„Baltic. Pies, który płynął na krze” – Barbara Gawryluk

Baltic. Pies, który płynął na krze - B. GawrylukDzieci, które uwielbiają psy, mają sporo książek po które mogą sięgać, by rozwijać swoje zainteresowania. Córka przechodzi chorobę zwaną „bardzo chcę psa”, wypożycza z biblioteki lektury tylko i wyłącznie o zwierzętach. Dlatego pierwszej historii autorstwa Barbary Gawryluk pt. „Dżok” dzieciaki słuchały jak zaczarowane. I tym razem autorka również odwołała się do prawdziwych wydarzeń. Historia Baltica w 2010 roku obiegła przecież cały świat.

Tytułowy, czworonożny bohater, bardzo boi się fajerwerków. Strach daje mu tyle sił, że ostatniego dnia w roku zrywa się z łańcucha. Biegnie gdzieś daleko przed siebie, gdzie go łapy poniosą. Głodny i przemarznięty tuła się i choć ludzie próbują mu pomóc, to zawsze jest coś, co w tym przeszkadza. Albo słychać spóźnione fajerwerki, albo pojawia się straż miejska i pies czuje, że musi uciekać. Wreszcie spragniony dociera nad rzekę. Jednak i tu czekają na niego niespodzianki. Trafia na krę wtedy, kiedy wysadzany jest lód i zostaje uwięziony na jednej z takich mroźnych tafli. Nie chce podpłynąć do próbujących ratować go ludzi, jest też zbyt niebezpiecznie, by mogły pomóc mu łodzie ratunkowe.

Oczywiście historia Baltica kończy się dobrze. Pies zostaje uratowany przez marynarza, ale dopiero wtedy, kiedy zwierzę dotrze na pełne morze. Barbara Gawryluk, podobnie jak w „Dżoku”, stara się opisać świat z punktu widzenia psa. Bohater ma swoje uczucia, przemyślenia i lęki. Te ostatnie doprowadzają  niemal do tragedii. Pan Adam, który uratował psa, daje mu też poczucie szczęścia. Wtedy też zwierzak odzyska wiarę w ludzi. Z nieufnego zwierzaka zmieni się w kochającego i wiernego czworonoga. Jego smutny los wreszcie się odmienia.

Barbara Gawryluk poprzez historię „Baltica” uczy dzieci miłości do zwierząt. Udowadnia, że zwierzę potrafi cierpieć, bać się, ale i bezgranicznie kochać. Dużo zależy od tego, na kogo trafi taki psiak. Bohater, po wielu przeszkodach, ostatecznie rozkwita przy panu Adamie. Podobnie dzieje się z marynarzem, który uratował Baltica. On też staje się bardziej szczęśliwy.

Myślę, że po lekturze takiej książki dzieci stają się bardziej wrażliwe. Nie ma w niej miejsca na obojętność. A ciepła tu wiele – nawet ilustracje świetnie oddają nastrój tej opowieści. Mogę polecić „Baltica” dzieciom od piątego, szóstego roku życia.

Historia tego czworonoga trafiła nawet na deski Teatru Miniatura w Gdańsku. Sztuka nosi tytuł „Baltic. Pies na krze” w reżyserii Romualda Wicza-Pokojskiego. Spektakl bierze udział w 19 Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Niestety, jeszcze nie widzieliśmy tego spektaklu. Przyznam, że sama jestem ciekawa i chętnie bym go obejrzała…

  1. Pingback: „Baltic. Pies na krze” – spektakl dla dzieci w Teatrze Miniatura | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *