„Bóg rzeczy małych” – Arundhati Roy

Bóg rzeczy małych, Arundhati RoyJeszcze nie tak dawno temu nie miałam pojęcia o tym, kim jest Arundhati Roy. Zauważyłam dopiero jej najnowszą książkę „Ministerstwo niezrównanego szczęścia”. Ta lektura była dla mnie odkryciem, dlatego postanowiłam sięgnąć po powieść „Bóg rzeczy małych”. Właśnie tej książce pisarka z Indii zawdzięcza swoją sławę. Wydana została dwie dekady temu, została przetłumaczona aż na czterdzieści języków. Wtedy jednak jej nie dostrzegłam. Teraz, za sprawą wydania kolejnej powieści, Wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło wznowić debiut tej pisarki. Warto dodać, że Arundhati Roy otrzymała za „Boga rzeczy małych” Nagrodę Bookera, zresztą jako pierwsza autorka z Indii.

Kraj, w którym urodziła się Arundhati Roy, fascynuje pod wieloma względami. Przyciąga turystów bogactwem przyrody, filozofią, tradycją, czy wierzeniami. Ilu ludzi pojawiłoby się w Indiach, tyle różnych książek powstałoby o tej części świata. Arundhati Roy w debiutanckiej powieści opowiada o miejscu jej bliskim. Akcja „Boga rzeczy małych” rozgrywa się w Kerali. Właśnie tam pisarka się urodziła i wychowywała, w tradycyjnej społeczności syryjskich chrześcijan. To co rozgrywa się na kartach powieści, będzie miało swoje zwieńczenie w 1969 roku. Od samego jednak początku wiemy, że dojdzie do kilku tragedii. Stopniowo, ale niechronologicznie będziemy poznawali wydarznia, które do nich doprowadzą.

Kerala stanowi pewien tygiel kultur i religii. Obok siebie żyje wiele grup ludzi. Nadciągają nowe czasy, ale czy społeczeństwo zerwie z wielowiekową tradycją? Arudndhati Roy od początku pozbawia odbiorców złudzeń. Przede wszystkim dowodzi, że przyczyny wielu tragedii mają swoje źródła w dalekiej przeszłości.

Główni bohaterowie powieści to para bliźniąt. Esta i Rachel. Ich matka po rozwodzie zamieszkała w Ajmanam w Kerali. Dzieci żyją w tym miejscu i obserwują to, co je otacza. Nie wszystko jeszcze rozumieją, ale skupiają się na odczuciach własnych, bądź braterskich. Można powiedzieć, że tu czują się szczęśliwe. Dzieje się tak do pewnego momentu, kiedy rozegra się na ich oczach pewien dramat. Oznacza to dla nich gwałtowne zerwanie z dzieciństwem i koniec pewnego etapu w życiu.

Tragiczne wydarzenia poznamy bardzo wcześnie, jednak podczas lektury dowiemy się, co do tego doprowadziło i poznamy istotne szczegóły w sprawie. Książka została napisana w taki sposób, że nie mamy do czynienia z tradycyjnie pojętą chronologią. Otrzymujemy pewne migawki, obrazy, które poznawać będziemy pozornie przypadkowo. Mimo owej wielowątkowości stopniowo jednak poznamy to, co doprowadziło do tragedii, a także jej konsekwencje.

Arundhati Roy w „Bogu rzeczy małych” oddaje głos tym, którzy zostali skrzywdzeni, doznali wielu cierpień. Ich życie nie jest usłane różami, z tych kwiatów mogły zostać jedynie kolce. Zobaczymy również jak krucha i bolesna potrafi być egzystencja oparta na krzywdzącej tradycji. Matka bliźniąt zakochuje się w mężczyźnie bez perspektyw, bo należącego do najniższej kasty. To nie skończy się dobrze, bo dawne zasady się nie zmieniają i nie pozwalają na takie uczucie. Dlatego właśnie dochodzi do tragedii.

Indie opisane w powieści Arundhati Roy są krajem sprzeczności. Autorka rozprawia się z bezduszną tradycją, która zniewala ludzi i nie pozwala im na szczęście. Co więcej niewłaściwe wybory mają wpływ na kolejne pokolenia, które również odczuwaj ich konsekwencje. Dlatego takiemu niemożliwemu uczuciu patronuje bóg rzeczy małych. On tak samo jak nasze życie składa się z tego co najbardziej kruche, ulotne i nietrwałe. Podobnie zbudowana jest ta powieść. Dopiero z owych spraw na pozór drobnych i błahych układa się owa historia. Arundhati Roy opowiada szczegółowo o doświadczeniach dziecka, które nie wszystko rozumie i nie zna pojęcia tabu. Jednak na szczególną uwagę zasługuje poetycki język. Opisy zaskakują, nie brakuje tu niezwykłych porównań. Nawet o tym co brutalne i bolesne można napisać w poetycki a jednocześnie obrazowy sposób. Przez to historia jeszcze bardziej porusza i zmusza do refleksji.

  1. Dzięki za przypomnienie tej autorki! Czytałem już bardzo pochlebne recenzje o jej dziełach, ale jakoś kompletnie uleciała mi z głowy. Będę rozglądać się zarówno za „Bogiem rzeczy małych” jak i „Ministerstwem niezrównanego szczęścia” w trakcie kolejnej wizyty w bibliotece.

    • Obu tych książek nie można zaliczyć do grupy lektur łatwych i przyjemnych, ponieważ jest to literatura z najwyższej półki.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *