„Najgorsze urodziny na świecie” – Marius Horn Molaug

Najgorsze urodziny na świecie, Marius Horn Molaug Dzieciństwo nie zawsze usłane jest różami. Nawet to najwspanialsze nie musi być pozbawione lęków. Marius Horn Molaug w książce „Najgorsze urodziny na świecie” oswaja to, czego obawiają się młodzi ludzie, którzy chodzą do szkoły podstawowej. Co by było, gdyby nikt z zaproszonych gości nie pojawił się na przyjęciu urodzinowym? Nic przyjemnego, prawda? W poprzedniej książce Mariusa Molauga z tej serii, zatytułowanej „Najgorszy dyrektor na świecie” poznaliśmy nieco styl tego autora, dlatego sięgając po kolejny tytuł wiedzieliśmy, że możemy się spodziewać sporej dawki dobrego humoru.

Główny bohater „Najgorszych urodzin na świecie” obawia się o swoje przyjęcie urodzinowe. Po nocach śnią mu się koszmary z tym związane. Obawia się, że nikt z zaproszonych gości nie przyjdzie. Ruben postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i zrobić coś, co sprawi, że pojawią się wszyscy goście. Zawsze może liczyć na pomoc najbliższego przyjaciela. Razem z Kentem dokonują burzy mózgów i opracowują pewien plan działania.

Chłopcy dochodzą do wniosku, że przyjęcie okaże się udane tylko wtedy, gdy Ruben będzie popularny. Jak to zrobić? Wystarczy spełnić cztery wymagania. Należy być bogatym, znanym, ładnym i opalonym. Proste? Nie do końca…

Szybko okazuje się, że przez te kilka dni, które pozostały na zdobycie popularności wcale nie jest łatwo zrealizować kolejne punkty planu. Zdobycie fortuny na skupie butelek było bardzo pracochłonne, a drukowanie pieniędzy na domowej drukarce, ku wielkiemu zaskoczeniu chłopców, okazuje się przestępstwem za które grożą surowe kary. Kolejne pomysły na zdobycie popularności przynoszą odwrotny skutek do zamierzonego. Czy zatem jest jakakolwiek szansa dla Rubena? Jak sprawić, by urodziny były udane?

Perypetie głównych bohaterów są bardzo zabawne. Marius Horn Molaug nie moralizuje, ani nie ma zamiaru nikogo pouczać. Przede wszystkim wykreował taki świat, który jest bliski dziesięciolatkom, łącznie z ich problemami i rozterkami. Jednak wszystko co robią chłopcy dzieje się nie tak, jak sobie zamierzyli. Mamy do czynienia ze światem na opak, co podczas lektury wywołuje lawiny śmiechu. Błędy chłopców okazują się komiczne, nie brakuje też takich elementów, które niektórzy uznają za niepoprawne, ponieważ żarty mają trafić w gust dziesięciolatków, więc nie są skomplikowane.

„Najgorsze urodziny na świecie” napisane zostały prostym językiem. Dzięki temu dzieci od dziesiątego roku życia nie będą miały problemu z odbiorem tego tekstu. Oprócz tego otrzymują to, co jest dla nich atrakcyjne. Historia okaże się im bliska, bo autor opisał rzeczywistość doskonale znaną uczniom, na dodatek ukazano ją z perspektywy dziecka. Perypetie bohaterów okazują się szalone, pełne zabawnych i niepoprawnych zdarzeń. A jednocześnie jest to książka o przyjaźni i oswajaniu świata z którym ma do czynienia młody człowiek. Całość została uzupełniona prostymi ilustracjami Kristoffeara Kjølberga, które również mają charakter bardzo zabawny i jeszcze dodatkowo podkreślają komizm opisanej sytuacji. Moje dzieciaki uwielbiają absurd i tego typu rozrywkę, dlatego nie musiałam zachęcać ich do sięgnięcia po tę książkę. Wręcz odwrotnie, byłam dopiero trzecią osobą w domu, która poznała przygody Rubena i jego kumpla. Zauważyłam również pewną ciekawą prawidłowość, ponieważ takie zabawne historie cieszą się wielkim powodzeniem nawet wśród osób, które zazwyczaj trzeba bardzo długo przekonywać do sięgnięcia po książkę – tutaj tego problemu nie ma.Najgorsze urodziny na świecie, Marius Horn Molaug

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *