Pierwsza część „Chowańców”, zatytułowana „Gwiazdy przeznaczenia”, przypadła naszym dzieciom do gustu – delikatnie mówiąc. Właściwie przepadły w świecie wykreowanym przez autorów: Adama Jay’a Epsteina i Andrew Jacobsona. Dlatego nie trzeba było ich namawiać do sięgnięcia po drugą część pt. „Tajemnice korony”. Powieść wciągnęła je chyba jeszcze bardziej niż „Gwiazdy przeznaczenia” i jest tematem rodzinnych dyskusji oraz inspiracją do zabaw.
Bohaterowie, doskonale nam znani z pierwszej części, ruszają w kolejną misję. Kot Aldwyn, sójka Skylar i prostoduszna Gilbert są tytułowymi chowańcami, czyli zwierzęcymi towarzyszami czarodziejów. Zła Paksahara próbuje odebrać władzę królowej Loranelli. Wcześniej była chowańcem królowej. Z wyglądu słodki zajączek, a w rzeczywistości wróg ludzi, który chce przejąć kontrolę nad Bezkresją. W tym celu odbiera ludziom możliwość czarowania. Magiczne moce posiadają tylko chowańce.
Kot, żaba i sójka są wybrańcami. Ich przeznaczeniem jest uratowanie królestwa. Ale czy im się uda? Wyruszają w podróż, by zdobyć „koronę śnieżnej pantery”, która stanowi klucz do Ruchomego Zamku. Jak odszukać coś, do czego nie ma niemal żadnych wskazówek? Okazuje się, że podpowiedzią może być zwykła kołysanka, doskonale znana wszystkim zwierzętom. Wystarczy rozwiązać zagadkę i ruszyć w nieznane.
Okazuje się, że śladem korony ruszył wcześniej ojciec Aldwyna. Kot spodziewa się po swoim tacie najgorszego. Do tej pory sądził, że został porzucony przez rodziców. Kiedy spotka własnego wuja, ten odkryje przed nim sporo rodzinnych tajemnic. Czy rzeczywiście rodzice Aldwyna są tacy, jak myślał młody kocur?
W tej części „Chowańców” pokazane zostało, jak ważne są więzi rodzinne. Aldwyn, bezdomny kot, najbardziej tęskni za mamą i tatą, choć w rzeczywistości nigdy ich nie poznał. Kiedy spotka rodziców Skylar, zachwyca się ich wzajemną relacją. Przy okazji dowie się też, dlaczego sójka para się niebezpieczną nekromancją – odpowiedź na to pytanie bardzo go zaskoczy.
W „Tajemnicach korony” bohaterowie będą musieli dokonywać nadludzkich (a może nadzwierzęcych?) wysiłków, by w określonym czasie odnaleźć klucz do Ruchomego Zamku. Będą próbowali pokonać wielu wrogów, znacznie silniejszych i potężniejszych od nich. Dlatego niezbędna okaże się współpraca i spryt. Bohaterowie przy okazji lepiej się poznają i nauczą się sobie ufać.
Świat „Chowańców” w drugiej części stał się jeszcze lepiej wykreowany. Do tego, co już poznaliśmy w „Gwieździe przeznaczenia” doszły kolejne fantastyczne elementy. Pojawiły się nowe groźne bestie, a bohaterowie dotrą na Drugą Stronę, gdzie czai się mnóstwo niebezpieczeństw. Najważniejsze są oczywiście niezwykłe, wciągające przygody bohaterów – postaci, z którymi łatwo się utożsamiać. Nie są bez skazy mają swoje wady, ale przeważają pozytywne cechy. Chowańce uczą się radzić sobie w trudnych sytuacjach. Nie brakuje im też poczucia humoru nawet wtedy, kiedy wokół jest niewesoło. Najzabawniejsze sytuacje prowokuje ślamazarny i tchórzliwy Gilbert.
Powieść kończy się w taki sposób, że dzieciaki nie mogą doczekać się trzeciej części. Armia Umarłych pod wodzą Paksahary rozpoczyna powstanie w Bezkresji. Najważniejsze jednak w „Chowańcach” jest to, że dzieci łatwo wkraczają do świata wykreowanego przez autorów i czytają książkę jednym tchem. Nie przeszkadza to, że początkujący czytelnicy otrzymują ponad 350 stron tekstu. Litery są duże, do tego wyobraźnię pobudzają nawiązujące do tekstu czarno-białe ilustracje. Prócz wciągających przygód, czasem trzymających w napięciu, czasem zabawnych, są w tej historii podkreślone takie wartości, jak przyjaźń, zaufanie, więzi rodzinne. Tak jak pisałam wcześniej, do tej książki nie trzeba dzieci namawiać, wystarczy im ją tylko podsunąć.