Miłośnikom słowa pisanego nie trzeba przedstawiać ani Marii Konopnickiej, ani Magdaleny Grzebałkowskiej. Poetka z czasów pozytywizmu wpisuje się w archetyp Matki Polki wyryty w spiżu. Przywoływana jako przykład patriotki, dziś wydaje się kimś mało ciekawym. Co może być zaskakującego w dawno minionym życiu autorki „Roty”? Okazuje się, że wiele mówi już sam tytuł biografii: „Dezorientacje” napisanej przez Magdalenę Grzebałkowską. Tworzony przez lata obraz Marii Konopnickiej bardzo często mija się z prawdą. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Magdalena Grzebałkowska
Literacki Sopot po raz dziesiąty
Druga połowa sierpnia od kilku lat oznacza dla mnie święto literatury, ponieważ właśnie wtedy odbywa się Festiwal Literacki Sopot. Tegoroczna edycja była dziesiąta, więc jubileuszowa, choć dla siebie odkryłam tę imprezę dziewięć lat temu. Za każdym razem organizatorzy chcą przybliżyć czytelnikom literaturę wybranego kraju. Teraz mogliśmy dowiedzieć się, co warto czytać, jeśli chodzi o włoskich twórców. Czytaj dalej
„Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia” – Magdalena Grzebałkowska
Magdalena Grzebałkowska znana jest jako autorka świetnych reportaży oraz biografii reporterskich. Teraz możemy sięgnąć po jej najnowszą książkę pt. „Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia”. Wcześniej powstał zbiór reportaży o roku 1945, choć nie dotyczył osób niepełnoletnich. Zresztą wojna nie kojarzy nam się z dziećmi, a działaniami na froncie, walkami żołnierzy. Tymczasem dotyka każdego, również cywili, niezależnie od ich wieku. Jak wygląda świat ogarnięty chaosem wojny z perspektywy najmłodszych? Czytaj dalej
„1956. Przebudzeni” – Piotr Bojarski
Po świetnej książce Magdaleny Grzebałkowskiej na temat roku 1945, z zainteresowaniem sięgnęłam po opowieść o tym, jaki ważny dla naszej historii był rok 1956. Autorem „Przebudzonych” jest Piotr Bojarski, historyk z wykształcenia, dziennikarz oraz reporter „Gazety Wyborczej” w Poznaniu. Pierwsza publikacja z serii „Lata” została wyróżniona licznymi nagrodami, między innymi otrzymała Nagrodę publiczności plebiscytu Nike 2016, czy Nagrodę Newsweeka im. Teresy Torańskiej 2015 w kategorii „Najlepsza książka z dziedziny literatury faktu”. Ciekawe, czy Piotr Bojarski, autor książki „1956. Przebudzeni”, również doczeka się tylu wyróżnień za tę publikację. Czytaj dalej
„1945. Wojna i pokój” – Magdalena Grzebałkowska
Książki Magdaleny Grzebałkowskiej nie pozostają na rynku wydawniczym bez echa. Biografia „Beksińscy. Portret podwójny” cieszyła się sporym powodzeniem, podobnie wcześniejszy „Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego”. Tym razem autorka portretuje nie konkretną osobę, a rok. Taki, który kojarzy się z końcem wojny. Jaki był? Wydawać by się mogło, że ludzie już żyli nadzieją. Czy rzeczywiście był to czas radości?
Siedemdziesiąt lat temu skończyła się druga wojna światowa. Jednak wbrew temu, co się dziś powszechnie uważa, nie był to czas szczęścia, a wielkiego strachu, niepewności, obaw. Ludzie, którym udało się przetrwać, teraz nie wiedzą, co się z nimi stanie, czy będą mieszkać w granicach Polski. Przecież jeszcze nie wiadomo, jak dokładnie przebiegać będą granice. A to dopiero początek pytań… Czytaj dalej
„Beksińscy. Portret podwójny” – Magdalena Grzebałkowska
Podczas Literackiego Sopotu, niektóre spotkania ze szwedzkimi pisarkami prowadziła znana dziennikarka – Magdalena Grzebałkowska. Potem jednak na jakiś czas zniknęła mi z oczu. Okazało się, że pisała biografię Beksińskich. Książkę, o której było głośno jeszcze na długo przed jej wydaniem. Przyczyną tego faktu są opisywane postacie, ale i pióro autorki, która zasłynęła również innym dziełem – „Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego”.
Magdalena Grzebałkowska nie pisze tej podwójnej biografii z pozycji na kolanach. Do Beksińskich ma dystans. Jak sama mówi, wiedziała kim są, ale dotąd zbytnio nie przykuwali jej uwagi. Słuchała tej samej muzyki co Tomasz Beksiński, ale nie była fanką jego audycji w radiowej Trójce. Znała obrazy Zbigniewa, jednak nie pochylała się do tej pory nad tymi pracami ze szczególnym uwielbieniem. Książka powstała na zlecenie, wszystko zostało jasno określone w wywiadach, których udzieliła do tej pory autorka.
Reporterka sięgnęła do licznych źródeł, by opowiedzieć tę historię. Opowiada o Beksińskich od początku do końca, choć nie zawsze w sposób chronologiczny. Dzięki temu, moim zdaniem jest bardziej interesująco. Przede wszystkim dowiadujemy się skąd się wywodzi rodzina. Jak wpłynęli na Zdzisława Beksińskiego jego przodkowie oraz dom. Żyjący na prowincji w Sanoku chłopczyk, który zostanie znanym malarzem traktowany jest po pańsku. Urodził się w 1929 roku, więc dane mu jeszcze było poznać życie, które po wojnie ma zostać całkowicie wymazane przez władze ludowe. Przed wojną w Sanoku żyją obok siebie Polacy, Żydzi i Ukraińcy. Dorosły Zdzisław będzie zawsze odcinał się od antysemityzmu, choćby dzięki zdarzeniu, które kiedyś obserwował. Widział obrzęd rzucania z wieży kukły Judasza. Chłopczyk Zdziś jest zafascynowany całą tą inscenizacją, jako dorosły zrozumie jej cel.
Dom, w którym dorasta Zdzisław, a potem Tomasz wychował pięć pokoleń Beksińskich. Miejsce to stanie się również przekleństwem obu mężczyzn, od którego spróbują się oderwać. W końcu przeniosą się do Warszawy, która może zaoferować im szersze perspektywy, niezależność. Ale czy na pewno? Chylący się ku upadkowi dom w Sanoku, pełen tajemniczych korytarzy, ukształtował ich, więc nigdy im się nie uda od niego odciąć. Kiedy czytamy opisy tego miejsca, zostajemy wrzuceni w sam środek lektury „Sklepów Cynamonowych” Brunona Schulza. Klimat jest zupełnie taki sam.
Po wojnie Zdzisław z woli ojca ma wybrać konkretny zawód. Zostaje więc inżynierem, który pracuje w Zakładach Autosanu, firmie należącej kiedyś do jego rodziny. Żyjąc w cieniu ojca, dopiero po jego śmierci mógł zacząć się rozwijać artystycznie, ale jako samouk. Praca w państwowym zakładzie służy do tego, by móc wynosić materiały potrzebne do działalności twórczej. Zdzisław nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.
W 1958 roku Beksińskim rodzi się syn. Dostaje na imię Tomasz – na cześć autora „Czarodziejskiej Góry”. Opiekę nad dzieckiem sprawuje żona Zdzisława. Zofia jest moim zdaniem najbardziej intrygującą postacią tej podwójnej biografii, ponieważ niewiele o niej wiadomo. Trudno niekiedy nawet wyobrazić sobie, co mogła czuć, czy myśleć. Kim była i jaka była? Całkowicie oddała się rodzinie i bliskim, nie zostawiając niczego dla siebie. Stała się duchem opiekuńczym Zdzisława i Tomasza. Bez niej żaden z nich by sobie nie poradził.
Magdalena Grzebałkowska pisze, że biografia jest książką o miłości. Właściwie chciałoby się dodać, że jest to opowieść o braku umiejętności okazywania sobie uczuć. Zdzisław Beksiński nie pragnął dziecka, brzydził się niemowlakami. Tomek za to stał się odbiciem jego samego z dwudziestolecia międzywojennego. Równie samotny, ale bez służby, która mogłaby się nim zająć. Rósł bez żadnych ograniczeń, pozwalano mu właściwie na wszystko, ale nigdy nie został przez ojca przytulony, nie czuł się przez niego akceptowany.
Tomek już jako dziecko ucieka do świata fikcji. Nawet gdy dorośnie, będzie czternastolatkiem w ciele mężczyzny. Jego uzależnienie od rodziców, brak samodzielności, jeszcze się pogłębi po tym, jak ojciec w latach siedemdziesiątych zacznie odnosić sukcesy. Wreszcie będą mieli pieniądze na płyty, jedyny obiekt pożądania Zdzisława, a wkrótce i Tomasza. Ojciec uwielbia muzykę, syn nie potrafi się bez niej obejść. Dlatego też może prowadzić niezwykłe audycje radiowe, bo posiada takie krążki, o których inni mogą tylko marzyć.
Między Beksińskimi istnieje zarówno uczucie miłości, jak i całkowity brak bliskości. Syn jest całkowicie skupiony na sobie, nie potrafi stworzyć prawdziwego związku z kobietą. Dzięki prowadzeniu audycji w radiu poznaje coraz to młodsze fanki, które jednocześnie się go wstydzą i uciekają od niego. Żadna nie wytrzymuje z człowiekiem, który nie wie nawet, gdzie kupić płyn do mycia naczyń. Psychiczna niedojrzałość Tomasza być może jest efektem tego, jak był traktowany przez rodziców. Kilkakrotnie próbuje odebrać sobie życie, ale czy chciał zwrócić na siebie uwagę ojca? Gdzie leży przyczyna takiego stanu psychicznego syna?
Dopiero po śmierci matki, Tomasz definitywnie kończy ze swoim życiem. Zdzisław Beksiński z jednej strony staje się wolny. Jednak jednocześnie całkowicie wyobcowany i samotny. Ginie z ręki Pawła Hendlera, którego rodzice zajmowali się mieszkaniem Beksińskiego. Autorka wyjaśnia również jak doszło do tego, że młody, zwyczajny chłopak stał się mordercą.
Magdalena Grzebałkowska wykonała niesamowitą robotę. Opowiedzieć o tak niezwykłych ludziach bez oceniania ich, jest niewyobrażalne. Czytelnik sam musi odpowiedzieć sobie na wiele pytań, które narzucają się same podczas lektury tej biografii. Jednak nie należy szukać w tej książce tanich chwytów. Przecież można się było skupić na tym, co obecnie jest na topie i poszukiwać sensacji. Wystarczyłoby zapłacić mordercy dwadzieścia tysięcy złotych, by dowiedzieć się czegoś więcej. Jednak nic z tego. Bowiem świadomy czytelnik wie, ile to byłoby warte. Samo zacytowanie listu Hendlera mówi o wiele więcej o mordercy, niż to, co powiedziałby za mamonę. Autorka pokazuje życie i śmierć swoich bohaterów, pokazuje, co ich ukształtowało, osadza ich w miejscu, czasie. Daje czytelnikowi karty, które należy samodzielnie interpretować i układać. Dzięki temu lektura książki pozwala nam naszkicować interesujący obraz Tomasza i Zdzisława Beksińskich. Przy okazji, jakby mimochodem, poznajemy epokę i czasy w których byli zmuszeni żyć oraz jaką cenę musieli za to zapłacić.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak.