Miłośnikom słowa pisanego nie trzeba przedstawiać ani Marii Konopnickiej, ani Magdaleny Grzebałkowskiej. Poetka z czasów pozytywizmu wpisuje się w archetyp Matki Polki wyryty w spiżu. Przywoływana jako przykład patriotki, dziś wydaje się kimś mało ciekawym. Co może być zaskakującego w dawno minionym życiu autorki „Roty”? Okazuje się, że wiele mówi już sam tytuł biografii: „Dezorientacje” napisanej przez Magdalenę Grzebałkowską. Tworzony przez lata obraz Marii Konopnickiej bardzo często mija się z prawdą.
Książka „Dezorientacje” przyciąga wzrok za sprawą wizerunku poetki umieszczonej na okładce. Maria Konopnicka ma na głowie kapelusz, w którym znajdziemy niemal wszystko: od kwiatów, po bicykl, wieżę Eiffela, bociana aż po lokomotywę. W zasadzie każdy element okaże się znaczący, jak tylko prześledzimy treść biografii. Magdalena Grzebałkowska zaczyna jednak nietypowo, wcale nie od korzeni Marii Konopnickiej, a od jednej z ucieczek głównej bohaterki i jej czegoś w rodzaju testamentu. Potem mowa o pewnym momencie, kiedy Maria otrzymuje wezwanie, by pilnie przyjechała do męża z powodu jego agonii. Jak się okaże, treść telegramu mijać się będzie z prawdą. Czytamy też wymyślony przez Grzebałkowską list Heleny do matki. Wiele z tego, co napisała Konopnicka, nie zachowało się, ponieważ sporo korespondencji zostało spalone przez potomków poetki. Jaka kryła się za tym treść, nigdy się nie dowiemy, ale działania chyba okazały się skuteczne, skoro z prawdziwej Konopnickiej został tylko mit.
Magdalena Grzebałkowska miała trudne zadanie, by na nowo przedstawić obraz jednej z ważniejszych polskich pisarek. Przede wszystkim w pozytywizmie kobietom trudno było tworzyć. Ponoć Adam Mickiewicz jako pierwszy użył słowa literatka, ale w kontekście osoby, która lubi czytać, niekoniecznie piszącą. Tymczasem Maria Konopnicka jedną epokę później tworzy i stara się z tego pisania utrzymać wieloosobową rodzinę. Nie może liczyć na męża, ponieważ Jarosław Konopnicki jest delikatnie mówiąc nieodpowiedzialnym człowiekiem. Tymczasem wiele od niego zależy, a Konopnicka bez jego zgody nie może ubiegać się o paszport (a wojaże będą ważną częścią jej życia). Maria nie jest osobą niezależną. Kiedy po piętnastu latach małżeństwa wyjedzie z dziećmi, wcale nie oznacza to, że jest wolna. Rozwody nie są czymś osiągalnym.
Maria Wasiłowska uczyła się na tej samej pensji w Warszawie u sióstr sakramentek, co Eliza Orzeszkowa. Po latach obie zrobią literacką karierę, choć Maria zacznie ją nieco później. Nie mają łatwej drogi, w zasadzie są pionierkami. Teksty Konopnickiej będą wysyłane do gazet często pod pseudonimem. Kiedy pochwali ją sam Henryk Sienkiewicz, stwierdzi, że to prawdziwie „męski talent”. Nawet nagrodę w konkursie literackim Konopnicka dostaje pod męskim pseudonimem.
Trudno sobie wyobrazić codzienność kobiety samotnie wychowującej w XIX wieku szóstkę dzieci. Konopnicka pisze po nocach, udziela korepetycji, stopniowo buduje swoją karierę. Magdalena Grzebałkowska pokazuje nam, jak trudno było poetce. Miała zaledwie jedną suknię, wiecznie walczyła z długami, do tego jedna z jej córek wykazywała problemy natury psychicznej. Kiedy Maria stanie się znana i ceniona, wcale nie będzie dużo lepiej. Trudno zapewnić utrzymanie dużej rodzinie z otrzymanych od fanów bukietów kwiatów.
Magdalena Grzebałkowska w biografii „Dezorientacje” daje nam wiele informacji o autorce „Roty”, ale nie ocenia, nie wyraża swego zdania. My sami musimy ustalić, co sądzimy na temat relacji z Dulębianką, co myślimy o traktowaniu przez Konopnicką własnych dzieci. Autorka biografii kreśli kolejne krótkie rozdziały, zarysowując tło wydarzeń, wyciągając kolejne elementy układanki, abyśmy stworzyli sobie własny obraz Marii Konopnickiej. Czy można pisać biografię tak, by narastało napięcie, stosując na przykład zwroty akcji? Okazuje się, że styl, jaki wybrała Magdalena Grzebałkowska, był udanym zabiegiem. Nawet jeśli czytelnik wiele z faktów z biografii Konopnickiej już znał, to otrzyma mnóstwo informacji, z jakimi jeszcze się nie zetknął. „Dezorienatacje” zostały napisane w taki sposób, że mamy wrażenie, iż jesteśmy świadkami najważniejszych zdarzeń z życia pozytywistycznej poetki, uczestniczymy w jej trudach dnia codziennego. W ten sposób odkrywamy Konopnicką na nowo. Odzieramy ją ze zmurszałego patosu, by dotrzeć do złożonego obrazu pisarki, niezwyczajnej kobiety. Warto zobaczyć na czym polegała jej siła i wyjątkowość.