Książkę Piotra Dardzińskiego pt. „Będzie dobrze” łatwo włożyć do kieszeni i przeczytać w czasie niedługiej podróży. Mamy do czynienia z mikropowieścią, która liczy sto stron, a jej format jest mniejszy niż przeciętnie. Autor wcześniej wydał „Trucizny”, ale tego tytułu nie miałam okazji poznać. Zaintrygował mnie książka pt. „Będzie dobrze” ze względu na temat, jaki porusza.
Główny bohater opowieści mówi w pierwszej osobie. Wspomina swojego ojca zwracając się bezpośrednio do niego, choć mężczyzna od dawna nie żyje. Zresztą narrator też jest już od dawna dorosłą osobą. Czytając „Będzie dobrze” stajemy się trochę świadkami intymnego wyznania skierowanego do kogoś, kto pozostawił po sobie pustkę. Taką, której nie sposób uzupełnić. Nawet po latach trudno przeboleć tę stratę.
Od początku wiemy, że ojciec odszedł z własnej woli. Dla syna był to szok, dla sąsiadów sensacja. Dziecko przeżywa ból, ale musi się zmagać z zastaną rzeczywistością. Kolegami, którzy nie rozumieją jego uczuć, nauczycielami mającymi otoczyć go opieką, choć nic takiego się nie dzieje. Wręcz odwrotnie, słyszy, że dostał najniższą ocenę, bo mógł wcześniej się nauczyć zadanego materiału. Jakby mógł się domyślić i przewidzieć, że coś tak strasznego go spotka.
Dorosły człowiek próbuje nadrobić brak rozmowy z ojcem zastępując go swoim monologiem. Padają pytania, choć odpowiedzi nie usłyszymy. W ich zastępstwie pojawia się literatura. Dzięki niej można poczuć się mniej samotnie. Wielu pisarek i pisarzy porusza problem, który nurtuje bohatera „Będzie dobrze”. Również literatura podejmuje się próby podania odpowiedzi na pytania, jakich mężczyzna poszukuje. Czy da mu to ukojenie? Piotr Dardziński pokazuje, że może stanowić pewnego rodzaju wsparcie. Czasami nawet daje więcej niż osoby, które zawiodły bohatera w momencie najtrudniejszych emocji.
Drugim sposobem pocieszenia w stracie jest muzyka. Początkowo bohater nie zdaje sobie z tego sprawy, ale odnajduje w niej towarzysza niedoli. Choć ból pozostaje, dźwięki i słowa piosenek pozwalają na zmniejszenie jego siły. Po latach bohater nabiera większej świadomości, lepiej rozumie sam siebie. Być może dzieje się tak dzięki tym niepełnym rozmowom z ojcem. Domyślamy się, że mówi do siebie, a zadając pytania tacie również nas skłania do refleksji nad własną egzystencją.
Piotr Dardziński w swojej książce porusza motyw nieobcy literaturze. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę, gdyż właśnie tekstami innych twórców wspiera swoje przemyślenia. Jego bohater odsłania przed nami swoją historię, ale skupia się jednocześnie na jednym jej aspekcie. Na tym jak go ukształtowała strata po ojcu. Z jednej strony była czymś toksycznym, jak trucizna. Jednak przez lata narrator znalazł na nią coś w rodzaju odtrutki. Odkrywamy stopniowo owe wydarzenia formujące przyszłego mężczyznę, a jednocześnie skupiamy się na emocjach, jakie towarzyszą mu obecnie. Odkrywamy poczucie tęsknoty za przeszłością, choć wcale nie była ona idealna. Ponadto widzimy również jego wiarę, czyli trzecie wsparcie dodające sił.
Książka „Będzie dobrze” napisana została w sposób zachęcający do zastanowienia nie tylko nad sytuacją bohatera, ale również nad tym, gdzie szukać pocieszenia. Narrator zapisuje swoją „rozmowę” z ojcem, co samo w sobie przypomina rodzaj autoterapii, ale również poszukuje pomocy w literaturze. Mierzy się z bólem po stracie ojca, jaki wciąż po wielu latach w nim tkwi. Do zastanawiania się nad przeszłością, sensem egzystencji zaprasza również nas, czytelników. Pokazuje, że droga nie jest łatwa, gdyż stanowi pewnego rodzaju proces rozciągnięty w czasie, ale właśnie owo zadawanie pytań i szukanie odpowiedzi pozwala nieco inaczej spojrzeć na siebie: z uwagą i akceptacją.