„Czy na wyspie grasują duchy i szpiedzy?” – Katerina Mazetti

Czy na wyspie grasują duchy i szpiedzy?Co robić zimą, kiedy na dworze wieje wiatr, pada deszcz (a nie śnieg), a na dodatek złapało się choróbsko, zmuszające dziecko do przebywania w domu? Najlepiej uruchomić swoją wyobraźnię i wciągnąć się w wir przygód. Ostatnio moje dzieciaki wciągnęła historia szpiegowska „Kto wykradł grę z komputera”, więc i tym razem postanowiliśmy sięgnąć po coś w podobnym stylu. „Czy na wyspie grasują duchy i szpiedzy” Katariny Mazetti miało nas zabrać do krainy wartkiej akcji… I tak właśnie się stało.

Na początek poznaliśmy czwórkę kuzynów: Julię, Dawida, Georga i Alexa. Choć rzadko się do tej pory widywali, to teraz spędzą wakacje u ciotki. Młodzi Karlssonowie mają pewne obawy z tym związane. Zamieszkają u ekscentrycznej artystki, na wyspie Perkozów. Zaskoczy ich na początek fakt, że nie będą mogli korzystać z dobrodziejstwa cywilizacji. Ani kuchenek mikrofalowych, ani nawet lodówki, czy prysznica tu nie znajdą. Na szczęście jest możliwość korzystania z telefonów komórkowych.

Dzieciakom, które mają od 9 do 12 lat, wydaje się, że spędzą tu najnudniejsze wakacje w życiu. Jednak na wyspie dzieje się coś tajemniczego. Choć mieszkają tu tylko Karlssonowie, wydaje się, że ktoś niepożądany tu się kręci. Tylko, czy to duch, szpieg, czy złodziej?

Jednocześnie ciotka Frida wyjeżdża na kilka dni, ponieważ ktoś podrabia jej dzieła, więc musi wyjaśnić sprawę. Dzieciaki zostają same. Czy będą potrafiły być na tyle samodzielne, by rozwiązać zagadkę? A przede wszystkim, czy się sami ze sobą dogadają i nawiążą pozytywne relacje?

Książka Katariny Mazetti „Czy na wyspie grasują duchy i szpiedzy” jest pierwszym tomem z bestsellerowej serii o czwórce kuzynów Karlssonów. Mam nadzieję, że i u nas się przyjmie, ponieważ moje dzieci z zainteresowaniem śledziły przygody bohaterów. Choć najmłodsza postać, Daniela, ma dziewięć lat, czyli jest rówieśniczką starszej córki, została ukazana jako taki maluszek, ale to właśnie ona wprowadza do powieści najwięcej humoru. Oczywiście moje własne dzieci utożsamiały się z tymi starszymi bohaterami.

W powieści pokazano, że dobra zabawa i przygody czają się wszędzie, nawet na bezludnej wyspie. Dzięki oddaleniu od cywilizacji, można poczytać książki, pograć w gry towarzyskie i zbliżyć się do siebie. Oprócz tego, będą miały czas na to, by poznać samych siebie – czym się naprawdę interesują i w czym są najlepsze. A przy okazji trochę naprawią świat, ponieważ przyczynią się do rozwiązania pewnych nierówności społecznych. Pomogą komuś, kto żyje w świecie zagrożonym terroryzmem.

Książka jest polecana dzieciom powyżej dziewiątego roku życia, ale oczywiście, w momencie kiedy czytałam na głos, już sześciolatek nie miał problemu z odbiorem sensu powieści. A przy okazji, tak mimochodem, dowiedział się paru ważnych rzeczy dotyczących współczesnego świata. Z powieści Kateriny Mazetti dzieciaki wyniosą pewną ważną lekcję, że warto pomagać innym, ale też otworzyć się na drugiego człowieka. Bohaterowie się z sobą zaprzyjaźnią i nauczą współpracować, a wtedy rozwiązywanie zagadek będzie o wiele łatwiejsze. Czytając tę powieść nasuwały mi się pewne podobieństwa do książki „Ten obcy” Ireny Jurgielewiczowej. Jednocześnie odbiorcy otrzymują wartką akcję, a przecież głównie o to chodzi młodym czytelnikom. Okazuje się, że i dziś można przeżyć coś ciekawego, nawet na (prawie) bezludnej wyspie.

Dziękujemy Czarnej Owieczce za książkę.

  1. Na pluchę, choróbsko, czy inne czynniki zmuszające do pozostania w domu rzecz jasna najlepsza jest dobra i interesująca książka, ale wydaje mi się, że równie interesującą propozycją, która ponadto może zbliżyć całą rodzinę jest ciekawa gra planszowa : )

  2. Pingback: „Czy na wyspie grasują wikingowie i wampiry?” – Katarina Mazetti | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *