Młodzi miłośnicy fantasy szybko pokochali „Baśniobór” Brandona Mulla. Pamiętam, że seria stała się tak popularna, że tworzyły się kolejki w bibliotece. Piąty tom okazał się finalnym, ale czytelnicy chcieli więcej. Autor zapowiadał, że nie napisze szóstej części, ewentualnie stworzy nowy cykl, który będzie kontynuacją „Baśnioboru”. Tak też się stało, bo właśnie możemy sięgnąć po „Smoczą straż”. W powieści mowa o dobrze znanych nam bohaterach, Secie i Kendrze. Jeśli ktoś czytał poprzedni cykl, wkroczy do świata, który nie będzie mu obcy, ale oczywiście otrzymujemy wiele nowych elementów, przez co owo uniwersum zostanie jeszcze bardziej rozbudowane.
Powieść „Smocza straż” zaczyna się niemal sielankowo. Demony, które zagrażały niezwykłej krainie, zostały pokonane. Bohaterowie mają chwilę wytchnienia, ale nie na długo. Wszystkie niezwykłe istoty trafiły we właściwe dla siebie miejsca, jednak nie każdemu się to podoba. Władający smokami Celebrant, pragnie poszerzyć swoje panowanie o cały świat. Przebywa wraz z innymi bestiami w azylu, dąży jednak do odzyskania upragnionej wolności, a zaraz potem do zdobycia znacznie większych wpływów niż obecnie.
Kiedy nastoletni bohaterowie dowiadują się o knowaniach Celebranta, zastanawiają się, co z tym zrobić. Młodzi Sorensonowie pragną równowagi w świecie i udało im się do tego doprowadzić. Widzą jednak, że ten porządek nie jest dany raz na zawsze. Co zatem zrobić, by świat niezwykłych istot nie był zagrożony? Kendra i Seth odważnie ruszają do boju. Podejmą wyzwanie, nawet jeśli miałoby to zagrozić ich życiu. Chcą chronić najbliższych, ale i siebie nawzajem oraz zasady, w które wierzą.
Czytelnicy łatwo mogą utożsamiać się z głównymi bohaterami powieści. Rodzeństwo różni się od siebie, ale Brandon Mull wykreował wiarygodne oraz wyraziste postacie. Kendra i Seth walczą ze złem, choć są nastolatkami. Mają swoje wady, ale przede wszystkim wyróżniają się dobrymi sercami. Dlatego niezłomnie walczą ze złem. Brandon Mull w „Smoczej straży” stawia przed odbiorcą dylematy natury moralnej, które każą się zastanowić co jest właściwe, a co nie. Pokazuje też, że istnieje różnica między ryzykownym działaniem, a bezmyślną brawurą, narażającą życie innych i własne.
W książce nie zabrakło świetnych i porywających przygód. Bohaterowie trafią do azylu, do świata smoków i będą poznawać jego zasady i mieszkańców. Natomiast przedstawiona rzeczywistość jest jeszcze bardziej fantastyczna, niż sam Baśniobór (chociaż może dlatego, że przez pięć ostatnich tomów czytelnik mógł się do owej magicznej krainy nieco przyzwyczaić). Dostajemy coś nowego, co stopniowo odkrywamy. Trudno zatem przewidzieć, jakie moce i groźne istoty czyhają na bohaterów. Dlatego też książkę czyta się bardzo dobrze.Brandon Mull zaskakuje odbiorców zarówno zwrotami akcji, jak i nieprzewidywalnymi sytuacjami, w których stawia swoich bohaterów. Historia okazuje się porywająca, dobrze napisana, wzbogacona żywymi dialogami. Myślę, że zarówno miłośnicy powieści fantasy, jak i fani pierwszej serii powinni czuć się zadowoleni po lekturze tomu „Smocza straż”.