„Czeluść” – Anna Kańtoch

Czeluść, Anna KańtochJeśli czytasz powieści gatunkowe, to w przypadku książki „Czeluść” możesz  poczuć się nieco zdezorientowanym. Anna Kańtoch nie daje się łatwo zaszufladkować. Po tytuły pisarki sięgają miłośnicy kryminałów, fantastyki, thrillerów. Kiedy przeczytamy najnowszą książkę autorki, zobaczymy, że tak właściwie otrzymujemy cały wachlarz gatunków. Najważniejsza okazuje się zagadka, którą czytelnik musi rozwiązać sam. Dostajemy do ręki narzędzia od pisarki, ale kropkę nad i musimy postawić my. Nie ma ułatwień, w postaci epilogu, który przeprowadzi nas za rączkę nad każdą nierozstrzygniętą kwestią.

Pamięć lubi płatać figle. Po latach niektóre wydarzenia zacierają się, tracą kształty. Doświadcza tego Agnieszka. Kobieta mieszka samotnie we własnym domu w małej wsi. Towarzyszą jej trzy psy, którymi się opiekuje. Uważana jest przez sąsiadów za dziwaczkę, gdyż trzyma się na uboczu, nie posiada rodziny, czy odwiedzających ją regularnie przyjaciół. Agnieszka wyczuwa to wszystko, ale nie zamierza walczyć z tą opinią. Dodatkowo zauważa, że zaczyna zawodzić ją pamięć, więc nie dziwi się wcale, że ludzie również trzymają się od niej na dystans.

Pewnego dnia odwiedza ją dziennikarka z Warszawy, by zapytać o wydarzenia sprzed lat. Co spotkało ją podczas pewnej czerwcowej nocy w 1985 roku? Agnieszka miała wtedy dziewiętnaście lat i wybrała się z kilkorgiem znajomych nad wodę. W nocy stało się coś, co zmieniło życie paczki przyjaciół na zawsze. W gazetach pojawiły się głośne i poczytne nagłówki w stylu: „Co wydarzyło się w kamieniołomie w Gościęcicach?”, „Czy nastolatki ze Strzelina zostały porwane przez UFO?”.

Agnieszka utraciła wspomnienia i chce rozpocząć śledztwo, by ustalić właściwą wersję wypadków. Zawodzi ją umysł i pewne rzeczy jej umknęły. Postanawia porozmawiać z uczestnikami zdarzeń sprzed czterech dekad. Śledzimy z niepokojem, jak poradzi sobie osoba z czymś, co wygląda jak demencja? Czy kobiecie uda się ustalić prawdziwą wersję wydarzeń?

Podczas lektury powieści „Czeluść” mamy do czynienia z dwiema płaszczyznami czasowymi. Akcja rozgrywa się we współczesności i w czerwcu 1985 roku. Anna Kańtoch zabiera nas też w zakamarki ułomnej pamięci. Powstaje misternie skonstruowana opowieść zmuszająca czytelnika do uważnej lektury. Co dzieje się naprawdę, a co Agnieszce się wydaje? Trzeba być w stałej gotowości na to, by odrzucać coś, co wydawało się prawdziwe i przyjęte jako pewnik, by nałożyć na to inną wersję historii: zaczynając choćby od tego, ile właściwie Agnieszka miała psów?

Anna Kańtoch od pierwszych zdań mocno buduje napięcie. Mamy do czynienia właściwie z podwójną atmosferę tajemnicy. Zastanawiamy się nad wydarzeniami sprzed lat, ale niepokój wzbudza także stan umysłu głównej bohaterki. Jeśli tracimy pamięć, to przecież wydarzenia z przeszłości umykają jako ostatnie, a najszybciej zawodzi pamięć krótkotrwała. U głównej bohaterki sprawy mają się nieco inaczej. Zastanawiamy się, dokąd nas zaprowadzi ta historia. Czy wydarzenia z przeszłości Agnieszki oraz jej zaburzona pamięć są ze sobą powiązane? Jak działa trauma na człowieka? Próbujemy odkryć zagadkę sprzed lat, a jednocześnie czujemy, że mrok gęstnieje wraz z rozwojem fabuły. Najciekawsze jest w „Czeluści” to, że można czytać powieść jak kryminał psychologiczny, ale też jak fantastykę. Zresztą prawdziwe okazuje się to, co zostało napisane na tylnej okładce książki, że po przeczytaniu historii chcemy zacząć ją od nowa, by upewnić się, czy wszystko udało się nam zrozumieć. Na mnie właśnie tak zadziałała lektura „Czeluści”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *