W 2011 została wydana we Francji powieść Michela Bussiego, która stała się sensacją. Oprócz tego, że znalazła się na szczytach list bestsellerów, to również otrzymała kilkanaście nagród dla najlepszego kryminału roku. Jej autor uważał jednak, że wymyśloną przez niego historię trudno będzie przełożyć na język komiksu. Tej trudnej adaptacji postanowili podjąć się Fred Duval i Didier Cassergrain. Okazało się, że powieść graficzna odniosła we Francji równie duży sukces, jak sam oryginał. Co tak zachwyciło czytelników?
Najpierw fabuła. Trzy kobiety powiązane są w jakiś sposób ze zbrodnią, której dokonano w pięknym miasteczku Giverny. Jedna z nich jest zaledwie jedenastoletnią dziewczynką z talentem malarskim, druga zachwycającą urodą nauczycielką z miejscowej szkoły, trzecia jest staruszką, a jednocześnie narratorką. Starsza pani nazywa siebie czarownicą, ona też wie, że w ciągu najbliższych kilkunastu dni dojdzie w tym miejscu do tragicznych zdarzeń. Najpierw ginie miejscowy chirurg. Ciało Jérômiego Morvala zostaje znalezione pośród nenufarów, doskonale znanych miłośnikom impresjonizmu z obrazów Claude Moneta.
Givenry jest bowiem żywym muzeum. Tam tworzył swoje najsłynniejsze obrazy wspomniany przed chwilą Claude Monet. Teraz ich wartość jest tak wielka, że każdy marzy, aby taki mieć. Również miejscowy chirurg dążył do tego, aby zdobyć jedno z dzieł wielkiego impresjonisty. Czy jego pasja mogła stać się motywem morderstwa? A może fakt, że pan Morval był znanym kobieciarzem?
Zaczyna się śledztwo. Zagadką zajmie się młody inspektor Laurenç Sérénac, który wraz ze skrupulatnym podopiecznym, Sylvio Bénavidesem, rozpoczną szczegółowe dochodzenie. Czy dotrą do rozwiązania? Pierwsze pytanie, które się nasuwa to, jakie powiązanie ze zbrodnią mają trzy kobiety ukazane w historii. Jednak tylko „Czarownica z młyna” twierdzi, że wie wszystko o morderstwie oraz kolejnej śmierci, mającej się wydarzyć w ciągu trzynastu dni od zamordowania chirurga. Starsza pani obserwuje wszystko, co się dzieje wokoło niej, choć jej samej nikt nie zauważa. Dzięki niej stajemy się tymi, którzy wiedzą, że coś strasznego za chwilę się wydarzy.
Za warstwą komiksową „Czarnych nenufarów” stoją Fred Duval i Didier Cassegrain. Dzięki nim mamy wrażenie, że wkraczamy do obrazów Claude’a Moneta. Grafiki zachwycają swoim urokiem, bezpośrednio nawiązując do twórczości słynnego impresjonisty. Wydanie w twardej oprawie i dużym formacie sprawia, że mamy wrażenie, iż trzymamy w rękach album z reprodukcjami malarskimi. Kiedy jednak prześledzimy kolejne kadry zauważymy, że nawet w kolorystyce obecne są nawiązania do twórczości Moneta. Warto podkreślić, że wrażenie to powoduje także miejsce, które staje się tłem dla wydarzeń. W tej historii istotne będą również widoczne na ilustracjach napięcia oraz emocje, jakie towarzyszą bohaterom występującym w tej historii.
Już wspaniała warstwa graficzna wystarczyłaby, żeby sięgnąć po komiks. Jednak na szczególną uwagę zasługuje konstrukcja tej historii. „Czarne nenufary” zostały tak pomyślane, by do końca trzymać czytelnika w napięciu. Mroczna zbrodnia w pięknym choć nieco dusznym Giverny od początku intryguje. Zagadka okazuje się skomplikowana, kontrastująca z na pozór leniwie płynącym życiem w miasteczku. Okazuje się, że nie brakuje tu namiętności, emocji, a czytelnik z wypiekami na twarzy czeka na finał opowieści. Zanim odbiorca dotrze do finału i zauważy, jaką konstrukcję zastosowali autorzy komiksu, przy okazji zdążą podreperować swoją wiedzę z dziedziny malarstwa. Trzeba przyznać, że to przyjemna lekcja, choć wzbogacona o intrygi oraz zbrodnie. Warto się zdecydować na tę historię, nawet jeśli nie jest się miłośnikiem historii kryminalnych.
O cyklu „Nenufary” wspaniale pisze Alessandro Baricco w swojej powieści „City„, chociaż to tylko jeden z wielu wątków pobocznych, jakie pojawiają się w tej książce. Przyznaję, że z chęcią pooglądałbym dzieła Moneta w komiksowej konwencji.
Teraz mnie kusi powieściowa wersja „Czarnych nenufarów” – muszę się rozejrzeć w bibliotece. Może uda się porównać te dwie wersje?