Anna Sakowicz, choć od ładnych paru lat mieszka w Starogardzie Gdańskim, większą część życia spędziła w Stargardzie (wtedy Szczecińskim). Kiedyś te tereny nazywano Ziemiami Odzyskanymi, ale o historii tych miejsc uczono się tylko, jeśli dotyczyły czasów polskich. Czyli od momentu, kiedy takie miasto wkraczało pod inne panowanie, kończyła się edukacja na ten temat. Gdy ziemie dostają się w ręce Polski, zaczynamy naukę historii na nowo. Zostaje niczym niezapełniona dziura dotycząca czasów, kiedy w tych miejscach żyli Niemcy. Anna Sakowicz postanowiła przyjrzeć się Stargardowi w momencie, kiedy władzę w mieście przejęli naziści.
Lata trzydzieste ubiegłego wieku nie były tak samo szalone jak dekadę wcześniej. Poznajemy tytułowe postacie, ale również innych bohaterów, między innymi Urszulę, dziewczynę która zatrudniona jest przez rodzinę Leonie do opieki nad Erichem. Bogata mieszczanka nie musi się martwić o byt. Bogaty ojciec zapewnia rodzinie wszelkie wygody. Mieszkanie w pięknej kamienicy świadczy o ich wysokiej pozycji w mieście. Rodzina byłaby doskonała, gdyby nie niepełnosprawny brat Leonie i Emmy. Zajmuje się nim wspomniana wcześniej Polka, Urszula, która do pracy przyjechała z mężem.
Alexander jest młodym muzykiem jazzowym. Uwielbia swój saksofon, bywa w wielu miejscach. Nawiązuje również liczne, przygodne romanse. Zakochuje się w nim Leonie. Bogata dziewczyna i ubogi muzyk to byłby mezalians. Początkowo Alexander nie przejmuje się młodą, zakochaną w nim dziewczyną. Dostrzega za to, że jego ulubiona muzyka cieszy się coraz mniejszym powodzeniem. Naziści zdecydowanie nie cenią jazzu.
W jeszcze gorszej sytuacji są ludzie podejrzewani o komunizm. Alexander wraz ze swoim przyjacielem Hansem stają się świadkami przerażających wydarzeń. Dochodzi do masakry w piwnicy teatru. Zdarzenie fotografuje Hans i postanawia przekazać zdjęcia do prasy. Nie kończy się to dla niego dobrze. Do tego oprawca, Walter Murtke, który trafił na kilka lat do więzienia poprzysięga zemstę.
Istotnym tematem jaki został podjęty w powieści, jest wpływ nazizmu na mieszkańców miasta. Wielu ludzi takich, jak Leonie, jest zafascynowanych Hitlerem. Z nową ideologią nie zgadza się Alexander i Emma. Naziści stają się coraz bardziej niebezpieczni dla osób o innych poglądach. Przeciwnicy polityczni trafiają do obozów koncentracyjnych, ale mogą też stracić życie, jak to widzimy w piwnicy teatru. Anna Sakowicz nie posłużyła się jednak w tym miejscu wyobraźnią, a wydarzeniami, jakie rzeczywiście miały miejsce w Stargardzie.
Kolejnym wątkiem jest rozpad więzi społecznych i rodzinnych pod wpływem polityki Hitlera. Widzimy to choćby za sprawą różnych od siebie sióstr: Leonie i Emmy. Pierwsza dostosowuje się do poglądów nazistów, ale druga dostrzega zło w tej ideologii, postanawia również pokazać rzeczywistość za pomocą wykonywanych przez siebie zdjęć. Zagrożony jest brat młodych kobiet ze względu na swoją niepełnosprawność intelektualną. Tylko Urszula potrafi do niego dotrzeć, ale chłopca trzeba ukrywać, żeby nie stała mu się krzywda ze strony nazistowskich fanatyków.
Anna Sakowicz w powieści „Dom dusz. Leonie i Aleksander” pokazuje nam, jak trudno było zachować czyste sumienie w czasach nazizmu. Wszystko dzieje się stopniowo, a potem okazuje się, że nie można krytykować Hitlera. Niektórzy korzystają na represjach, jakie kierowane są w stosunku do Żydów. Osoby przyzwoite, jak np. Hans mogą trafić do obozu, a potem ich życie naznaczone jest nieustającym lękiem. Trauma, problemy psychiczne powodują, że bohater szuka ratunku w kieliszku i narkotykach.
Pisarka świetnie oddaje klimat miasta, uwzględnia jego topografię. Potrafimy sobie wyobrazić, co dzieje się za murami pewnej konkretnej kamienicy. Dzięki temu rzeczywistość historyczna staje się nam bliższa. Bardzo podobało mi się, że otrzymujemy pewien przekrój społeczny w powieści. Służąca Ula z mężem prowadzą inne życie niż bogaci właściciele kamienicy czy muzyk Alexander. Najważniejsze jednak w „Domu dusz” są emocje. Anna Sakowicz tak wykreowała postacie, że stają się żywe i wiarygodne. Dzięki ich przeżyciom, dylematom, uczuciom „Dom dusz” trafia do wyobraźni i do serc czytelników. Książka jest dylogią, a na drugi tom będę czekała niecierpliwie, gdyż pisarka zamknęła pierwszy tom na wybuchu drugiej wojny światowej i już chciałabym wiedzieć, co stanie się z moimi ulubionymi bohaterami.
Mam na oku tę książkę, tym bardziej, że lubię okres nie tylko międzywojnia, ale także samej II wojny światowej i zdarza mi się sięgać po różne książki o tej tematyce.
O, to zdecydowanie warto mieć książkę w planach czytelniczych.