„Bliskie kraje” – Julia Fiedorczuk

Bliskie kraje, Julia FiedorczukW kwietniu premierę miała książka Julii Fiedorczuk pt. „Bliskie kraje”. Wydana została przez Wydawnictwo Marginesy. Do tej pory nie miałam do czynienia z twórczością tej pisarki, jednak zauważyłam, że jej poprzedni tytuł „Nieważkość” zyskał sporo pozytywnych opinii. Teraz otrzymujemy zbiór 22 opowiadań. Warto dodać, że Julia Fiedorczuk to również poetka, tłumaczka, wykładowczyni oraz krytyczka literacka. 

W każdym z opowiadań z tomu „Bliskie kraje” poznajemy bohaterów, dla których właściwie nie ma miejsca w świecie, ponieważ nie są dopasowani. Istnieją, ale nie zawsze są zauważani przez innych. Ci ludzie stają się pełnoprawnymi bohaterami. Widzimy rzeczywistość z ich perspektywy, bez ubarwiania. Dlatego świat opisywany przez Julię Fiedorczuk nie zawsze jest przyjemy i łatwy, a raczej smutny, a niekiedy wręcz groźny.

W książce „Bliskie kraje” poznajemy kobietę, która podczas podróży do Indii dojdzie do wniosku, że dzięki niej zrozumiała sens jednego z wersów poezji Eliota. Inna bohaterka, sekretarka pisarza, postanowiła po jego śmierci dokończyć jego powieść. Tak dobrze poznała jego styl, że była w stanie tego dokonać za niego. Wręcz staje się tym twórcą,  bo jest jak rozgwiazda, która wchłania swoją ofiarę.

Obserwujemy relację między dziewczynką a jej babcią. W opowiadaniu „Mech” starsza kobieta wyjaśnia dziecku, czym jest śmierć. Przygotowuje je w sposób naturalny, pokazując, jak zmienia się natura. Spróchniałe drzewo upada na mech, dlatego kiedy babcia umiera, dziewczynka domaga się właśnie mchu.

W historii „Pieśń nad pieśniami” poznajemy wykładowcę poezji, który pomoże młodej dziewczynie. Widzimy jak wygląda sytuacja młodych studentek, przyjeżdżających z prowincji do wielkiego miasta i to, co je tu spotyka. Wykładowca natomiast robi żurawie z papieru i na każdym z nich umieszcza jeden hebrajski znak. Całość układała się w „Pieśń nad pieśniami”.

Bohaterką opowiadania tytułowego jest Ewka, w której nikt nie widzi kobiety. Większość ludzi woli jej nie zauważać. Podróżuje, owszem, ale po swoim rewirze – parku i miejscach, gdzie można się napić. Niespodziewanie jeden z trzech pijących mężczyzn zaczyna dostrzegać w niej kobietę i częstuje piwem i papierosami. Ewce natomiast przypomina się słowo „miłość”. Uczucie trwa tak długo, jak jest alkohol. On pozwala choć przez chwilę żyć złudzeniami.

Julia Fiedorczuk w posłowiu pisze: „Opowieści zebrane w tej książce w dużej mierze opierają się na rzeczywistych przeżyciach, moich lub cudzych” (s. 283). Historie dotykają zwyczajnej, szarej rzeczywistości. Ludzie są zwyczajni oraz w pewnym sensie poranieni. Często nie są w stanie odnaleźć sensu swojego istnienia, dlatego się gubią. Autorka pokazuje ten jednostkowy byt, jednocześnie nadając wartość tej egzystencji, dzięki umieszczeniu jej w opowieści. Bohaterowie dojrzewają, przeżywają pierwsze rozczarowania, czy zderzenia z rzeczywistością. Inni najlepsze lata mają już za sobą i zmagają się z własną przeszłością. Najważniejsze jest to, co dzieje się w ich wnętrzu, ich własne emocje. Na nich skupia się Julia Fiedorczuk i te uczucia opisuje.

W książce „Bliskie kraje” istotne znacznie ma muzyka. Pisarka przywołuje choćby P. J. Harvey. Wyjaśnienie znajdziemy w posłowiu. „Muzyka istnieje, tylko wtedy, kiedy trwa”. (s. 284). Podobnie rzecz się ma z opowieściami i bohaterami literackimi. Natomiast dzięki zastosowaniu formy opowiadań, czytelnik ma okazję zagłębić się w uczuciach wielu postaci. Otrzymujemy historie nie zawsze dopowiedziane do końca, ale takie które pozwalają skupić się na emocjach. Julia Fiedorczuk w „Bliskich krajach” stara się zbliżyć do tego, co jest najbardziej pierwotne dla człowieka, a tym według pisarki jest właśnie opowiadanie historii oraz ich słuchanie. Według niej wtedy „zbliżamy się do tego mrocznego miejsca, oswajamy je, doświadczamy trwogi i zachwytu, smutku i radości, stajemy się sobą” (s.284).

  1. Brzmi bardzo ciekawie (zwłaszcza „Mech” i tytułowe opowiadanie), ale że za opowiadaniami nie przepadam, na razie nie skuszę się na lekturę.

    • Sama cenię sobie taką formę literacką, ponieważ trzeba się wykazać pewnymi umiejętnościami, by stworzyć dobry, a jednocześnie niedługi tekst.

  2. Same pomysły, na których oparto poszczególne opowiadania wydają się bardzo interesujące (ciekawy wydaje się szczególnie motyw dokończenia powieści przez ukochana autora). Podoba mi się, że bohaterkami są głównie kobiety.

    • Bohaterki to głównie kobiety, ale nie tylko. Wątek kończenia powieści za kogoś też się pojawia w literaturze i filmie, ale tu książkę pisze nie ukochana, a sekretarka pisarza.

  3. Jestem skrzywiony. Mimo wczytania w recenzję, gdy tylko napotkałem słowo „Mech” to od razu wskoczyły mi do głowy wielkie roboty… Proszę też o parę słów więcej o muzyce – jaką rolę odgrywa w opowiadaniach? Pytam, gdyż lubię takie wplatanie.

    • Ciekawe skojarzenie ze słowem mech – dla mnie to zdecydowanie coś miękkiego…
      Jeśli chodzi o muzykę, to niektóre opowiadania zaczynają się od cytatu piosenki. Utwór ma potem znaczenie dla treści, ale też może stanowić pewien podkład muzyczny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *