Wojciech Kuczok był gościem festiwalu Literacki Sopot. Rozmowę z pisarzem prowadził Michał Nogaś. Postanowiłam się wybrać na to spotkanie, gdyż cenię twórczość tego pisarza. Przeczytałam też najnowszą powieść Wojciecha Kuczoka, pt. „Czarna” wydaną w ramach serii „Na F/Aktach”. Tomasz i Anna Sekielscy zaproponowali kilku znanym autorom stworzenie powieści fabularnych, na podstawie akt spraw kryminalnych, które były głośne w ostatnim ćwierćwieczu. Do tej pory poznałam kilka z nich i myślę, że pomysł trafił w dziesiątkę. Wystarczy wspomnieć świetną „Inną duszę” Łukasza Orbitowskiego, czy książkę „Preparator” Huberta Klimko-Dobrzanieckiego.
Wojciech Kuczok otrzymał temat książki, musiał jednak wypełnić czymś suche fakty tak, żeby były strawne dla czytelnika. Przyznać trzeba, że Wojciech Kuczok nie miał łatwo. Na pierwszy rzut oka wybrał historię banalną – zwykłego trójkąta małżeńskiego. Oto bogaty właściciel tartaku znajduje sobie kochankę. Do uznania tylko tego mu brakuje. Nie przejmuje się żoną, bo dała mu już wszystko, czego chciał. Stabilizację, a przede wszystkim upragnionego syna. Po wspólnie spędzonych latach już nie jest tak atrakcyjna, więc kiedy nadarza się okazja, Jeremi korzysta. Myśli tylko o seksie z kochanką, nie wie jednak, że druga strona może się w nim zakochać.
Maria jest nauczycielką w Czarnej. Nie chce się podporządkować rolom, które tutaj narzuca się ludziom. Mieszka z matką, ale od niej również próbuje się uwolnić, ponieważ ta ciągle kontroluje dorosłą córkę. Przez to, że Maria postępuje inaczej niż wszyscy, zostanie przez społeczeństwo zaszczuta. Nikt nie zwraca uwagi na hipokryzję takiego napiętnowania. Maria chciała tylko być kochaną i oddać się całkowicie tej drugiej osobie, ale to jej się zarzuca, że źle postępuje, mężczyźnie już nie.
W powieści najważniejszy jest finał, którego nie wolno zdradzić, by nie odbierać przyjemności odbiorcy. Wojciech Kuczok tak kreśli historię, by budować napięcie i doprowadzić do dramatycznego zakończenia. Posługuje się mistrzowsko językiem, oddaje poprzez niego charakter postaci. Nie będzie też nam odpuszczał, bo zbrodnia i tak się dokona. Nastrój powieści stopniowo robi się coraz bardziej gęsty, wkraczamy w mrok. Czy jest wyjście z tego miejsca? Czarna to małe miasteczko, w którym panuje obłuda. Maria i Jeremi chcą się z tych stereotypów wyrwać, choć ich powody są zupełnie różne. Właściciela tartaku nudzi życie rodzinne, szuka urozmaicenia i namiętności. Maria pragnie miłości i życia u boku mocnego mężczyzny, który mógłby ją z tego miejsca wyrwać. Nawiązują romans, ale nic ich tak naprawdę nie łączy, oprócz złudzeń.
Wojciech Kuczok opowiada o piekle rodzinnym. Jeremi ma troje dzieci, a jego romans również na nie ma wpływ. Chociaż żona jest dla niego ciężarem, to Jeremi uważa, że rodzina jest ważna, zwłaszcza syn. Cierpią przede wszystkim kobiety, ponieważ żyją w patriarchalnym świecie. Ich rolą jest pranie, gotowanie, układanie skarpetek w pary i rodzenie synów. Emocje kobiet nie mają żadnego znaczenia, na koniec stają się jedynie zużytą miotła, którą należy trzymać w niewidocznym miejscu. Główny bohater nazywa Beatę, „rzoną”, czyli żoną z defektem. Jednak jeśli mężczyzna popełni błąd, będzie zdradzał (choć sam do końca nie czuje, że robi coś złego), to uzyska odpuszczenie od społeczności żyjącej w Czarnej. Wystarczy tylko trochę pokory z jego strony. Kozłem ofiarnym zostanie tylko kochanka.
W „Czarnej” pisarz nikogo nie usprawiedliwia. Szuka przyczyny tego, co doprowadziło do tragedii. Ważne są kwestie społeczne. Dlaczego bohaterka dała się omamić Jeremiemu i uwierzyła, że mężczyzna wyrwie ją z tego miejsca? Wojciech Kuczok oddaje namiętność pary kochanków, wyraża w ten sposób starcie natury z emocjami. Otrzymujemy świetnie skonstruowaną powieść. Majstersztyk, który z informacji rodem z brukowca, daje nam dzieło literackie najwyższych lotów. „Czarna” to opowieść o tym, jak blisko nas znajduje się samotność oraz zło. Po to ostatnie zawsze można sięgnąć. Kuczok oddaje to świetnie poprzez język i ciekawą narrację.
Oj, książka, która przyciąga i kusi. Wątek kryminalny wydaje się tutaj najmniej istotny, o wiele ciekawiej zapowiadają się wątki obyczajowo-psychologiczne. Interesuje mnie szczególnie motyw piętnowania odmieńców – ostracyzm to odwieczna broń, której ostrze kierowanej jest przeciwko osobnikom mającym czelność myśleć niezgodnie z powszechnie przyjętymi szablonami.
Wątek kryminalny to między innymi pretekst do pokazania hipokryzji małej społeczności. Wojciech Kuczok świetnie to przedstawia, zmieniając język bohaterów i narrację, więc otrzymujemy kilka perspektyw, dzięki którym możemy lepiej przyjrzeć się problemowi.
Lubię prozę Pana Kuczoka, zwłaszcza te wątki psychologiczne i społeczne. Na pewno postaram się przeczytać tą książkę.
Tutaj tych wątków psychologiczno-społecznych nie zabraknie. A do tego otrzymujemy świetnie skonstruowaną powieść – dlatego polecam.
Przyznam, że warstwa kryminalna książki interesuje mnie w dość niewielkim stopniu, natomiast pokazanie psychologii postaci, obrazu kobiet w małej (każdej?) społeczności oraz zakłamania i hipokryzji ludzi już o wiele bardziej. Jeśli kiedyś trafię na książkę w bibliotece, to chętnie sięgnę. 🙂
Myślę, że te problemy mogą ujawnić się w każdej społeczności – natomiast w małej jest to lepiej widoczne.