierzali się, zostawiając depozyt w Antidotum, jak w bankowej skrytce. Kiedy ktoś chciał, mógł odzyskać wspomnienia, tyle że trzeba było odwrócić cały proces. Sprawy komplikują się feralnego 14 kwietnia w „czarną niedzielę”. Antidotum wtedy właśnie utraciła możliwość oddawania depozytów, choć ludzie chcą odzyskać część wymazanej pamięci, zanim opuszczą to miejsce. Wielu decyduje się na wyjazd po tym, jak wszystko stracili.

Poznajemy również inne postacie, ważne na równi z preriową wiedźmą. Otrzymujemy narrację prowadzoną przez Harpa Oletskiego, niepozornego farmera polskiego pochodzenia. Urodził się wprawdzie w Stanach, ale jego rodzice przyjechali na te ziemie z Polski będącej wtedy pod zaborami. Mężczyzna opiekuje się siostrzenicą, Asphodel. Nastolatka nazywana Dell jest gwiazdą koszykówki. Jej matka niedawno została zamordowana, ale teraz dziewczyna zgłasza się do Antidotum, by zostać jej uczennicą.

Kolejnym głosem, jaki usłyszymy, jest Cleo Allfrey, czarnoskóra fotografka pracująca dla agencji federalnej uwieczniająca codzienność na amerykańskiej prowincji. Jednak ku jej zdziwieniu aparat zakupiony w lombardzie zapisuje nie to, co kobieta fotografuje, a rejestruje echa przeszłości i widma przyszłości. Wszystkie wymienione postacie są realne, choć do głosu dochodzi też strach na wróbla ustawiony na polu Harpa. Oletski jako jedyny w okolicy, w jakiś tajemniczy sposób nie doznał żadnego uszczerbku na swoich polach podczas żywiołu.

Powieść została podzielona na rozdziały, podczas lektury których poznajemy perspektywę i narrację jednego z kilkorga bohaterów. Stopniowo odkrywamy historię tych postaci oraz to w jaki sposób zostaną ze sobą powiązane. Karen Russell pisze na pozór w realistyczny sposób, ale z czasem do głosu dochodzą elementy fantastyczne. Oddawanie pamięci w depozyt Antidotum, mówiący strach na wróble, narracja ciężarnej kotki, aparat robiący zdjęcia z przyszłości i przeszłości mogą zaskoczyć czytelnika. Jednak wszystko to czemuś służy.

Pisarka posługuje się metaforami, by ukazać nam historię opisywanego miejsca. Choć Uz jest fikcyjną osadą, to przecież na takich właśnie miejscach zbudowana jest Ameryka. Karen Russell nawiązała do biblijnej opowieści o Hiobie, który był z Us (zapisywanej też jako Uz czy Uc). Założyli to miejsce religijni polscy osadnicy, ale jednocześnie spotyka ich wiele nieszczęść, podobnie jak postać biblijną.

Autorka odkrywa przed nami jak działa wymazywanie przeszłości. Pokazuje to w fantastyczny sposób, ale przecież kolejne pokolenia osadników amerykańskich skutecznie wyrzucały z pamięci niewygodne historie. Rugowanie Paunisów z ich własnej ziemi było podobne do tego, co robili wcześniej zaborcy Polakom. Ci ostatni zmuszeni do wyjazdu za chlebem za oceanem robili dokładnie to samo, choć zapraszano ich teoretycznie na ziemię niczyją. Tymczasem były tam już Narody Natywne. Aparat Cleo odsłania ślady ludu Paunisów, brutalnie wysiedlonych z tych ziem, o których chciano zapomnieć, choć stanowili wyrzut sumienia. Kolejny wątek dotyczy Domu dla Samotnych Matek w Milfrod oraz zabierania dzieci matkom. Jest też mowa o katastrofach klimatycznych, które działy się w wyniku nieprzemyślanej uprawy roli dziewięć dekad temu. Wszystko zostało podane w oryginalny sposób, by skłonić nas do refleksji nad istotą pamięci oraz relacji międzyludzkich.

PS Powieść na język polski przełożyła Maria Makuch.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *