„Miłość na gigancie” – Anita Scharmach

Miłość na gigancie, Anita ScharmachAnita Scharmach debiutowała w 2016 r powieścią „Mogę wszystko”. Niedawno, nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka., ukazała się jej najnowsza książka pt. „Miłość na gigancie”. Postanowiłam sięgnąć po tę powieść, gdyż miałam okazję poznać autorkę osobiście chyba dwa lata temu podczas spotkania miłośników książek „A może nad morze? Z książką”. Anita Scharmach zawsze zaraża wszystkich uczestników imprezy swoim pozytywnym nastawieniem i zaraźliwym śmiechem. Dlatego uznałam, że „Miłość na gigancie” będzie właśnie pełna humoru oraz pozytywnych emocji i nie pomyliłam się.

Główną bohaterką powieści jest Magda Lewicka. Wprawdzie zawód księgowej nie kojarzy się z czymś pasjonującym, ale młoda kobieta wykonuje swoją pracę najlepiej jak potrafi. Zdarzają się też pewne niekonwencjonalne zadania, jak odpisywanie na maile przychodzące od mieszkańców osiedla w sprawie wodociągów. Bohaterce zdarzają się niekiedy kilkuminutowe spóźnienia, a szefowa patrzy na to bardzo krytycznym okiem. Pewnego dnia zaprasza kobietę na rozmowę. Czy Magda będzie miała kłopty z tak błahego powodu?

Życie prywatne panny Lewickiej nie jest typowe. Choć zbliża się do trzydziestki, jest samotna. Niektórzy nazywają ją starą panną, ale nie widzą, że Magda nie chce niczego na siłę. Po co ma się angażować w niepewny zwiazek uczuciowy? Może lepiej być singielką? Wciąż utarty jest pogląd, że taka osoba nie jest szczęśliwa. Natomiast Magda czeka nie na księcia z bajki, a na kogoś, kto po prostu będzie tym właściwym wybrankiem i jednocześnie dobrym człowiekiem.

Główna bohaterka opiekuje się Manfredem, kotem przybłędą. Jak wiadomo koty same znajdują sobie właściciela. Maniuś wybrał Magdę, a ona przyjęła go po królewsku. Pewnego dnia kobieta dowiaduje się, że będzie musiała opuścić kawalerkę, którą wynajmuje od starszego pana. Jego wnuk, Jakub, postanowił wrócić z Anglii. Dla Magdy oznacza to kłopot, bo przyzwyczaiła się do okolicy, a przede wszystkim do ludzi tu żyjących. Kuba okaże się przeciwieństwem swojego dziadka. Nachalnym (choć przystojnym) typem, który dostrzega atrakcyjność Magdy, ale raczej nie zależy mu na stałym związku.

Anita Scharmach stopniowo komplikuje fabułę. Widzimy, jak główna bohaterka pod wpływem siostry dokonuje przemiany. Zaczyna się lepiej ubierać, bardziej się otwiera na innych ludzi. Zawiera przyjaźnie, które były na wyciągnięcie ręki, choć kobieta tego wczesniej nie zauważała. Okazuje się, że warto wyciągnąć pomocną dłoń do drugiej osoby, by z czasem odkryć, jak wiele to daje. Nie chodzi tu o relacje damsko-męskie, a zwykłą ludzką życzliwość.

Największy wpływ na życie Magdy ma jednak Manfred. To, czego dokona kot może zaskoczyć…

Powieść „Miłość na gigancie” to historia, którą pochłania się bardzo szybko. Nie brakuje w niej humoru i zabawnych sytuacji. Główna postać nie jest jednak śmieszna, choć zdarza jej się popaść w małe kłopoty. Miałam obawy, czy przypadkiem nie sięgam po romans, bo za takimi opowieściami nie przepadam, ale okazało się, że mam do czynienia z powieścią obyczajową. Anita Scharmach podkreśla w książce, jak ważne jest otwarcie się na siebie (co nie oznacza egoizmu) oraz na innych ludzi. Główna bohaterka nie pozwala na to, by inni ją wykorzystywali, ale docenia tych, którym zależy na niej. Oprócz tego ważne miejsce zajmuje kot. Dzięki temu wątkowi zauważamy, że pod wpływem zwierząt stajemy się odrobinę lepsi. „Miłość na gigancie” to przyjemna lektura, która przypomina, że od mieć, ważniejsze jest być. Tylko należy uważać z czytaniem tej ksiązki na plaży, można się przypiec na raczka, gdy wciągnie nas ta pozytywna historia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *