Dav Pilkey, twórca „Kapitana Majtasa”, jest autorem nowej, sześciotomowej serii. Tym razem bohaterem komiksu będzie Dogman, postać, która pojawiła się w samej opowieści o George’u i Haroldzie oraz ich szalonym dyrektorze. Główni bohaterowie „Kapitana Majtasa” są właśnie autorami komiksu o psim policjancie. W związku z tym, że lubią rysować i pisać, ciągle mają kłopoty w szkole. Z czasem tworzą historie o bohaterze na opak. Miejsce Dogmana zastąpił Majtas. Jednak z czasem wracają do historii o psim policjancie.
Jak narodził się Dogman? George i Harold opowiedzą o tym na swój sposób. Będzie to historia psa i policjanta, którzy w wyniku zamachu złego kota Peta stają się jednością. Dogman ma głowę psa, a ciało człowieka. Dzięki temu może dokonać więcej niż do tej pory. Aspirant Nać i pies Greg nie byli najlepszymi policjantami. Naciowi brakowało inteligencji, a słabą stroną psa było to, że nie był w stanie prowadzić samochodu, czy używać rąk, bo posiadał tylko łapy. Teraz wszystko miało się zmienić.
Jak każdy superbohater, Dogman musi mieć godnego przeciwnika. Okazuje się nim kot Pete, ten który przyczynił się do stworzenia gliny z głową psa. Książka podzielona jest na rozdziały i kot nie będzie jedynym przeciwnikiem Dogmana. Niezwykły policjant będzie miał ręce pełne roboty. Na jego drodze stanie zła pani burmistrz, żywe parówki pragnące rządzić światem. Przyjdzie mu walczyć nawet skutkami zaniku czytelnictwa. Zobaczymy co się stanie, gdy kot Pete zlikwiduje druk z książek… Okaże się to nie do zniesienia, nawet dla złego Peta.
W komiksie nie brakuje tego, co sprawdziło się w „Kapitanie Majtasie”. Absurdalny humor, proste obrazki i niepoprawność pod wieloma względami. Prosty język, stylizowany na dziecięcy – wszak Harold i George są zaledwie uczniami podstawówki, którzy nie mają tematów tabu, a grzeczność nie jest ich mocną stroną. Liczy się dobra zabawa i żart. Tego tutaj nie zabraknie. Dav Pilkey wykorzystał to, co sprawdziło się w poprzedniej serii, czyli pojawiają się dodatki typu ruchome obrazki, sprawiające wrażenie animacji. W ten sposób autor ożywia tę i tak wartką opowieść. Nowością są kolorowe obrazki. Do tej pory w komiksach Pilkeya mieliśmy do czynienia z czarną kreską na białym papierze. Teraz otrzymujemy barwne ilustracje, co myślę wyszło tej opowieści na korzyść.
Sądziłam, że mój jedenastoletni syn jest już zbyt duży na takie historie. Ale to właśnie on domagał się „Dogmana”, gdyż komiksy Dava Pilkeya należą do jego ulubionych. Nowa seria się sprawdziła, nawet czternastoletnia córka nie pogardziła tym komiksem. Historia należy do takich, które trafią w gust młodszej młodzieży. Dzieciaki będą się świetnie bawiły podczas śledzenia zwariowanych przygód pół psa, pół człowieka. Widać wyraźnie, że autor wie doskonale, jakiego typu humoru potrzebują dzieciaki, by dobrze się bawić.