Książka Olgi Niziołek „Dzieci jednej pajęczycy” jest debiutem literackim. Jednocześnie czytałam już opowiadanie autorki umieszczone w zbiorze „PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce”. Obie książki łączy gatunek, gdyż mamy do czynienia z historiami science fiction. Olga Niziołek do tej pory kojarzona była z tłumaczeń z niderlandzkiego i angielskiego, a także z pisania opowiadań. W 2021 roku została nominowana do Nagrody Zajdla w kategorii Najlepsze opowiadanie. Publikowała w „Nowej Fantastyce”, ale też w antologiach „Tęczowe i fantastyczne” i „Rozstaje” oraz angielskojęzycznym zinie „Lady Churchill’s Rosebud Wristlet”. Teraz przyszedł czas na dłuższą formę.
Sześcioro głównych bohaterów i sześć różnych perspektyw. Dla jednych to ciekawy sposób na ukazanie rzeczywistości, dla innych spory chaos nie do ogarnięcia. Olga Niziołek, by móc pokazać nam wymyślony przez siebie świat, użyła tego zabiegu w umiejętny sposób. Na pierwszy plan wysuwa się Amelia, młoda dziewczyna rozwożąca pizzę. Niby banalne zajęcie, ale w świecie, w którym żyje, pozwalające jej na pewnego rodzaju normalność. W Aglomeracji praca to podstawa, by przetrwać.
Miasto, w jakim przyszło żyć bohaterom, różni się od tych, jakie znamy z własnych doświadczenia. W Aglomeracji nie ma za wiele wody. Ludzie musieli rozstać się z ukochanymi zwierzątkami. To wygaszanie istot potrzebujących wody prowadzi do kolejnych przypuszczeń, czy następni nie będą ludzie? Przywódca, Mark, rzeczywiście podpisuje nieświadomie dokumenty, które mogą do tego prowadzić. Jak to możliwe, skoro mężczyzna, samotnie wychowujący córkę, chciał sprawić, by ludziom żyło się lepiej?
Amelia pewnego dnia dostarcza pizzę do mieszkania Kyoro. Chłopak mieszka sam, ale nie do końca. Posiada terraria z pająkami. Jest zafascynowany tymi istotami, choć trzyma je u siebie nielegalnie. Dziewczyna u Kyoro zaczyna oswajać swój lęk do pająków. Czy powinna się bać? Przecież w Aglomeracji istnieje wiara w boginię-pajęczycę. Amelia spróbuje się z nią zjednoczyć i uwierzy, że może uratować świat. Prócz niej jest jeszcze kilkoro idealistów, którzy chcą naprawiać rzeczywistość. Czy uda im się tego dokonać?
Amelia, Kyoro, Kris, Wera – do nich jeszcze dołączą Mark i Zosia. Grupa zbuduje pewnego rodzaju rodzinę. Nieopartą na więzach krwi, bo pokrewieństwo niekoniecznie oznacza zaufanie oraz miłość. Amelia zawiodła się na swojej rodzinie, ale czy znajdzie oparcie w nowej grupie? Mają jednak wspólny cel, a dzięki zbudowaniu pewnej wspólnoty, łatwiej się do niego dąży.
Olga Niziołek w powieści „Dzieci jednej pajęczycy” daje nam postapokaliptyczną historię, w której wiele się dzieje. Dynamiczna akcja jest sporą zaletą, a częste zmiany perspektywy i ukazywanie wydarzeń z punktu widzenia różnych bohaterów urozmaicają opowieść. Czyta się dzięki temu tę historię szybko, trudno też się od niej oderwać. Ciekawe są także poruszone tematy. Od katastrofy klimatycznej po fanatyzm religijny. Trochę to nawiązuje moim zdaniem do „Diuny”, ale oczywiście jest to moje skojarzenie, ponieważ dialog z literaturą jest tu znacznie szerszy i każdy z odbiorców może znaleźć coś innego. Początkowo zastanawiałam się, czy książka jest skierowana tylko do młodych odbiorców. W końcu prócz babci i Marka bohaterowie są raczej młodzi, ale mamy do czynienia z literaturą dla każdego. Wizja nieodległej przyszłości jest raczej mało optymistyczna, choć okazała się przekonująca. Cieszę się, że dostałam przemyślaną, dobrze skonstruowaną i napisaną dystopię. Refleksji podczas lektury również mi nie zabrakło.