Powieść Jakuba Żulczyka „Ślepnąc od świateł” odniosła spory sukces. Choć książkę wydano już kilka lat temu, to właśnie od niedawna można obejrzeć serial, który powstał na jej podstawie. Autor jest także współscenarzystą serialu nakręconego przez HBO. Jednocześnie właśnie od tego tytułu zaczęłam poznawać twórczość Jakuba Żulczyka. Potem sięgnęłam po „Instytut”, „Wzgórze psów”, a następnie po debiut „Zrób mi jakąś krzywdę”. Niedawno wznowiono powieść pt. „Zmorojewo”, która otwiera cykl o Tytusie Grójeckim. Lubicie się bać? W takim razie to książka właśnie dla Was.
Głównym bohaterem książki jest piętnastoletni Tytus. Nastolatek, jakich wiele. Chodzi do szkoły, unika kłopotów, które grożą takim jak on. Po prostu stara się być niewidzialny. Niczym nie chce się wyróżniać, nie wychodzi przed szereg. Negatywne emocje rozładowuje w grach komputerowych, a także sięgając po powieści. Czyta przede wszystkim horrory. Oprócz tego interesuje się zjawiskami nadprzyrodzonymi oraz… jak spora część chłopaków w jego wieku, dziewczętami.
Oczywiście taki nerd jak Tytus ma małe szanse na sukces wśród płci przeciwnej. Do tej pory udało mu się jedynie na tym sparzyć. Jakby było mało kłopotów, rodzice postanawiają zrobić z niego człowieka. Pierwszy miesiąc wakacji ma spędzić na wsi u dziadków. Tam czeka go ciężka praca w gospodarstwie agroturystycznym. Chłopak nie ma ochoty tam jechać, ale nie buntuje się jakoś szczególnie. Babcia i dziadek są sympatyczni, ale dorastający człowiek raczej nie marzy o tym, by odizolować się od reszty świata. A Głuszyce leżą, jak sama nazwa wskazuje, na samym jego końcu. Nawet na forach internetowych o zjawiskach nadprzyrodzonych pojawia się ta miejscowość, w jej okolicy ma się znajdować „miasto widmo”.
Jak się okaże, nawiedzone miejsce jest jeszcze bardziej przerażające, niż wszystkie horrory razem wzięte. Sielankowy, choć naznaczony ciężką i mozolną pracą pobyt u dziadków, przerodzi się w coś, czego Tytus się nie spodziewał. Wszystko przez kolejne niewytłumaczalne zdarzenia, do których dochodzi w okolicy kolonii Głuszyce. Okazuje się, że właśnie w tam walczą ze sobą jasne i mroczne siły. Zło będzie chciało przejąć władzę nad światem, w tym celu wysłannicy Leszego muszą zdobyć Trzy Klucze. Strzępowaty i Gangrena ruszają, by je przejąć. Zaczyna się nierówna walka. Może ją wygrać potomek Strażnika Dobra. Czy tajemnicza postać zdoła powstrzymać zło?
Tytus, zanim wplącze się w wir dramatycznych wydarzeń, pozna Annę. Dziewczynę inną niż wszystkie. Jednak nie zdaje sobie sprawy, że nastolatka trochę się nim bawi. Kiedy bohater wpadnie w kłopoty, Anka uświadomi sobie, że coś czuje do chłopaka. Romantyczna wyprawa kończy się zupełnie inaczej, niż spodziewały się nastolatki. Groza narasta, a z mrocznego lasu wyłonią się postacie rodem z najgorszego koszmaru sennego. I choć cały czas narasta napięcie, to czytelników początkowo zaskoczą takie postacie, jak Baba Jaga, Świtezianka, czy Dratewka…
Jakub Żulczyk w powieści „Zmorojewo” posłużył się konwencją horroru. Mrok i groza narasta, a po chwili zostaje rozładowana w humorystyczny sposób. Autorowi udało się z jednej strony straszyć, a z drugiej bawić czytelników. Historia ma nas nie tylko trzymać w napięciu, ale również śmieszyć. Bohaterowie przeżywają pierwsze uczucie, więc mamy nawet coś na kształt romansu, ale oczywiście na opak. Wydawać by się mogło, że takie pomieszanie konwencji będzie przeszkadzało, ale tak się nie dzieje. Można powiedzieć, że to wzbogaca doznania, tak samo jak papryczka chili w czekoladzie. Bohaterem książki jest nastoletni chłopak, dlatego można uznać, że mamy do czynienia z historią dla młodzieży. Myślę, że znajdą się również dorośli miłośnicy, którym spodobają się zaskakujące i przerażające opowieści, nawiązujące do legend oraz bawiące się z konwencjami. Mnie „Zmorojewo” wciągnęło.
Do „Zmorojewa” przymierzam się już od dłuższego czasu, ale ostatnio sama sobie dałam bana na kupowanie książek, po to żeby uporać się (przynajmniej trochę) ze stosem hańby;)
Znam te stosiki, więc doskonale rozumiem. Za to warto rozejrzeć się w bibliotece, jak już kryzysowa sytuacja książkowa będzie opanowana.
Hmm, trochę zniechęca mnie to, że jednak młodzieżówka 🙁 Może przeczytam. Pozdrawiam!
Podczas lektury szybko można zapomnieć, że głównym bohaterem jest nastolatek…. Pozdrawiam serdecznie 🙂
Żulczyk narobił trochę zamieszania na naszym polskim rynku czytelniczym. Jego książki zyskują coraz większe grono fanów i przyznaję, że korci mnie, by sprawdzić na czym polega fenomen tego pisarza 😉